Strona główna » Wybieg to mój żywioł

Wybieg to mój żywioł

przez imperia

O tremie na wybiegu, modelingu i zwiedzaniu świata rozmawiamy z Martą Kurkowską (22 l.), modelką z Żagania.
GR: Modeling – pasja, sposób na życie czy raczej praca i atrakcyjne zarobki?
Marta Kurkowska: Już jako mała dziewczynka, marzyłam, aby zostać modelką. Będąc uczennicą żagańskiego ogólniaka, zmieniłam plany. Lubiłam przedmioty ścisłe, chciałam w przyszłości pracować w firmie spedycyjnej, logistycznej lub porcie morskim. Modelką zostałam przez przypadek, mając 16 lat. Podczas wakacji spacerowałam z siostrą po Wrocławiu, gdy zaczepił mnie pewien pan. Nawet się nie wystraszyłam i nie pomyślałam, że to może być jakiś zboczeniec, nie analizowałam, czy nie kłamie. Powiedział mi, że jest przedstawicielem jednej z wrocławskich agencji modelek.
Zgodziłaś się tak od razu?
Koleżanka pomogła mi zrobić zdjęcia, które dostarczyłam agencji. Potem była już profesjonalna sesja w studio. Tak się zaczęło. Pamiętam, że na początku było bardzo ciężko. W ciągu miesiąca schudłam sześć kilo, bo byłam za gruba. To była bardzo drastyczna, szybka kuracja odchudzająca. Zaczęłam biegać, odstawiłam słodycze. Od sześciu lat muszę trzymać dietę. Folguje sobie tylko raz w roku, na święta, które spędzam w Żaganiu, z najbliższą rodziną.
Jaką dietę stosujesz?
Zdecydowanie dietę Dukana. Staram się nie przekraczać 1000 kalorii dziennie. To sprawdzona metoda na zachowanie szczupłej sylwetki. Ale sama dieta to nie wszystko. Codziennie chodzę na siłownię, ćwiczę różne partie mięśni. To wszystko udaje mi się pogodzić z nauką. Na Uniwersytecie Szczecińskim studiuję logistykę i ekonomię.
Czułaś tremę, będąc pierwszy raz na wybiegu?
Szczerze mówiąc, nie. Mam duży dystans do siebie i tego, co robię. Zachowuje się naturalnie. Nie ma nic bardziej stresującego niż egzamin na prawo jazdy, którego nie mogę do tej pory zdać. Być na wybiegu to dla mnie przyjemność. Zawsze lubiłam oglądać modelki i pokazy mody.
Pamiętasz swoją pierwszą sesję?
Tak, we Wrocławiu. Była zima, a w sali zepsuło się ogrzewanie. Miałam na sobie przewiewną halkę i modliłam się, żeby to się już skończyło. Ale efekty były zaskakujące. Piękne zdjęcia wynagrodziły mi te trudne chwile. Kolejne sesje były już bez wtop. To sama przyjemność prezentować swoją urodę i najnowsze trendy w modzie.
Uczestniczysz w pokazach nie tylko w Polsce?
Ostatnio dwa razy z rzędu byłam na pokazie mody w Tokio. Byłam w New Delhi, Kongo, Mediolanie i Paryżu. Prezentuję najnowsze trendy takich marek jak Dolce & Gabbana, ale i tych mniej znanych.
Potrafisz pogodzić naukę z modą?
 Tak, bo dziewięć miesięcy się uczę, by przez kolejne trzy, podczas wakacji – pracować na wybiegu. Zarobek wystarcza mi, abym sama się utrzymała na studiach. Wynagrodzenia są różne, w Polsce za jeden dzień pracy dostać można 900 zł, za granicą – kilka razy więcej. Cieszę się, że rodzina jest wyrozumiała. Mama, brat i dwie siostry wspierają mnie. Odwiedzam ich raz w roku, właśnie na święta, w grudniu. Ale kontakt mamy cały czas. Mama jest dumna ze mnie, a siostra próbuje iść w moje ślady.
Sylwester w kraju czy za granicą?
Nowy Rok przywitam nad Bałtykiem, ze znajomymi. A potem nauka i kolejne wakacje. I oczywiście przygotowania do kolejnych pokazów.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz