Pod wodzą Romualda Szukiełowicza Czarni grają ambitnie, mądrze i co najważniejsze – wygrywają. Tym razem pokonali MKS prowadzony przez byłego ich szkoleniowca, Zbigniewa Smółkę.
Czarni Arena Żagań – MKS Kluczbork 2:1 (0:0)
bramki: Dorobek (48. min), Kononowicz (51. min) – Wodniok (69. min)
Czarni Arena: Syamin – Filipe, Dorobek, Galuś, Kłak – Wróbel, Flejterski, Horubała, Kononowicz (od 76. min Bulatovic), Szuszkiewicz (od 67. min Katerla) – Burski
MKS: Abramowicz – Orłowicz, Ganowicz, Wilucz, Stawowy, Niziołek, Glanowski, Ulatowski, Deja – Pajączkowski, Tuszyński (od 34. min Wodniok)
sędzia: Karen Mirzabekyan (Sosnowiec); widzów: 400; żółte kartki: Kłak, Filipe – Wodniok, Niziołek, Ulatowsk; piłkarz meczu: Wladimir Syamin
Pierwsze minuty spotkania należały do gości. Już w 7. minucie Wladimira Syamina starał się pokonać plasowanym strzałem Rafał Niziołek. Dziewięć minut później piłka o centymetry minęła słupek po plasowanym strzale Krzysztofa Ulatowskiego. W 17. minucie w obrębie pola karnego strzelał Niziołek, ale kapitalną interwencją popisał się Syamin. Pierwszy, celny strzał na bramkę Czarni oddali dopiero w 21. minucie, za sprawą Radosława Flejterskiego. W 28. minucie znowu o sobie dał znać R. Niziołek. Tym razem minął żagańskich obrońców, ale piłka po jego strzale minęła słupek i wyszła na aut. Czarni mieli dwie okazje na zdobycie gola. Najpierw, w 29. minucie po dośrodkowaniu Mateusza Szuszkiewicza strzelał głową Piotr Burski, ale Mateusz Abramowicz nie dał się zaskoczyć. W 43. minucie z najbliższej odległości trafił prosto w bramkarza Michał Wróbel. Już w doliczonym czasie okazję zmarnował Ulatowski.
Szybka piłka po przerwie
W drugiej połowie mecz nabrał tempa, a co najważniejsze, padły w nim gole. Adrian Pajączkowski starał się zaskoczyć ukraińskiego bramkarza Czarnych bezpośrednio z rzutu wolnego. Ale żagańscy kibice wierzyli w swój zespół. Jeden z nich śpiewał nawet „Za chwileczkę Czarni strzelą pod poprzeczkę”. Po poprzeczkę nie było, ale ważne, że do siatki. Minutę później było 1:0 dla żaganianin, po wrzutce Michała Wróbla z autu i strzale Grzegorza Dorobka w podbramkowym zamieszaniu. W 51. minucie na trybunach zapanował szał radości, bo Czarni zdobyli kolejną bramkę. Świetną piłkę zagrał Maciejowi Kononowiczowi Grzegorz Horubała, a ten popędził na bramkę gości. Wyczekał Abramowicza, jak ten się „położy”, po czym plasowanym strzałem posłał piłkę do siatki. W 55. minucie mogło być już 3:0, ale piłka po strzale głową G. Dorobka o centymetry minęła słupek. Zdenerwowany trener MKS-u Zbigniew Smółka zdecydował się zmienić aż trzech piłkarzy. Minutę później na stadionie zapanowała nagle euforia, a po chwili jęk, po tym jak sędzia z Armenii, Karen Mirzabekyan nie uznał gola Brazylijczyka Filipe, bo dopatrzył się pozycji spalonej.
MKS walił głową w mur, a Czarni wyprowadzali zabójcze kontrataki. Po jednym z nich Grzegorz Horubała minimalnie przestrzelił. W 69. minucie rezerwowy Rafał Wodniok zaskoczył bramkarza i mur obrońców z Żagania, bo bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył kontaktowego gola.W 75. minucie przy strzale K. Ulatowskiego kapitalną interwencją popisał się Wladimir Syamin. W odpowiedzi P. Burski dwukrotnie starał się zaskoczyć Abramowicza strzałami z dystansu, ale były one niecelne.
Wiatr w żagle
Na pomeczowej konferencji prasowej Zbigniew Smółka, trener MKS-u nie miał tęgiej miny.
– Moi podopieczni popełnili błędy na początku drugiej połowy, które zaważyły o losach spotkania.
Wprawdzie bramka Rafała z wolnego dała nam nadzieję, że brakowało konsekwencji i skuteczności w grze. Jeśli dalej będziemy tak grać, możemy być jedynie średniakiem ligi, a nie zespołem z czołówki. Czarni po wodzą nowego szkoleniowca wyraźnie złapali wiatr w żagle – powiedział szkoleniowiec MKS-u.
– Pierwsze 20 minut nie poznawałem moich piłkarzy. Potem się to zmieniło. Gdyby byli bardziej doświadczeni, moglibyśmy wygrać wyżej – powiedział Romuald Szukiełowicz, trener Czarnych.
Smółka nie chciał odpowiedzieć na pytanie dziennikarza „GR”, czy sprawa zaległych wynagrodzeń i zwrotu pieniędzy za paliwo została już rozwiązana z żagańskim klubem. Mowa o 68 tys. zł, jakie Czarni mu zalegają. za pracę i dowóz piłkarzy w poprzednim sezonie.

