Czy urzędnicy przespali temat wieży telefonii komórkowej? Gdy w końcu burmistrz Alina Śmigiel napisała do Play, aby firma rozważyła przeniesienie masztu z ul. Topolowej, inwestor odpowiedział, że teraz jest już za późno.
W ub. tygodniu w artykule „Biorą nas na przeczekanie” opisaliśmy, jak wyglądają kontakty mieszkańców z Urzędem Miasta w Kożuchowie w sprawie masztu przy ul. Topolowej. Od miesięcy mieszkańcy ul. Topolowej i okolicznych domagają się od władz pomocy w sprawie masztu. Burmistrz Alinie Śmigiel przyniesiono petycję z 70 podpisami, aby zablokowała uruchomienie nadajnika, a Play zaproponowała inną działkę pod maszt. Na odpowiedź mieszkańcy czekają już 2,5 miesiąca. W miedzy czasie w urzędzie odbyły się dwa spotkania, z których – jak mówią ich uczestnicy – nic nie wynika. Oba odbyły się w kameralnym gronie w zaciszu gabinetu pani burmistrz. Mieszkańcy usłyszeli, że w zasadzie nic nie da się zrobić, a burmistrz i jej świta nie wiedzieli nawet, czy antena już działa.
Wszystkie wieże są celu publicznego
Na prośbę mieszkańców, o maszt spytaliśmy inwestora, czyli firmę P4. Odpowiedziano nam, że antenę uruchomiono 29 grudnia ubiegłego roku.
– Inwestycja uzyskała wszelkie niezbędne pozwolenia administracyjne w ramach publicznie prowadzonych postępowań,w tym Decyzję o Lokalizacji Inwestycji Celu Publicznego wydaną przez Burmistrza Gminy w 2024 roku – napisał nam Paweł Antończyk, ekspert w firmie P4. Zapewnia przy tym, że antena jest bezpieczna dla ludzi, co jest określone w pozwoleniu na budowę i potwierdzone m.in. przez akredytowane laboratorium. To już trzecia baza telefonii komórkowej uruchomiona w Kożuchowie, która obejmuje swoim zasięgiem wschodnią część miasta i gminy.
Z informacji przysłanej przez P4 wynika, że wszystkie stacje bazowe telefonii komórkowej są inwestycjami celu publicznego. Stacje są lokalizowane w miejscach, gdzie ludzie mieszkają i pracują lub przez które podróżują.
– Powstają także bezpośrednio na lub w pobliżu budynków szpitali, przychodni, szkół, urzędów czy też innych obiektów użyteczności publicznej – ponieważ nie wywierają negatywnego wpływu na otoczenie – napisał P. Antończyk. Dodał, że każda baza przed uruchomieniem przechodzi badanie w zakresie PEM, czyli pola elektromagnetycznego. Wyniki tych badań są publikowane na stronie si2pem.gov.pl.
Inwestor stoi także na stanowisku, że budowa stacji bazowej nie wpływa na wartość nieruchomości i podpiera się badaniem, które w latach 2022-2023 przeprowadził uniwersytet w Krakowie.
Musztarda po obiedzie
Inwestor napisał nam, że w „toku procesu inwestycyjnego” nie otrzymał od gminy żadnej propozycji postawienia stacji w innym miejscu. Dopiero 18 grudnia ub.r. Alina Śmigiel, burmistrz Kożuchowa, skierowała do Play prośbę o rozważenie możliwości przeniesienia masztu ze względu na protest mieszkańców. Na tym etapie, kiedy nadajnik już działa, sprawa jest przesądzona. Raczej jest nierealne, żeby teraz inwestor wykładał kolejne pieniądze i angażował czas w zdobywanie nowych pozwoleń, rozbiórkę wieży i stawianie instalacji w innym miejscu.
Ponadto P. Antończyk tłumaczy, że po zakończeniu inwestycji, zmiana miejsca ustawienia stacji spowodowałaby brak możliwości zachowania niezbędnych parametrów technicznych, przez co w efekcie sieć byłaby nieefektywna, a operator miałby problem, z zachowaniem ciągłości usług.
– Dialog ze społecznością lokalną jest ważny w procesie inwestycyjnym operatora, jednak aktywny udział gminy na wcześniejszych etapach procesu inwestycyjnego mógłby znacząco ograniczyć napięcia społeczne i zwiększyć akceptację lokalnej społeczności dla infrastruktury telekomunikacyjnej – napisał nam przedstawiciel P4.
Play w najbliższych latach nie zamierza już stawiać kolejnych masztów na terenie gminy Kożuchów.