Dyrektorzy szkół nie godzą się na odebranie im zastępców. Przekonują, że mają nawał papierowej roboty. Powiat żarski szuka jednak oszczędności i celuje właśnie w wicedyrektorów.
– Jest taki pomysł. Ale pomysłów mamy dużo. Na razie to jest sprawa przyszłości – mówi Marek Cieślak, starosta powiatu żarskiego. Jak się dowiedzieliśmy, w starostwie będzie powołany zespół, który przeanalizuje możliwość likwidacji etatów wicedyrektorów i oszczędności, jakie z tego wynikną. Wnioski mają być znane na przełomie maja i czerwca.
– Liczba oddziałów się zmniejszyła, jest mniej młodzieży. A pieniędzy brakuje. Musimy się zastanowić, jak brak jednego etatu wicedyrektora przełoży się na pracę w szkole – mówi Leszek Mrożek, naczelnik wydziału spraw społecznych w Starostwie Powiatowym.
Za dużo obowiązków
Po dwa etaty wicedyrektorów są w żarskim Ekonomiku (Danuta Głowala, Krystyna Sadulska), Samochodówce (Alicja Chutko, Zdzisław Szczotka), Ceramiku (Marzena Bzura, Krystyna Gogolewska), LO im. B.Prusa (Waldemar Kobus, Elżbieta Gesing), w lubskim Zespole Szkół Technicznych Bogdan Skrzypczak, Piotr Kobierski), Zespole Szkół Ogólnokształcących i Ekonomicznych w Lubsku (Andrzej Bryłka, Monika Przysmak) i żarskiej Budowlance (Andrzej Żołudź, Jolanta Makowicz). Wicedyrektorzy otrzymują nauczycielską pensję i dodatek funkcyjny, miesięcznie na rękę ok. 3 tys. zł. Prowadzą zajęcia, ale ich pensum jest zmniejszone z 18 do 7-9 godzin. Wysokość dodatku zależy od dyrektora szkoły, ale przeważnie wynosi ok. 500 zł (60 procent dodatku dyrektorskiego).
To nie jest najlepszy sposób
– To nieoficjalny plan pana starosty. Ale to nie jest najlepszy sposób oszczędzania – uważa Robert Nowaczyński, dyrektor Zespołu Szkół Samochodowych w Żarach. Wyjaśnia, że w zespołach szkół, które kształcą w ogólniakach i technikach, jeden wicedyrektor zajmuje się sprawami wychowawczymi – maturą, programami profilaktycznymi, akcjami i olimpiadami, drugi – dydaktycznymi (realizacją programów nauczania, kształceniem zawodowym). – Odpowiadamy nie tylko przed starostą, ale także przed kuratorem czy Okręgową Komisją Egzaminacyjną, która rozlicza nas z wyników egzaminów. Nie wyobrażam sobie, żeby to wszystko ogarnęła jedna osoba. Za dużo obowiązków – przekonuje R. Nowaczyński.
Arleta Śniatecka, dyrektorka Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Żarach, uważa, że likwidacja jednego etatu wicedyrektorskiego może przynieść nie więcej niż 20-30 tys. zł oszczędności rocznie, a pogorszy funkcjonowanie szkoły. – Pamiętajmy przy tym, że tym nauczycielom trzeba będzie dać więcej godzin – zaznacza A. Śniatecka.
Zdaniem Jarosława Kropskiego, dyrektora Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. B. Prusa w Żarach, pomysły starostwa mogą doprowadzić do zwolnień nauczycieli. – Grafik godzin i tak już mamy napięty i nie mógłbym zapewnić takiej osobie pełnego etatu. Nie wyobrażam sobie właściwego funkcjonowania szkoły bez dwóch zastępców – zastrzega Kropski.
– Pracy, zwłaszcza papierkowej, jest bardzo dużo. Ale jeśli etaty wicedyrektorów zostaną zmniejszone wszędzie, to będę musiał się z tym pogodzić – mówi Krzysztof Neska, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych w Żarach.
Godziny pod lupą
Pierwsze spotkanie z dyrektorami ma odbyć się jeszcze w kwietniu. – Będziemy przyglądać się także stanowiskom, które nie są uregulowane Kartą Nauczyciela – zapowiada L. Mrożek. Po lupę starostwa pójdą więc szkolni logopedzi, doradcy zawodowi, pedagodzy i psychologowie. – Może okazać się, że pedagog jest w szkole potrzebny tylko przez trzy dni, a nie pięć – mówi naczelnik. 27 kwietnia zarząd powiatu ma rozpatrzyć prośby dyrektorów o pozostawienie im zastępców.


