Sprawa wielkiego pożaru chemikaliów w zielonogórskim Przylepie nadal pozostaje niewyjaśniona. Prokurator okręgowy zapowiada, że śledztwo w tej sprawie potrwa jeszcze kilka miesięcy.
Pożar wybuchł latem ubiegłego roku. Ogień strawił składowane nielegalnie w Przylepie trujące substancje. W efekcie mieszkańcy Zielonej Góry byli narażeni na wdychanie trujących oparów ulatniających się z dymem. Na silne zanieczyszczenie narażone były też okoliczne wody powierzchniowe, podziemne, gleba i roślinność.
Pierwszy nurt
– Prowadzone jest jedno postępowanie, ale w dwóch nurtach – informuje prokurator okręgowy Robert Kmieciak.
Pierwszy nurt postępowania dotyczy wątku [paywall] środowiskowego, czyli szkód, które powstały w przyrodzie.
– Przeprowadzono już oględziny miejsca zdarzenia – podsumowuje Kmieciak. – Oczekujemy na opinię biegłych z zakresu geologii z Polskiego Instytutu Geologicznego. Określone są już parametry zażądania opinii w zakresie badań toksykologicznych. Pobrane zostały próbki przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Wierzę, że do końca roku opinie zostaną wydane. Wtedy będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie, jakie szkody w świecie roślinnym zostały wywołane tym pożarem – zaznacza prokurator.
Drugi nurt
Dotyczy kręgu osób odpowiedzialnych za pożar. – W tym zakresie nie formułujemy jeszcze określonych pozycji procesowych odnośnie określonych osób – zastrzega Kmieciak. – Zbieramy materiały dowodowe. Prokurator prowadzący śledztwo zażądał wszelkiej dokumentacji związanej z zachowaniem pracowników Urzędu Miasta w Zielonej Górze z ostatnich czterech lat, czyli od momentu, kiedy zostali zobowiązani do uprzątnięcia tego terenu (zalegających tam chemikaliów – red.). Prokurator sprawdza, w jakim czasie, w jakim zakresie i z jaką skutecznością podejmowali różne inicjatywy związane z usunięciem zagrożenia. Liczę na to, że na początku przyszłego roku będziemy w stanie przedstawić nasze ustalenia w tym zakresie – zaznacza prokurator.
Podpalenie?
Jest jeszcze jeden istotny wątek, dotyczący pożaru chemikaliów w Przylepie. To wątek podpalenia.
– Myślę, że w najbliższym czasie będziemy mogli przekazać informacje w tym zakresie, ponieważ opiniowanie jest już na ukończeniu – informuje Kmieciak.
Czy będzie można powiedzieć, kto to zrobił? Na tak postawione pytanie Kmieciak odpowiada: – Bardzo bym chciał. Jest to naszym celem.
33
Poprzedni artykuł