Czarni odnieśli najefektowniejsze zwycięstwo w lidze. Tym razem rywal nie miał nic do powiedzenia.
Czarni Arena Żagań – Tur Turek 4:0 (3:0)
bramki: Pawela (9. min), Smarduch (35. min), Dorobek (42. min), Gancarczyk (78. min)
Czarni: Abramowicz – Wróbel Smarduch, Sudoł, Galuś (od 70. min Kosakiewicz) – Kononowicz (od 77. min Rejmer), Tracz (od 63. min Burski), Dorobek, Flejterski, Gancarczyk (od 82. min Tomaszewski) – Pawela.
Tur: Przybył – Jóźwiak (od 68. min Kaczorowski), Becalik, Stachowiak, Ninković – Marciniak, Bebeto (od 46. min Topolski), Roszak (od 86. min Łączny), Kasperkiewicz – Sędziak, Manelski
żółte kartki: Wróbel, Smarduch – Becalik, Marciniak, Bebeto, Kasperkiewicz
sędzia: Jarosław Przybył (Opole); widzów: 300
piłkarz meczu: Fabian Pawela
Jak grać z Turem, to wygrywać strzelając cztery gole. Czarnym wyraźnie „leży” zespół z Wielkopolski, bo zarówno jesienią w Turku (4:2) jak i u siebie nie dali szans podopiecznym Wojciecha Wąsikiewicza.
Mimo niefortunnej godziny rozpoczęcia spotkania (14:00), w sam żar, kiedy ludzie siedzieli na działkach, nad wodą lub jedli obiad (brawo dla „myślicieli” z Polskiego Związku Piłki Nożnej!) i wyjątkowo niskiej frekwencji (zaledwie 300 kibiców – najmniej w tym sezonie) piłkarze obu drużyn stworzyli ciekawe widowisko. Na zwycięstwie w „meczu o pietruszkę” bardziej zależało miejscowym niż Turowi. Wielkopolanie mają jedną z najgorszych linii defensywnych i w niedzielnym spotkaniu to potwierdzili. Licznymi kiksami i pomyłkami na własnej połowie, a nawet polu karnym można byłoby obdzielić co najmniej trzy mecze. Z prezentów Tura korzystali żaganianie. Sygnał do ataku dał w 9. minucie Piotr Galuś, który minął obrońców gości niczym tyczki i wyłożył piłkę nadbiegającemu Fabianowi Paweli. Temu nie pozostawało nic innego, jak strzałem z najbliższej odległości umieścić piłkę w siatce.
W 35. minucie było już 2:0. Tym razem po strzale Paweli piłka odbiła się od poprzeczki, ale okazji – dobitki głową z jednego metra – nie mógł nie zmarnować Wojciech Smarduch.
Siedem minut było już 3:0. Grzegorz Doborek strzałem głową umieścił piłkę w siatce, po tym, jak dośrodkował ją z rzutu rożnego Marek Tracz. W pierwszej odsłonie Tur zagroził bramce Czarnych trzykrotnie, ale za każdym razem na posterunku był Mariusz Abramowicz.
W drugiej połowie do ataków i odrabiania strat rzucili się goście. W 50. minucie piłka po strzale Macieja Manelskiego trafiła w poprzeczkę, a w 60. minucie Abramowicza starał się zaskoczyć Dawid Topolski. Wynik ustalił w 78. minucie Waldemar Gancarczyk, przy ogromnym udziale Piotra Burskiego. To była bardzo ładna dwójkowa akcja. Żagańscy piłkarze mijali obrońców, podając sobie na zmianę piłkę.
Paweł Kaczorowski, trener gości nie miał tęgiej miny po końcowym gwizdku. – Czarni brutalnie obnażyli nasze braki w obronie – zaznaczył na konferencji prasowej.
Po tym zwycięstwie Czarni Arena awansowali na 11. miejsce. Aby jednak je utrzymać, a nawet awansować na 10., muszą wygrać w Bydgoszczy z Zawiszą, w ostatnim meczu ligowym tego sezonu.
20
Poprzedni artykuł