Strona główna » Z nieba do piekła i z powrotem, czyli niesamowity mecz Promienia Żary!

Z nieba do piekła i z powrotem, czyli niesamowity mecz Promienia Żary!

przez Adam Sommerfeld

W 13. kolejce rozgrywek lubuskiej 4.ligi Promień Żary pokonał na własnym stadionie Stilon II Gorzów Wielkopolski 3:2. Bramki dla Stilonu strzelili: Nikodem Latusek i Paweł Gongała, a dla gospodarzy Bartek Pruchniak, Karol Łyczko i Kamil Dados.
To miała być walka o życie. I na śmierć. Do trupa. Promień musiał wygrać i każdy to wiedział. Nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że ekipa Makusia powiesi na płocie białą flagę. Nikt by im tego nie wybaczył. Każdy spodziewał się walki od pierwszej do ostatniej minuty. Ale na wojnę ze Stilonem trzeba było poczekać. Mecz opóźnił się około 10 minut, bo nie dojechał jeden z sędziów asystentów. Krzysztof Matrunionek spóźnił się do roboty, bo stał w korku. Na szczęście zziajany niczym pi…, znaczy zdyszany stawił się z na stadionie przy Z38. Szybciutko wskoczył w sędziowski uniform i przykleił słuchaweczkę do policzka. I włala. Można było zaczynać.

I zaczęło się od… strzelenia gola. Już w pierwszej minucie do bramki trafił napastnik gości. Nikodem Latusek bez żadnych problemów pokonał młodego golkipera gospodarzy, niestety przy bardzo biernej postawie żarskiej defensywy, która chyba w części została myślami w szatni. Aż 15 minut zajęło miejscowym zebranie się po tym knockdownie. Pierwszy otrząsnął się Bartek Pruchniak, który dał sygnał kolegom do walki. Tej na śmierć i życie. Ale mimo kliku prób z jednej i drugiej strony, więcej w tej połowie bramek nie ujrzeliśmy. Za to w ostatniej minucie tej części, czerwoną kartkę zobaczył Marcel Sadowski, którego niefrasobliwe zachowanie przed polem karnym, zostało ukarane wyrzuceniem z boiska. Młodemu zawodnikowi Promienia pomyliły się linie i złapał piłkę w ręce tuż przed linią szesnastki. Tak więc na drugą połowę Promień wyszedł w dziesiątkę.

Po przerwie Piotr Makowski ewidentnie ustawił swój zespól defensywnie, cofając wszystkich na własną połowę. Promień bronił się dzielnie, a momentami nawet  rozpaczliwie, ale nie rezygnował z akcji zaczepnych.  Po jednej z takich prób i wywalczeniu rzutu rożnego, Karol Łyczko zrobił to co zwykle, czyli po dośrodkowaniu wpakował z dyńki piłkę do siatki przeciwnika. Niestety tylko 6 minut trwała radość, której pozbawił żaran Paweł Gongała wyrównując stan meczu. Mimo osłabienia Promień cały czas atakował, chcąc ewidentnie powalczyć o pełną pulę. Kornel Szymański wyczyniał cuda na polu karnym przeciwnika i po jednej z takich akcji, chcąc dobić piłkę, zanurkował szczupakiem i nadział się na bramkarza przyjezdnych. Arbiter uznał to za faul, chociaż napastnik z Żar nie kopnął przeciwnika, bo musiałby to zrobić…głową. Jednak Mariusz Maćko był innego zdania i ukarał zawodnika Promienia żółtą kartką. Niestety Korni miał już na swoim koncie żółty kartonik, zarobiony w pierwszej części meczu. Rozżalony i wściekły musiał opuścić boisko osłabiając po raz kolejny swoją drużynę.

Tak więc ostanie pól godziny Promień grał w dziewiątkę. Niesamowite ile siły i determinacji mieli zawodnicy z Żar chcąc dorównać kondycyjnie młodym wilczkom z Gorzowa, którzy zwietrzywszy szansę, chcieli dobić przeciwnika. Ale bezskutecznie. Za to żaranie jakby dostali skrzydeł, bo z każdą upływającą minutą dominowali na boisku. Już w doliczonym czasie gry na akcję rozpaczy zdecydował się oczywiście Bartłomiej Pruchniak, który w swoim stylu wypuścił piłkę i pognał przed siebie, licząc że dopadnie do niej pierwszy i tak się stało. Obrońca gości trącił z tyłu, będącego już na polu karnym napastnika i decyzja arbitra mogła być tylko jedna. Karny! Wyrok wykonał kapitan Promienia Kamil Dados, który co prawda nie trafił do bramki za pierwszym podejściem, za to dobitka była już celna. Radości nie było końca. A gdy zaraz po tym Mariusz Maćko zakończył spotkanie cała drużyna Promienia padła z wyczerpania na murawę. Promień po niesamowitym i emocjonującym meczu pokonał Stilon 3:2 i w końcu po dwóch i pól miesiącach bez zwycięstwa, zainkasował bardzo potrzebne im 3 punkty.

– Drużyna pokazała charakter. Muszę pochwalić chłopaków, bo mimo niekorzystnych zdarzeń na boisku potrafimy się podnieść i strzelamy bramki w osłabieniu. W takich momentach chłopaki stają się bardziej doświadczeni i świadomi tego, aby być skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej minuty po to, by nie powtarzać tych samych błędów na przyszłość- pochwalił swoich kolegów kapitan Kamil Dados.
-Przebieg spotkania naprawdę zdumiewający, bardzo szybko stracona bramka, następnie wyrównanie i czerwona kartka dla naszego bramkarza. Drugie 45 min jeszcze bardziej przewrotne, bo w osłabieniu wychodzimy na prowadzenie, by znów po kilku minutach ujrzeć drugą czerwoną kartkę. Po prostu coś niebywałego, ale taką pracę co zawodnicy wykonali na boisku, to czapki z głów, 120% walki i zaangażowania w efekcie końcowym daje nam ważne 3 pkt grając od 67 minuty w 9-relacjonuje Piotr Makowski, trener Promienia. -Bardzo trudny mecz ze świetnie dysponowanym rywalem i bardzo ważne zwycięstwo, mam nadzieje, że to będzie ten właśnie impuls do kolejnych zdobyczy punktowych bo jak widać w dwóch ostatnich meczach strzeliliśmy 6 goli, a zawodnicy grają bez kompleksów. Musimy skupić się jeszcze na odpowiedniej koncentracji oraz wyeliminować błędy indywidualne, a będzie to procentowało.
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz