Strona główna » Wilki podchodzą pod domy

Wilki podchodzą pod domy

przez imperia

Zdjęcia i film, na których widać wilki biegające w okolicach ronda w Zasiekach, na terenie prywatnej posesji, a także w biały dzień na ulicy w Iłowej, wywołały lawinę pytań i obaw mieszkańców. – Nie chciałbym nikogo straszyć, ale martwię się, żeby nie doszło do jakiejś niebezpiecznej sytuacji. Wilki to są dzikie zwierzęta, bardzo silne – mówi Józef Binek, myśliwy i właściciel posesji, na którą weszły drapieżniki.
Dwa spacerujące wilki nagrane (6.12., około północy) zostały na posesji Danuty i Józefa Binek z Zasiek (gmina Brody).
– Nasz znajomy jechał drogą i je zobaczył na naszym parkingu, koło domu. Wyjął telefon i nagrał – tłumaczą. 
Mówią, że to nie pierwsza taka wizyta, tyle że teraz udało się ją zarejestrować.
– Mieliśmy łanię, ponad 20-letnią. Od małego była u nas wychowywana. Była atrakcją turystyczną, gdy prowadziliśmy gospodarstwo agroturystyczne. Teraz w zasadzie już jesteśmy na emeryturze, ale jej nie wypuszczaliśmy, bo ona by sobie na pewno sama na wolności nie poradziła. No i ją zagryzły, w zasadzie zjadły. A wcześniej kozę. Kozy chodzą w zagrodzie, ale wyjeżdżałem traktorem, zostawiłem bramkę otwartą. Kozy zawsze wracają, ale ta nie wróciła – opowiada D. Binek.
 Od 40 lat jest myśliwym. 
– Mam dwa psy, gończego polskiego, staruszka, już niewidzącego i łajkę. Ktoś sugerował, że na filmie są moje psy. Ale one są na noc zamykane. Zresztą tylko łajka podobna jest trochę do wilka, ale jest o wiele mniejsza. Natomiast zawsze ma założoną  uprząż w czerwonym kolorze, żeby nie było wątpliwości, że to pies – dodaje J. Binek.
Sam, jako myśliwy, widział wilka w lesie. 
– Ale i po parkingu sobie spacerowały, jak gdyby nigdy nic – mówią małżonkowie. I są przekonani, że te zwierzęta wcale nie boją się ludzi. – Nasz syn jechał kiedyś rowerem z Proszowa drogą do Marianki. Wilk go z boku drogi „prowadził”. Cały czas na równo z nim biegł – opowiadają.
– Nie chciałbym nikogo straszyć, ale martwię się, żeby nie doszło do jakiejś niebezpiecznej sytuacji. To są dzikie zwierzęta, bardzo silne – tłumaczy pan Józef.
 Jest przekonany, że populacja wilka za nadto się rozrosła.
– Uważam, że jest ich zbyt dużo. Przez te lata chodzenia do lasu widzę różnicę. Wilki wyjadają zwierzynę, jest jej o wiele mniej. A wilk potrzebuje dużych przestrzeni. U nas lasów jest dużo, ale jednak za mało, jak na tyle osobników – tłumaczy.
W biały dzień w mieście
Niemal w tym samym czasie pojawił się sygnał, że wilk spacerował w biały dzień po ulicy w Iłowej. Ktoś zrobił zdjęcia, nagrał film.
– Jestem myśliwym, więc mam okazję obserwować zwierzynę. Czasem od watahy odłącza się wilk, który sam na grubszą zwierzynę nie zapoluje, ale może szukać łatwiejszych ofiar. A np. sarny często podchodzą do siedzib ludzkich. Choć wilki unikają ludzi. Tam, gdzie był ten ze zdjęcia, to obrzeże Iłowej. Trzeba jednak uważać na psy. Mniejszy to łatwy posiłek dla wilka, no i przede wszystkim wróg numer jeden – mówi Krzysztof Janus z Iłowej, który widuje wilki w lesie, ale także w okolicach cmentarza i działek.
Wilk czy pies?
 Z rezerwą do tych informacji odnosi się Paweł Mrowiński z Nadleśnictwa w Lubsku oraz Ośrodka Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Jeziorach Wysokich. Powątpiewa też w nadmierny rozrost populacji drapieżnika.
– Być może był to pies. Bo są rasy bardzo do wilka podobne. W tym przypadku zupełnie do obyczajów wilka nie pasuje jego zachowanie. Tym bardziej, że zwierzę wygląda na zdrowe. Gdyby był kulawy czy chory, rzeczywiście mógłby spróbować zbliżyć się do siedzib ludzkich, bo nie miałby siły nic upolować. Trzeba też zwrócić uwagę na wygląd. Wilki mają bardzo dużą i szeroką głowę, z bokobrodami. Do tego długi puszysty ogon. Wilki są białe, szare, czarne albo brązowe, bo mają taki kamuflaż. do tego psy mogą mieć oczy w kolorach od niebieskiego aż do brązowego, wilki w kolorze bursztynu – wyjaśnia P. Mrowiński.
Choć przyznaje, że są hodowle wilka, utrzymywane w celu zasilania naturalnych grup. Ale raczej za granicą, nie u nas.
– Oczywiście mogło się zdarzyć, że np. ranny wilk przygarnięty przez człowieka, po leczeniu, został wypuszczony. Wtedy też może nie do końca sobie radzić i szukać człowieka – dodaje P. Mrowiński. 
Jak mówi, odpowiedź na pytanie o liczebność wilków jest trudna.  
– Ostatnio pytałem, ile ich jest na terenie naszego nadleśnictwa. Usłyszałem, że ok. 60, ale wydaje mi się, że to dane zawyżone. Liczebność watah nie jest duża. Składają się one z basiora, wadery i młodych. Czyli razem maksymalnie 10 sztuk. Jedna wataha potrzebuje kilkadziesiąt-kilkaset hektarów. A nasz teren leśny ma określoną pojemność łowiska, gdzie przebywają zwierzęta, na które wilki polują. One po prostu by się nie zmieściły, nie znalazły tyle pożywienia. Proszę pamiętać, że dorosły wilk zjada nawet 5 kg mięsa – wyjaśnia P. Mrowiński.
Urząd Miejski w Brodach w związku z informacją od mieszkańców wydał ostrzeżenie przed wilkami, które pojawiają się na terenie gminy. Z komunikatu wynika, że zwierzęta  podchodzą coraz częściej i bliżej domów, dlatego urzędnicy apelują o zachowanie szczególnej ostrożności. Chodzi o to, by nie pozostawiać resztek jedzenia lub karmy dla zwierząt w pobliżu domu ani w lesie.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska otrzymuje zgłoszenia na temat wilków, zbliżających się do domów na terenie województwa lubuskiego. I monitoruje ich liczbę. 
– Do 10.12. wpłynęły 33 zgłoszenia w sprawie ataku wilka na zwierzęta gospodarskie w 2024 r. W województwie lubuskim według rocznika statystycznego GUS za 2022 rok, szacuje się 377 osobników – informuje Kamila Skołuda, rzecznik RDOŚ.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz