Brutali, z perfekcyjnym planem. Czy to oni napadli na konwój w Żarach, który przewoził 800 tys. zł do kantoru przy ul. Serbskiej?
Akta żarskiej sprawy, gdzie z konwoju przy ul. Serbskiej skradziono 800 tys. zł, zbadać chcą Warszawscy śledczy zajmujący się sprawą napadu na konwojentów gotówki na warszawskim Ursynowie na początku czerwca. W Żarach bili łomem, w Warszawie dusili. I kradli grubą kasę.
– Zwróciliśmy się do Prokuratury Rejonowej w Żarach o nadesłanie akt głównych postępowania w sprawie rozboju dokonanego w Żarach przy ul. Serbskiej 23.05. Bezpośrednio po dostarczeniu akt głównych postępowania, zostanie dokonana ocena łączności obu spraw. Z informacji pochodzących z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim, jeden z zatrzymanych do warszawskiej sprawy mężczyzn mógł mieć związek z rozbojem z Żar – informuje Piotr Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Ukradli 800 tys. zł
Przypomnijmy. W Żarach do napadu na konwój z pieniędzmi wiezionymi z banku do kantoru doszło 23.05. na ul. Serbskiej, pomiędzy godz. 14 i 15. Przestępcy użyli co najmniej trzech aut. Pierwszym, dużym suvem marki ssangyong, rozbili nissana qashqaia, którym jechali konwojenci. Drugim, czarnym audi a4, uciekli z miejsca napadu. Trzecim, zaparkowanym wcześniej na ul. Szarych Szeregów w Żarach, odjechali w nieznany kierunku po porzuceniu audi. Ze sporą kasą, bo – jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie – w niecałą minutę udało im się przepakować z przymocowanych łańcuchami worków ok. 800 tys. zł. W samochodzie konwojentów zostało jeszcze ponad pół miliona złotych. I poturbowany co najmniej jeden ochroniarz, bo gangsterzy zaatakowali go łomem i psiknęli w oczy substancją chemiczną. Do szpitala trafił z urazem głowy, oczu i połamanymi żebrami.
Sprawcy mieli wszystko dokładnie opracowane. Wiedzieli, kiedy pojawia się konwój z kasą, przygotowali auta, opracowali drogę ucieczki. Po tym, jak odjechali audi, skręcili w ul. Szarych Szeregów, dojechali do przedostatniego bloku, tuż przed ul. Białostocką, objechali go i zaparkowali pomiędzy nim i tyłem butików. Tam, unikając przypadkowych spojrzeń, porzucili audi, a żeby zatrzeć ślady w samochodzie, spryskali jego wnętrze środkami do czyszczenia. Potem odjechali kolejnym autem. Plan wydawał się doskonały, tym bardziej, że najwyraźniej poprzedzało go bardzo dobre rozeznanie.
Wiedzieli, że to napad
Do napadu z niemal identyczną sekwencją zdarzeń doszło dokładnie 2 tygodnie później (6.06.) na warszawskim Ursynowie. Przed kantorem na parkingu centrum handlowego przy ul. Puławskiej zostali zaatakowani konwojenci przewożący gotówkę. Ale w swoim perfekcyjnym planie przestępcy nie uwzględnili jednego – że w tym miejscu przypadkowo znajdzie się patrol policji.
– Pełniący w pobliżu służbę policjanci stołecznego wydziału wywiadowczo-patrolowego usłyszeli hałas i zauważyli mężczyzn ubranych w kominiarki, którzy wyciągnęli z toyoty paczkę, a następnie pośpiesznie wsiedli do zaparkowanego obok volkswagena i gwałtownie ruszyli. Funkcjonariusze, widząc, że prawdopodobnie doszło do napadu, ruszyli w pościg za sprawcami – czytamy w komunikacie stołecznej policji.
Natychmiast przekazali też informację o tym, co się stało. Do działań skierowani zostali również policjanci z wydziału kryminalnego i wydziału do walki z przestępczością samochodową stołecznej komendy. Przy próbie zatrzymania kierowcy, ten gwałtownie ruszył w stronę policjantów. Uciekał, wyprzedzając na trzeciego inne auta, doprowadził do czołowego zderzenia z nieoznakowanym radiowozem, który również brał udział w pościgu. Akcja policjantów zakończyła się sukcesem. Zatrzymali czterech mężczyzn w wieku od 24 do 42 lat. Odzyskali też skradzioną gotówkę.
Szajka Gruzinów
O szczegóły pytamy w prokuraturze. Okazuje się, że cała czwórka to Gruzini, przy czym jeden z nich ma ukraińskie obywatelstwo.
– Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów prowadzi śledztwo przeciwko Gela CH., Ramazi SH., Revaz T. oraz Levan T., podejrzanym o to, że na terenie parkingu przed kantorem przy ul. Puławskiej 427 w Warszawie, działając wspólnie i w porozumieniu, ukradli pieniądze na łączną kwotę 7 tys. USD oraz 162 tys. 430 zł. Używali też przemocy wobec dwóch konwojentów, uderzając w twarz i dusząc. Dodatkowo Ramazi SH. jest podejrzany o czynną napaść na policjantów, bo to on, kierując volvo, uderzył w policyjny wóz, próbując zbiec z miejsca próby jego ujęcia – informuje Piotr Skiba, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.
Pytanie, czy w połączeniu obu spraw pomógł telefon zagubiony podczas napadu w Żarach przez jednego ze sprawców, pozostaje na razie bez odpowiedzi. Wiadomo, że był szczegółowo zbadany przez speców z laboratorium kryminalistycznego policji w Gorzowie Wlkp., a to właśnie sygnał z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie naprowadził warszawskich śledczych na żarski trop.
– Informacje dotyczące naszego wniosku do żarskiej prokuratury to wszystko, co Prokuratura Okręgowa w Warszawie może w tej chwili przekazać – ucina P. Skiba.
Kradli miliony?
Pewne jest, że wszyscy złapani przestępcy decyzją sądu trafili do aresztu, gdzie posiedzą co najmniej do początku września. Warto zaznaczyć, że żarski wątek nie jest w przypadku tych osób jedyny.
– Z uwagi na łączność podmiotową oraz przedmiotową obu spraw (chodzi o połączenie podejrzanych aresztowanych do jednej sprawy z czynem, której dotyczy druga sprawa – przyt. red.), prokurator postanowił dołączyć postępowanie Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście w sprawie napadu dokonanego 23.04. przy ul. Koszykowej 49A w Warszawie, czyli rozboju na szkodę obywatela Ukrainy. Łupem padło wówczas 1 mln 727 tys. zł – dodaje P. Skiba.
Podobnych spraw może być więcej. Jak się okazuje, śledczy sprawdzają wszystkie zdarzenia, gdzie sekwencja zdarzeń przypomina to, co gangsterzy z powodzeniem zrealizowali w Żarach.
– Na obecnym etapie badane są materiały różnych spraw o podobnym modus operandi (sposób działania – przyt. red.), również celem ustalenia łączności podmiotowej i przedmiotowej. Na dalszym etapie śledztwa planowane jest m.in. uzyskanie opinii kryminalistycznych, w oparciu o badania biologiczne, chemiczne, daktyloskopijne, antropologiczne oraz osmologiczne (ślady zapachowe – przyt. red.), przesłuchanie świadków oraz inne czynności procesowe – wylicza P. Skiba.
Podejrzanym grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
19
Poprzedni artykuł