Wystarczyło kilkanaście minut intensywnego deszczu i część Żar znalazła się pod wodą.
Pierwsza wiosenna ulewa i wiele żarskich ulic zostało zalanych.
Czy to problemy z niedrożną kanalizacją, czy może efekt rozpoczętego remontu parku przy al. Jana Pawła II i budowy stawu w miejscu, gdzie powstawało rozlewisko? Takie pytania zadają mieszkańcy Żar. Urzędnicy odpowiadają…
– Zalewane miejsca zawsze się powtarzają. Mam na myśli ronda, przejazdy pod wiaduktami, czy zagłębienia, jak to przy ul. Śródmiejskiej. Tam są złe rozwiązania techniczne, które sukcesywnie eliminujemy. Mamy jeszcze dużo do zrobienia – mówi Patryk Faliński, wiceburmistrz Żar, odpowiedzialny za infrastrukturę techniczną.
Żary utonęły
Poniedziałkowy (20.05) deszcz trwał zaledwie kilkanaście minut, ale spowodował zalanie m.in. ronda przy ul. Zielonogórskiej, ronda Orląt Lwowskich, przejazdu pod wiaduktem przy ul. Witosa czy ul. Śródmiejskiej.
– Zasypano zbiornik retencyjny, czyli staw przy ul. Piastowskiej. W miejscu rozlewiska w parku przy al. Jana Pawła II urzędnicy robią staw z wodą uzdatnianą. To są błędy, które spowodują regularne zalewanie miasta – uważa Remigiusz Krajniak z fundacji Eko-Lubusz.
Wyłożyli kasę
Urzędnicy przeznaczyli kilka lat temu 500 tys. zł na projekt przebudowy rzeki Żarki. Do tej pory nie został zrealizowany i nie wiadomo, czy znajdą się na to pieniądze. Tymczasem w Urzędzie Miasta jakby zapomnieli o Żarce, zlecając przebudowę parku przy al. Jana Pawła II remont ul. Zielonogórskiej czy też planowany remont ul. Bohaterów Getta, które w przypadku późniejszej przebudowy kanału Żarki będą przynajmniej częściowo na nowo rozkopywane.




