Do Siedliska wraca jedna z najlepszych imprez nie tylko w województwie, ale też w tej części Polski. Będzie się działo!
Agnieszka Adamów-Czaykowska nie jest już prezeską Karolatu, ale wciąż działa na rzecz tej fundacji i czuwa nad tegorocznymi przygotowaniami do Święta Bzów. Impreza wraca po przerwie. W minionych latach nie odbywała się na przykład z powodu covidu. Ale nie tylko. Coraz trudniej fundacji współpracowało się z ówczesnym wójtem.
– Dziś w gminie jest nowa władza i nie mamy żadnych problemów – komentuje Adamów-Czaykowka. – Urząd sam wychodzi z inicjatywą. Oferują nam duże wsparcie, nawet przy pozyskiwaniu pieniędzy na zorganizowanie święta – podkreśla. – Stali się dla nas partnerem.
Lata 40. i 50.
Początkowo plany były takie, żeby [paywall] święto zorganizować w pierwszą niedzielę maja. Wtedy w Siedlisku będzie jednak komunia trzecioklasistów, więc termin przeniesiono na ostatnią niedzielę kwietnia (27.04). Powodem była też pogoda. Wiosna przychodzi coraz szybciej. Bzy, które kwitły kiedyś w maju, zakwitają już w połowie kwietnia. Tradycyjnie święto odbędzie się na przepięknym dziedzińcu ruin zamku w Siedlisku.
– Święto otworzy barwny korowód – zapowiada Adamów-Czaykowska. Wezmą w nim udział mieszkańcy i zaproszeni goście, wszyscy w strojach z różnych epok. Na czele korowodu pojedzie bzowa pani. Dalej będą kroczyć kolejni uczestnicy, w strojach z różnych epok, na przykład barokowych. Nowością będą osoby w strojach z lat 40. 50. XX wieku. Stąd apel do mieszkańców, żeby już szykowali takie stroje. Korowód zamkną uczniowie i przedszkolaki, jako symbol nowego pokolenia.
Wspomniane lata 40. i 50. będą motywem przewodnim tegorocznego Święta Bzów.
– Dotkniemy historii przesiedleńców, czyli osób, które przywędrowały na te tereny po wojnie czy to zza Buga, czy spod Warszawy, czy z Wielkopolski – wylicza Adamów-Czaykowska. Stąd apel do mieszkańców, żeby przeszukali swoje piwnice i strychy i wypożyczyli na wystawę stare przedmioty. Mogą to być pamiątki po rodzicach i dziadkach, które przywieźli ze sobą po wojnie. Mogą to być również przedmioty, które zastali w domach opuszczonych przez Niemców.
– Na przykład stare wózki, walizki, maselnice, rowery, pierzyny i inne przedmioty codziennego użytku – podpowiada Adamów-Czaykowska.
Organizatorom zależy też na zdjęciach wykonywanych zaraz po wojnie i w latach kolejnych.
Jedzenie od kół
Członkowie Fundacji Karolat do współpracy zaprosili artystów, a także różne organizacje, również z okolicy. Pojawią się na przykład członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Otyńskiej, tradycyjnie ubrani w stroje z dawnych epok i ze starymi rowerami.
Bardzo liczą też na wsparcie organizacji działających na terenie gminy Siedlisko, w tym miejscowych kół gospodyń.
– Nasze koła są świetnie zorganizowane i potrafią znakomicie gotować – zachwala Adamów-Czaykowska. Przypomina, że udowodniły to chociażby w trakcie powodzi, ale nie tylko. – Po co mamy dawać zarobić osobom z zewnątrz, skoro podczas Święta Bzów ze swoim pysznym jedzeniem mogą wystawić się nasze koła? To będzie dla nich szansa na zarobek. A dla gminy znakomita promocja.
Skoro mowa o powodzi – organizatorzy wyślą zaproszenie do żołnierzy, którzy kilka miesięcy temu pomagali ratować gminę przed powodzią.
Mają też w planach zorganizować rozmowę z najstarszymi mieszkańcami, której mogliby posłuchać wszyscy uczestnicy święta. Myślą też o zorganizowaniu konkursu kulinarnego na najsmaczniejszą potrawę z dawnych lat, charakterystyczną dla danego regionu, z którego przywędrowała dana osoba lub jej rodzice, dziadkowie.
– Chcemy, żeby Święto Bzów zintegrowało mieszkańców – zaznacza Adamów-Czaykowska. – Mamy ogromny potencjał.
Będzie rajd
Święto Bzów tradycyjnie poprzedzi rajd rowerowy. Odbędzie się dzień wcześniej. Tym razem zorganizuje go Lipowy Wianek, czyli stowarzyszenie, które działa od niedawna w sąsiednich Bielawach. Również Lipowy Wianek przygotowuje ciekawą imprezę, czyli Święto Lipy. Odbędzie się w lipcu. Szczegóły poznamy wkrótce.
35
Poprzedni artykuł