– Od dziecka ją chował, a ona tak mu się odwdzięczyła – mówią zszokowani sąsiedzi. Agata (25 l.) z Iłowej zabiła swojego ojczyma jednym pchnięciem noża kuchennego.
Krystyna Podolińska, matka zamordowanego jest zrozpaczona. – To potwór, nie kobieta! Jak mogła zabić mojego syna? Przecież on był taki spokojny, nikomu nie wadził. A ją od dzieciństwa chował! – mówi kobieta.
Sielanka zamieniła się w horror
Czwartkowe spotkanie (26.05.) na tarasie, przy piwie nie wskazywało na to, że może dojść do tragedii. Kazimierz Podoliński (+42 l.) pił alkohol wraz z pasierbicą, Agata C. i sąsiadami.
– Siedzieliśmy razem na tarasie, było sympatycznie, jak zawsze. Potem Kaziu poszedł z moją córką do „Orzełka”, baru w centrum Iłowej. Agata wróciła do domu, nieopodal. Kaziu wrócił z córką dość późno, jak już spałam – mówi Ewa Podgórska, sąsiadka. – Rano doznałam szoku. Na podwórku było dużo aut, policja, zakład pogrzebowy. Nogi mi zdrętwiały, gdy usłyszałam, że Kaziu nie żyję. Nie mogła uwierzyć, że dziabnęła go nożem Agata.
Sekcja zwłok potwierdziła przypuszczenia policji. Kobieta przebiła swojemu ojczymowi klatkę piersiową 30-centymetrowym nożem kuchennym.
Był jak ojciec
Kazimierz zastąpił ojca Agacie, gdy miała pięć lat. Zakochał się w jej matce. 20 lat mieszkali razem. Niedawno się rozeszli. Ona wyjechała do Niemiec, a on wrócił na „stare śmieci”, gna ul. Żaków. Tak się złożyło, że do tej kamienicy, gdzie mieszkała Agata wraz ze swoim chłopakiem. Ona zajmowała mieszkanie na pierwszym piętrze, a Kazimierz- na parterze. Mimo, że on już nie żył z jej matką, mieli dobre relacje.
– Był dla niej jak ojciec – mówi jego brat Krzysztof. – Poza tym spokojny, wesoły, nikomu ni wadził. Nie pracował, a ostatnio się starał o rentę, z powodów problemów z krążeniem i sercem. Od alkoholu nie stronił, ale też nie można powiedzieć, że był jakimś pijakiem.
– W feralny czwartek on i Agata wypili może z trzy piwa. Potem poszli do domu. – Musiało zabraknąć alkoholu, bo Kaziu poszedł do baru „Orzełek” w centrum Iłowej. Wrócili przed drugą w nocy – dodaje Podgórska.
Odetchnęli
Sąsiedzi dodają, że do tragedii doszło nad ranem, około godziny 3:45. Agata zeszła na dół. Wzięła nóż z kuchni i ugodziła Kazia. Co było powodem, tego nikt nie wie.
– Wariatką była! Nerwowa i agresywna. A gdy jeszcze doszedł alkohol, to była niebezpieczna dla otoczenia. Lepiej było jej ustąpić, niż wchodzić w polemikę – twierdzi brat zamordowanego, Krzysztof Podoliński. – Kiedyś chciała zadźgać siekierą znajomego. Facet ledwo przeżył.
Sąsiedzi są zszokowani, ale przyznają, że dzielnica odetchnie po tym, jak Agata poszła siedzieć. – Przestanie przyjeżdżać policja, skończą się awantury i pijaństwo – dodaje Jan Bober.
Agata C. w chwili zatrzymania miała prawie 2 promile alkohole w organizmie. Kobieta usłyszała zarzut zabójstwa, za co grozi jej nawet dożywocie. Obecnie przebywa w areszcie.
– I niech lepiej stamtąd już nie wychodzi – mówi zrozpaczona matka zamordowanego.
49
Poprzedni artykuł