– Jak to łatwo przyzwyczaić się do wszystkiego, nawet do brzydkich widoków – westchnął do słuchawki Czytelnik.
– Mejza dalej wisi! – zgłosił nam przez telefon Czytelnik z gminy Nowe Miasteczko. I podesłał dowód, czyli zdjęcie, które zrobił w piątek (16.02) w Gołaszynie. Na zdjęciu widać dwa billboardy wiszące jeden obok drugiego na ogrodzeniu placu zabaw, a na billboardach głowa posła Mejzy z logo PiS.
Czytelnik był oburzony nie tylko faktem, że komitet PiS do dziś nie posprzątał po Mejzie, ale też faktem, że chodzi właśnie o Mejzę. Przypomnijmy, że [paywall] prokuratura wciąż prowadzi sprawę, w której udział mogła mięć między innymi firma tego posła. Chodzi o naciąganie rodziców nieuleczalnie chorych dzieci na drogie leczenie niekonwencjonalnymi metodami w Ameryce (sprawę odkrył i nagłośnił dziennikarz śledczy Szymon Jadczak). Do placu zabaw taki billboard pasuje jak pięść do oka.
Prowokacja?
Od wyborów parlamentarnych minęły ponad cztery miesiące. Poza tym, ogrodzenie gminnego placu zabaw nie jest miejscem, gdzie powinny wisieć billboardy wyborcze, nawet w czasie kampanii. Dlatego skontaktowaliśmy się z Danutą Wojtasik, burmistrzynią Nowego Miasteczka.
– To niemożliwe, że te billboardy tam wiszą – zaprzeczyła burmistrzyni Wojtasik. – Przecież komitety wyborcze miały po wyborach 30 dni na posprzątanie po swoich kandydatach – przypomniała. – Poza tym, ja ich tam nie widziałam. Ludzie tamtędy chodzą i też nie widzieli. A niedawno byli tam gminni pracownicy, żeby przyciąć gałęzie. To niemożliwe, żeby nie zgłosili nam, że te billboardy tam wiszą. One tam na pewno nie wisiały – upierała się burmistrzyni.
– Mamy zdjęcie z wiarygodnego źródła – przekonywaliśmy.
Tymczasem burmistrzyni zasugerowała, że w takim razie to musi być coś w rodzaju sabotażu tudzież czarnej kampanii prowadzonej przed wyborami samorządowymi. – Te billboardy, jeśli rzeczywiście tam są, musiały zawisnąć teraz, na dniach, prawdopodobnie ktoś zrobił to celowo – powiedziała. I potwierdziła, że billboardy wyborcze w ogóle nie powinny znaleźć się na ogrodzeniu gminnego placu zabaw, bo nie jest to miejsce do zawieszania tego typu reklam. Zdaniem burmistrzyni to kolejny argument, że billboardy zawisły stosunkowo niedawno, że to musi być czyjeś celowe działanie, bo przecież gmina nigdy by nie pozwoliła na wywieszanie wyborczych billboardów w takim miejscu.
A jednak…
– Pani burmistrz się myli – zaśmiał się do słuchawki nasz Czytelnik. – Jak jechałem tamtędy trzy tygodnie temu, to te billboardy też wisiały – zaznaczył. – Czyżby pani burmistrz myślała, że w gminie działa jakaś mafia, która wywiesza billboardy Mejzy, żeby zrobić jej na złość? – zapytał. – Że niby co? Ludzie trzymają billboardy Mejzy w garażu albo w piwnicy i czekają, aż nadarzy się okazja, żeby komuś tymi billboardami przywalić?
Minęło kilka minut. Do redakcji zadzwoniła burmistrzyni Wojtasik. – Te bilbordy rzeczywiście wisiały tam od zeszłorocznych wyborów – przyznała rację nam i Czytelnikowi. – Skontaktowałam się z panią sołtys. Poinformowała mnie, że widziała te billboardy, ale nie reagowała, bo myślała, że komitet wyborczy (PiS – red.) je zdejmie. Gminni pracownicy też widzieli i nie reagowali – dodała zdziwiona burmistrzyni. I zadeklarowała, że za chwilę znikną, że gmina albo je zutylizuje, albo wyśle do schroniska dla zwierząt, bo tam jest ich miejsce.
– Plac zabaw jest między kościołem i świetlicą – zwrócił nam uwagę Czytelnik. – Ludzie co niedziela chodzą tą drogą do kościoła. I nie zauważyli, że billboardy Mejzy wciąż wiszą? Jak to łatwo przyzwyczaić się do wszystkiego, nawet do brzydkich widoków – westchnął do słuchawki.
19
Poprzedni artykuł