Strona główna » Żadna praca nie hańbi

Żadna praca nie hańbi

przez imperia

Zakasali rękawy i wzięli się do roboty. Żagańscy radni miejscy postanowili odrobić swoje diety.
Radny Stanisław Kucab i Andrzej Katarzyniec, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania i Robót Drogowych, zagonili kolegów do roboty, proponując im sobotnie (16.04.) sprzątanie miasta. Na ich apel odpowiedziało jednak zaledwie 9 radnych miejskich (na 21).
Katarzyniec zorganizował kontenery, worki na śmieci i rękawiczki. – Wybraliśmy obszar wzdłuż Bobru oraz okolice ulicy Bema i Spółdzielczej, tereny najbardziej zaśmiecone – tłumaczył S. Kucab.
Sprzątający podzielili się na grupy. Najwięcej niespodzianek było w okolicy Bema. – To prawdziwe śmietnisko, ludzie wyrzucają wszystko, opony, zużyty sprzęt domowy czy gruz pobudowlany – wyliczał radny Mirosław Ramza.
Radny Dariusz Kudła natrafił na minę z czasów II wojny światowej. Całe szczęście, że w porę zorientował się, co leży w ziemi. – Służyłem w wojsku jako saper-miner – mówił. – To był zardzewiały okaz, a z takim nigdy nic nie wiadomo – przestrzegał. Sprzątający szybko powiadomili Straż Miejską. Roman Kuczak, zastępca komendanta, który przyjechał na miejsce, nie miał tęgiej miny. Ogrodził teren wokół niewybuchu, po czym zapowiedział, że przez weekend, aż do poniedziałku (18.04.), strażnicy będą musieli trzymać wartę przy znalezisku, do przyjazdu saperów z Głogowa.
Do akcji przyłączyła się młodzież z żagańskich szkół oraz najemcy i właściciele garaży przy ul. Krętej. – Mieliśmy tutaj okropny bałagan – przyznał Jan Pluta, który ma garaż przy Krętej. – Śmieci było tyle, że zapełniliśmy cały duży kontener.
Zebrano 10 dużych kontenerów (każdy po 6 m sześc.). Koszty utylizacji poniesie MPOiRD (ok. 5 tys. zł). Niestety, jedni nie szanują pracy drugich. Dzień po zakończeniu akcji, pijana młodzież przewróciła jeden z kontenerów w rejonie ul. Bema. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz