Strona główna » Wrobiony w piec za 80 tysięcy

Wrobiony w piec za 80 tysięcy

przez imperia

Nowoczesny piec za małe pieniądze – tak miało być. Ale Czesław Strączek (67 l.) kupił sprzęt, za który, jak wynika z kwitów, przyjdzie mu przez następne pięć lat oddawać co miesiąc prawie połowę emerytury.
Czesław Strączek z Boruszyna (gmina Lipinki Łużyckie) kupił piec. Ekologiczny, zgazowujący drewno, w dodatku taki, na który przysługuje dotacja. Tak obiecywał sprzedawca. Tyle że pieniędzy z dofinansowania pan Czesław nie zobaczył, za to płaci potężny kredyt.
Przyjechał przedstawiciel
Jak dotarła do niego firma z Krakowa?
 – Podejrzewam, że mój numer telefonu z furtki wzięli. Bo jak nie chodziłem, to był tam wywieszony – tłumaczy.
Bo pan Czesław ma protezę nogi. Dzięki niej, ciężko, bo ciężko, ale chodzi.
W każdym razie najpierw dotarł do niego ktoś z krakowskiej firmy. Na początku lutego.
– Ten przedstawiciel, który przyjechał, mówił mi, że na raty będę płacił. I że pierwsza rata to będzie jakieś 1 tys. 300 zł. A potem miało być dofinansowanie, więc miałem płacić 70-80 zł – mówi. 
Przedstawiciel firmy wziął w ręce telefon pana Czesława, wypisał umowę i zrobił wniosek do banku. O kredyt. Na umowie podał adres pana Czesława. Pytamy pana Czesława, czy ma adres poczty elektronicznej. Okazuje się, że nigdy nie miał skrzynki mailowej. Odpowiada zdziwiony, że przedstawiciel wziął to z telefonu (adres z rozszerzeniem gmail). Pan Czesław przyznaje, że ma kłopot z obsługą smartfona, nie odczytuje wiadomości SMS ani nie potrafi sprawdzić, kto dzwonił. 
– Kiedyś miałem taki telefon starego typu, to umiałem – zaznacza.
Oferta wydała się atrakcyjna. Stary wysłużony sprzęt wymienić na nowy, ekologiczny, z dofinansowaniem. Tyle tylko, że na obietnicach się skończyło. Z umowy wynika, że piec z montażem i niezbędnymi elementami kosztować będzie 61 tys. zł. Podczas gdy w ofertach internetowych kosztuje ok. 9 tys. zł.
Drogo, bo kompleksowo
O sprawę pytamy w krakowskiej firmie.
– Na finalną cenę składa się szereg elementów – cena urządzenia, koszty transportu,  materiałów potrzebnych do wykonana prac instalacyjnych, wykonania instalacji, przyłączy, podejść, elementów dodatkowych, takich jak bufory i zbiorniki, demontażu starego źródła ogrzewania oraz przygotowania kotłowni do montażu nowego źródła, obsługi posprzedażowej klienta, serwisu, wynagrodzenia przedstawiciela handlowego i wiele innych – wylicza Barbara Stanuch, prezeska SBL Energy z Krakowa.
Zaprzecza, by można było mówić o wątpliwościach związanych z zaciągnięciem kredytu. 
– Procedura narzucona przez bank jest wieloetapowa, zaprojektowana z naciskiem na weryfikację tożsamości potencjalnego kredytobiorcy. W tej sytuacji były rozmowy weryfikacyjne oraz inne narzędzia, stąd niezrozumiałe dla nas jest twierdzenie o zawarciu umowy z użyciem cudzego telefonu. Procedura zaciągnięcia kredytu jest dużo bardziej rozbudowana, a nawet dostęp do telefonu osoby trzeciej, gdyby w ogóle taka okoliczność miała miejsce, nie pozwala na zaciągnięcie zobowiązania, ponieważ rozmowa weryfikacyjna musi odbyć się z kredytobiorcą. Dodatkowo odbył rozmowę z analitykiem bankowym – wyjaśnia B. Stanuch.
Niezależnie od tych wyjaśnień, kredyt pan Czesław wziął. I ma do spłaty ok. 83 tys. zł. Z odsetkami.
Dodatkowo firma nie zwróciła się z wnioskiem o dofinansowanie. A pan Czesław już ma za sobą spłatę dwóch  rat. Każda po ponad 1 tys. 300 zł. I tak przez kolejne 5 lat. Mając 3 tys. zł emerytury i spłatę kredytu na protezę.
Bo nie chciał podpisać
Potwierdza to Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze.
– Ta firma jest na chwilę obecną wykonawcą umowy z prefinansowaniem jednego z beneficjentów programu Czyste Powietrze w województwie lubuskim – informuje Marcin Kostrzewa, dyrektor biura, zespół doradców energetycznych w WFOŚiGW. I jak dalej czytamy, nie jest to pan Czesław.
Prezeska firmy, z którą się kontaktujemy, wyjaśnia, że mimo ich próśb, pan Czesław nie przesłał im notarialnego upoważnienia do reprezentowania go w sprawie wniosku o dofinansowanie. 
W pisemnym oświadczeniu mowa jest tylko o stosownym pełnomocnictwie. 
– Spółka zaoferowała pomoc w przygotowaniu wniosku, natomiast klient nie wyraził zgody na udzielenie wymaganego umocowania. Stan taki wynika z faktu z nieudzielenia stosownego pełnomocnictwa. A musi być ono notarialnie potwierdzone. My jako firma przekazaliśmy instrukcję, w jaki sposób klient może samodzielnie złożyć wniosek – pisze B. Stanuch.
– Nie ma konieczności, o ile firma chce się tym zająć, by było jej niezbędne notarialne upoważnienie. Firma może wypełnić wniosek i poprosić tego pana, by go podpisał. Według mnie, jeżeli firma chce w ogóle pełnomocnictwo, to chce coś więcej niż tylko pomóc w złożeniu wniosku – ocenia M. Kostrzewa.
Jest jedna rzecz. 
– Ten pan może się starać o dofinansowanie. Jednakże maksymalna kwota, o ile zostanie odpowiednio zakwalifikowany poprzez swoje dochody, o ile jego budynek będzie miał wykonany audyt energetyczny i będzie spełniał inne wymogi związane z ekologią, np. będzie miał wymienione okna na szczelne, to ok. 20 tys. zł. Może to zrobić za pośrednictwem funduszu albo gminy – informuje M. Kostrzewa.
Pan Czesław mieszka w starym poniemieckim budynku. Ile może dostać? Krótko mówiąc, kredyt w dużej części raczej z nim zostanie.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz