Kończy się kadencja dyrektorów wszystkich żarskich gimnazjów. Trzech z nich potwierdziło, że będzie się starać o kolejną kadencję. I nic dziwnego, bo pensja dyrektora to ponad 5 tys. zł miesięcznie.
W czterech żarskich gimnazjach dyrektorzy zajmują swoje stanowiska od 12 lat, czyli od kiedy powstały. Taka posada daje prestiż i niezłe zarobki. Jacek Olczyk, dyrektor Gimnazjum nr 3 przy ul. Okrzei, rocznie zarabia ponad 68 tys. zł, czyli ponad 5 tys. zł miesięcznie. I jeszcze dorabia: w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego – 5 tys. 396 zł, Sądzie Rejonowym jako społeczny kurator sądowy – 7 tys. 516 zł oraz Centrum Szkoleniowym Casus – 1 tys. 380 zł. Czy dyrektor będzie starał się o kolejną kadencję? – Nie udzielam tego typu odpowiedzi – zastrzega J. Olczyk.
Pozostali dyrektorzy gimnazjów nie robią tajemnicy i otwarcie przyznają, że wystartują w konkursie. – Nigdy nie było tak, że funkcję tę przekazywano z powierzenia. Spróbuję swoich sił – zapowiada Bogumiła Bajerska, dyrektor Gimnazjum nr 4 (Kunice).
Mirosław Zengiel, dyrektor Gimnazjum nr 2 przy ul. Broni Pancernej, również będzie kandydował. – Już kilka osób mnie prosiło, więc raczej się zdecyduję – mówi skromnie. I przyznaje, że do tej pory w żadnym z konkursów nie miał kontrkandydata. – Nie wiem dlaczego, przecież mamy demokrację, więc każdy może się starać – dodaje.
O kolejną kadencję będzie ubiegała się też Urszula Miszczyńska, dyrektor Gimnazjum nr 1 przy ul. Staszica. – Lubię pracę w gimnazjum, mimo że problemów jest coraz więcej. Ale nie mam zapisane w dowodzie dyrektor. Gdybym uważała, że źle pracuję, na pewno nie startowałabym ponownie – zarzeka się U. Miszczyńska. Pięć lat temu była jedyną kandydatką na swoje stanowisko.
Będą konkursy
Urząd Miasta w Żarach może ogłosić konkurs na stanowisko dyrektora lub powierzyć funkcję z tak zwanego nadania. – Będą konkursy. Ogłosimy je prawdopodobnie w kwietniu, bo rozstrzygnięcie musi nastąpić najpóźniej w czerwcu – mówi Urszula Rzeźnik, zastępca naczelnika wydziału oświaty. O stanowisko dyrektora mogą też zawalczyć osoby, które nie są nauczycielami, jeśli mają wykształcenie w zakresie zarządzania oświatą. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 2009 r., nie muszą posiadać wykształcenia i przygotowania zawodowego odpowiadającego kierunkowi kształcenia w szkole. Powinni natomiast mieć co najmniej pięcioletni staż pracy, w tym dwa lata na stanowisku kierowniczym. Tyle w teorii, bo w praktyce w mieście nie zdarzyło się, aby dyrektor starający się o powtórną kadencję, przegrał z kontrkandydatem. Najczęściej zmiana dyrektora wynika z odejścia poprzednika na emeryturę.
W komisji wybierającej dyrektora jest zwykle 8-9 osób: przedstawiciele kuratorium, naczelnik wydziału oświaty, sekretarz miasta, przewodniczący komisji oświaty, przedstawiciel związków zawodowych, członek rady pedagogicznej i rady rodziców.
Narażą się dyrektorowi
– Nauczyciele często uważają, że ubieganie się o stanowisko nie ma sensu, bo i tak wygra dotychczasowy dyrektor. Niestety, w tym przekonaniu utrzymuje ich historia konkursów – mówi B. Litewka. Nauczyciele obawiają się też, że startując w konkursie, narażą się dyrektorowi. – Nie powinni rozważać tego w takich kategoriach. Uważam, że konkurencja jest mobilizująca, a w tych trudnych ekonomicznie i demograficznie czasach potrzebujemy ludzi z dobrymi pomysłami – zachęca Barbara Litewka, dziś wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Żarach, a wcześniej przewodnicząca komisji oświaty, która była w komisji oceniającej kandydatów.



