Strona główna » Wygrali bitwę, ale nie wojnę

Wygrali bitwę, ale nie wojnę

przez red.

Po wielomiesięcznej walce radni z Gozdnicy dopięli swego. Żagańskie starostwo cofnęło zezwolenie dla spółki rekultywującej nieczynną kopalnię. – Smród z niej dochodzący jest jakby mniejszy, ale to nie koniec naszej batalii o zdrowie i środowisko – zaznacza Paweł Laskowski, przewodniczący Rady Miasta.

Przypomnijmy. Radni z Gozdnicy wezwali starostę Annę Michalczuk, by cofnęła decyzję, którą wydała dla jednej z gozdnickich spółek w 2022 r., zezwalającą na przetwarzanie odpadów oraz użyźnianie gleby odpadami w celu zalesienia. Zdaniem radnych, odbywa się to niezgodnie z przepisami, przez co mieszkańcy są narażeni na fetor z wysypiska. Starostwo wszczęło postępowanie dotyczące cofnięcia decyzji, ale trwa ono od roku.  

– Odór ze składowanych tam źle mieszanych z ziemią organicznych odpadów jest objawem znacznie poważniejszego problemu, jakim jest podejrzenie potencjalnego skażenia środowiska. Odpady są zwożone w ilościach i kategoriach niezgodnych ze wcześniejszymi zezwoleniami. Wielokrotne przedłużanie terminów i opieszałość urzędników działa na niekorzyść mieszkańców, którzy domagają się skutecznych działań – alarmował wtedy Paweł Laskowski, przewodniczący Rady Miasta.

Biegli wykazali nieprawidłowości 

Mieszkańcom Gozdnicy udało się wygrać pierwszą bitwę, ale nie wojnę. Pod koniec października starostwo cofnęło zezwolenie dla spółki na przetwarzanie odpadów w procesie R12 (polegające na zmieszaniu kompostu pół na pół z pospółką, piaskiem lub gliną). Jak podkreśla Laskowski, zrobiło to pod presją innej kontroli – zleconej przez prokuratury. 

– Kontrole starostwa budziły zastrzeżenia, bo były zapowiedziane. Na szczęście, jest jeszcze prokuratura – zaznacza Laskowski. – Bo, co istotne, to nie rutynowa kontrola starostwa doprowadziła do potwierdzenia faktycznego sposobu gospodarowania odpadami, lecz działania niezależnych biegłych sądowych powołanych przez prokuraturę z Poznania, którzy – w przeciwieństwie do inspektorów zapowiadających wizyty – pojawili się na miejscu bez uprzedzenia i zbadali rzeczywisty stan rzeczy. Opinia biegłego sądowego z zakresu ochrony środowiska i gospodarki odpadami potwierdziła jednoznacznie, że odpady nie były w ogóle przetwarzane zgodnie z warunkami decyzji, proces był prowadzony pozornie, a w praktyce na terenie zakładu dochodziło jedynie do składowania odpadów, w tym odpadów zawierających duże ilości tworzyw sztucznych, gumy i innych domieszek. Biegły wskazał, że sposób postępowania z odpadami mógł prowadzić do zanieczyszczenia gruntu i wód powierzchniowych, czego nie potwierdzały badania wody wykonywane przez inne instytucje kontrolne. 

Tymczasem wcześniejsze kontrole, zarówno Starostwa, jak i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, nie wykazały istotnych nieprawidłowości – mimo że skala naruszeń była ogromna.

Laskowski dodaje, że starostwo umorzyło drugie z postępowań w sprawie składowiska – w sprawie tzw. procesu odzysku odpadów R10, czyli użyźniania gleby odpadami w celu zalesienia, nie dopatrując się tutaj nieprawidłowości. Od tej decyzji władze Gozdnicy złożyły odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.  

– Będziemy walczyć do końca o ochronę środowiska, zdrowie i brak smrodu – zaznacza przewodniczący. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz