Strona główna » Wrześniak chwalił tę rekultywację

Wrześniak chwalił tę rekultywację

przez imperia

Kto uczestniczył w minionych latach w posiedzeniach rady powiatu, w trakcie których omawiano problemy rekultywacji w Mirocinie Dolnym, ten powinien pamiętać, że wicestarosta Wrześniak chwalił tę rekultywację, mówił, że prowadzona jest „zgodnie ze sztuką”.
Daniel Zych, naczelnik wydziału ochrony środowiska, potwierdził we wtorek (24.10), w trakcie wspólnego posiedzenia komisji rady powiatu, że starostwo nie wydało zgody na dalsze zwożenie odpadów na rekultywowany obszar w Mirocinie Dolnym. Informowaliśmy o tym tydzień temu. Zych podał powody takiej, a nie innej decyzji starostwa. Jednym z powodów ma być [paywall] osiągnięcie maksymalnej wysokości hałdy usypanej z odpadów, wskazanej w projekcie, już w 2022 roku (po decyzjach urzędu marszałkowskiego i starostwa, zwieziono ich blisko 200 tysięcy ton!). Kolejnym powodem, który wpłynął na decyzję starostwa, miały być kontrole przeprowadzane w minionych latach przez inspektorów WIOŚ, które wykazywały szereg nieprawidłowości.
Ten drugi powód, choć słuszny, może wprawić w osłupienie. Każdy, kto w minionych latach uczestniczył w komisjach i sesjach powiatowych, w trakcie których dyskutowano o problemach rekultywacji w Mirocinie Dolnym, musiał słyszeć zapewnienia wicestarosty Waldemara Wrześniaka. Otóż Wrześniak wielokrotnie zaprzeczał wynikom kontroli WIOŚ. Chwalił spółkę Irreco prowadzącą rekultywację, powtarzając, że rekultywacja prowadzona jest „zgodnie ze sztuką”, że nie ma tam żadnych nieprawidłowości, że nie śmierdzi. Powtarzała to również starosta Iwona Brzozowska. Nie wierzyli nie tylko w wyniki kontroli WIOŚ. Nie wierzyli też mieszkańcom Mirocina Dolnego, a także garstce radnych powiatowych, którzy bili na alarm. Nie stosowali się do wskazań WIOŚ, a także SKO, dotyczących konieczności przeprowadzenia rzetelnych badań.
Dziś, gdy jest coraz większa obawa, że spółka zostawi po sobie bombę ekologiczną, starostwo zmieniło narrację. Gdy Daniel Zych powiedział we wtorek, że starostwo nie pozwala na zwożenie kolejnych ton odpadów, gdy nawiązał do kontroli WIOŚ, Wrześniak spuścił głowę i nie zająknął się choćby słowem. Nie wychwalał już spółki. Nie mówił, że rekultywacja prowadzona jest „zgodnie ze sztuką”, jak to miał w zwyczaju w przeszłości. Brzozowska też się nie zająknęła, bo nie uczestniczyła w posiedzeniu.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz