Strona główna » Z dubeltówką na emeryturę

Z dubeltówką na emeryturę

przez imperia

O związku dusz, miłości do myślistwa, pracy i decyzji o przejściu na emeryturę mówi Alicja Ciechanowicz-Walasek, rzecznik żarskiego Urzędu Miasta.
Skąd pomysł na bycie myśliwym?
Miałam wspaniałego męża. Był myśliwym. To był prawdziwy związek dusz. Zabierał mnie na polowania. Najbardziej utkwiły mi w pamięci wyjazdy na głuszce w bory dolnośląskie. Jeździliśmy też słuchać toki cietrzewi. Czasem wybieraliśmy się z kamerą do zielonego lasu filmować dziki. Mąż zmarł w 2006 roku, to największa tragedia w moim życiu. Po jego śmierci, do mojego domu przyszła policja, żeby zabrać broń myśliwską. Nie chciałam jej stracić, dlatego już dzień później napisałam do koła łowieckiego prośbę o przyjęcie. Przez trzy lata jeździłam na polowania w roli naganiacza, wreszcie zrobiłam wymagany kurs, zdałam egzamin i jestem myśliwym.
 Czyli kobietą z dubeltówką.
Miałam problemy z odzyskaniem broni męża. Nie mogłam trzymać jej w domu, więc dogadałam się ze znajomym, który ma sklep myśliwski, że ją ode mnie odkupi i przetrzyma. Jego pracownik jednak ją sprzedał. Znajomy zobowiązał się, że odzyska broń, to była sprawa honoru. Muszę przyznać, że mam szczęście spotykać w życiu wspaniałych ludzi. Tak udało się odzyskać dubeltówkę i sztucer męża, z którymi teraz ja jeżdżę na polowania, a w przyszłości mam nadzieję moi wnukowie.
 Chodzenie w nocy po lesie wymaga sprawności.
Trudne polowania są zimą. Kiedyś przymarzłam do drzewa. Ja ciągle chodzę po drzewach. W polowaniu nie sam strzał się liczy. Trzeba mieć dużo cierpliwości i emocje trzeba trzymać na wodzy. Muszę się przyznać, że do tej pory jeszcze nic nie strzeliłam. Polowanie wciąga. Mogę być bardzo zmęczona, ale zawsze pojadę, gdy znajomi zadzwonią.
Ile to kosztuje?
Przez cztery lata nie miałam urlopu. Łapałam dodatkowe prace, żeby zarobić na opłaty. Samo wpisowe do koła łowieckiego to około 2 tys. zł, do tego kurs 1 tys. zł, kolejny 1 tys. zł to wpisowe do związku. Do tego opłaty za pozwolenie na broń, badania psychologiczne i składki. Na emeryturze zamierzam zająć się obroną łowiectwa, spotykać się z młodzieżą, być orędownikiem zdrowego, rozważnego myślistwa.
 Nie żal odchodzić?
Pracuję w samorządzie od 1990 r. Zaczynałam za burmistrza Marka Kaczmarskiego. Zgodziłam się na pracę pod warunkiem, że będę mogła pisać do gazet, bo duszy urzędnika nie mam. Wcześniej 20 lat pracowałam jako dziennikarz w Słowie Żarskim, byłam sekretarzem redakcji. Nie było maszyn do pisania, nie mieliśmy telefonów. W redakcji pierwszy stacjonarny pojawił się w późnych latach 70. A do jedynej maszynistki ustawiała się kolejka, żeby przepisała napisane na kartce teksty.
Ciężko było się przestawić?
Kontakty z dziennikarzami urozmaicały codzienne obowiązki. Do czasu, jak był zarząd miasta, to ja go obsługiwałam. Nauczyłam się tej pracy urzędniczej. Ale ostatnio ta praca była w stresie. Chcąc zrobić wszystko, zostawałam po godzinach. Zamykam okres 42 lat pracy i zaczynam nowy, emerytalny.
Kto pierwszy dowiedział się, że przechodzi pani na emeryturę?
O odejściu na emeryturę powiadomiłam moją szefową, Danutę Buczarską, nic nie powiedziałam jednak burmistrzowi i było zaskoczenie. Do emerytury szykowałam się już od jakiegoś czasu. Teraz mogę spokojnie odejść. Nie byłam nigdy w żadnym układzie polityczno-towarzyskim. W przejściu na emeryturę pomogło mi też to, że jedna z córek zaczęła pracować, a ja zajmę się wnukami. Mam dwie córki, Maję (34 l.) i Kamilę (30 l.) i trzech wnuków, Olka (12 l.), Tomka (12 l.) i Mateusza (10 l.). Gdyby jeszcze udało mi się rzucić palenie, to już byłoby super. Już kiedyś nie paliłam przez 10 lat. Boję się tylko choroby i niczego więcej, no, może jeszcze rosnących opłat. Muszę zainstalować internet w domu i chyba zrobię sobie prezent na odchodne, kupując laptopa.
 Dziennikarstwo, praca w urzędzie. Co jeszcze?

Przez lata pracowałam też w PCK. Jeździłam na kolonie jako opiekunka. Zamierzam to dalej robić, chociaż w tym roku muszę odpocząć. To jest ciężka praca. Zawsze po takim dwutygodniowym turnusie miałam 5 kg w plecy. Mimo to, uważam że nie ma złych dzieci. Często agresja bierze się ze strachu i próby obrony. Ja lubię dzieci i staram się je rozumieć.
 Jak zacznie pani emeryturę?
Pierwszego dnia na pewno nie będę leniuchować. Wstanę tak jak zwykle o 5.35. Nie będę się wylegiwać. Pobiegnę do Olka, bo to będzie 1 września, zagnać go do szkoły. Potem pójdę z psem na spacer i zrobię zakupy. Na pewno nie będę się nudzić. Zacznę też częściej jeździć samochodem, bo mimo że prawo jazdy mam już wiele lat, to mało do tej pory jeździłam. Do pracy wolałam jechać rowerem, z czego niektórzy się śmiali.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz