Ten Dzień Kobiet na długo zapamiętają mieszkańcy z ul. Staszica. Ok. 14.30 nagle huknęło i wyleciały szyby z okien. Okazało się, że jeden z lokatorów ma nieszczelną butlę z gazem. Takiej butli w ogóle w tym budynku nie powinno być.
To była spokojna niedziela (8.03.) w budynku socjalnym przy ul. Staszica w Nowej Soli. Nagle ok. 14.30 mieszkańcy usłyszeli potężny huk i odgłos tłuczonego tłuczonej szyby. Niektórzy myśleli, że to na zewnątrz doszło do jakiegoś wypadku, ale wkrótce pod budynek podjechali strażacy i zaczęli wszystkich lokatorów wyprowadzać na zewnątrz. Ewakuowano 30 osób i pięć psów. Do szpitala zabrano 40-letniego lokatora z drugiego piętra. To u niego doszło do wybuchu. Miał poparzone ręce i twarz, ale był na tyle przytomny, żeby odmówić badania alkomatem. Zabrano go do szpitala, a wszyscy mieszkańcy, przez dwie godziny stali na dworze w niepewności, czy będą mogli wrócić do swoich mieszkań.



Okazało się, że wybuch zniszczył mieszkanie ale eksplozja nie wywołała pożaru. Nadzór budowlany stwierdził, że ściany nośne nie zostały naruszona i zezwolono pozostałym lokatorom wrócić do budynku. Jak doszło do wybuchy? Wyjaśniać będzie to teraz biegły. Butla z gazem nie była częścią kuchenki, ale dołączona była do piecyka, którym 40-letni lokator się dogrzewał. Nie wiadomo, czy była źle zamontowana, czy nieszczelna, ani dlaczego lokator nie czuł ulatniającego się gazu. Ponoć nie doszło do wybuchu butli, ale parów gazu, które się z niej ulatniały. Służby będą miały pełne ręce roboty w wyjaśnianiu tej sprawy, bo obowiązywał zakaz montowania takich butli w budynku przy ul. Staszica.