Strona główna » Zabił mojego męża

Zabił mojego męża

przez imperia

Ciężarówka staranowała Marcina Czajkowskiego (†28 l.). Kierowca nawet się nie zatrzymał. Półtoraroczna Natalka straciła ojca. Trop zaprowadził policjantów do woj. lubuskiego. Zrozpaczona wdowa apeluje: – Pomóżcie znaleźć zabójcę mojego męża.
Do tragicznego wypadku doszło 25 października w okolicach Kamieńska. Policjanci znaleźli w pobliżu obudowę od reflektora. Pochodzi od pomarańczowej ciężarówki marki Daf xf 95. – Każdy element samochodu jest odpowiednio oznaczony, posiada kod. Nasi kryminalni zbadali całą drogę tej części od produkcji, aż do dystrybucji. Obszar poszukiwań udało im się zawęzić do woj. lubuskiego – zdradza Aneta Komorowska, rzecznik policji w Radomsku.
 
Gaz do dechy
Tragicznego wieczoru Marcin wracał fiatem siena ze szkolenia w Warszawie do domu w Chorzowie. Towarzyszyli mu Piotrek (32 l.) i Patryk, koledzy, z którymi pracował przy budowie mostów.  Około godz. 22, zepsuł im się samochód. Marcin doszedł do wniosku, że padła instalacja gazowa. Potrzebowali benzyny. Z Piotrkiem ubrali odblaskowe kamizelki i poszli poboczem w poszukiwaniu stacji paliw. Drogę oświetlali sobie latarkami. Patryk pilnował auta.
– Byłam cały czas w kontakcie z mężem – opowiada Marzena Czajkowska-Pajdak (25 l.). Ostatni raz słyszała jego głos o 22.38. SMS-a wysłanego 6 minut później nie zdążył już odczytać. Nagle z naprzeciwka nadjechał tir. Sunął wprost na mężczyzn. Marcin zdążył jedynie odepchnąć Piotrka do rowu, dzięki czemu ten przeżył. Ze złamaną nogą i stłuczeniami trafił do szpitala – Mój mąż nie miał czasu na ucieczkę. Zginął na miejscu w wyniku obrażeń głowy – mówi zrozpaczona wdowa. Kierowca nie zatrzymał się. Policja zorganizowała blokadę. Bez skutku.
 
 Gdzie jest tatuś?
Pani Marzena odchodziła od zmysłów. – Nagle urwał się kontakt. Wydzwaniałam do męża całą noc – relacjonuje. Dopiero około 4.30 telefon odebrał policjant. Poprosił, żeby przyjechała do Radomska. Nie miał odwagi powiedzieć prawdy. Tłumaczył, że mąż jest w szpitalu. Wtedy zadzwoniła do kolegi, który też był na szkoleniu w stolicy, ale wracał innym autem. Powiedział: „Co mam ci powiedzieć, Marzena? Marcin nie żyje”.
– Ten kierowca nie ma sumienia i serca. To zwykły morderca – mówi przez łzy pani Marzena. – Myślę, że mógł być pijany. Musiał coś mieć na sumieniu, skoro uciekł. Ale ie spocznę, dopóki morderca mojego męża nie trafi w ręce sprawiedliwości – zapowiada.
 
Pomóż!
Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem prokuratora rejonowego w Radomsku. Głównym dowodem jest element prawego reflektora. – Kierowca musiał go naprawić – tłumaczy A. Komorowska. – Prosimy wszystkie osoby, które mogłyby pomóc w ustaleniu sprawcy, o kontakt pod numerem 44 685 28 68 lub 997. Liczymy na sprzedawców części, pracowników stacji benzynowych, warsztatów samochodowych czy firm transportowych – mówi. Pani Marzena wynajęła także prywatnego detektywa, Arkadiusza Andałę. Były policjant zdradza nam, że lubuskie ślad jest bardzo mocny. Dlatego osobiście odwiedził nasz region w poszukiwaniu kierowcy ciężarówki. – Na pewno stąd pochodzi kierowca lub samochód – zapewnia. On też prosi o kontakt wszystkich, którzy mogą pomoc – tel. 509 336 001. Wdowa oferuje nagrodę pieniężną.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz