Strona główna » W Nowej Soli stoi budka jak z „Misia”!

W Nowej Soli stoi budka jak z „Misia”!

przez imperia

Arek Gajdamowicz, pasjonat historii z Nowej Soli, kawałek historii miasta dostrzeże nawet w budce telefonicznej.
Arek ma czułe oko na ciekawe fragmenty miejskiej architektury. Wyłapuje niuanse. Wszystko dzięki Wołoszańskiemu. – Za dzieciaka oglądałem jego programy w telewizji i były takie ciekawe, że załapałem bakcyla do historii.

Dziś Arek idzie miastem i często dostrzega coś interesującego, czego większość mieszkańców nie zauważa. Jeszcze przed wakacjami, jako kierowca, wjechał autem dostawczym na teren dawnego Dozametu, ten przy prokuraturze. Za dawnym budynkiem administracyjnym (w runie) zobaczył budkę telefoniczną, na oko z lat 70. lub 80. – Jakby żywcem wyjęta z filmu Miś – mówi.

Jest w „Misiu” taka scena. Jeden z bohaterów próbuje zadzwonić i wali pięścią w aparat telefoniczny, bo nie działa. A po chwili kobieta krzyczy: „Proszę pana, ona nieczynna, ta budka! Nawet napis był, ale jakiś łobuz zdjął!”.

Wygląda coraz gorzej

Z budki, tej wypatrzonej przez Arka, w przeszłości korzystali zapewne pracownicy administracji. Dziś korzystają łobuzy, bo budka tonie w śmieciach. Ktoś wybił szybę. – Z miesiąca na miesiąc wygląda coraz gorzej – mówi Arek. Z żalem, bo przecież mogłaby stać się ciekawą atrakcją dla mieszkańców. – Może warto, żeby ktoś się nią zainteresował? Po odrestaurowaniu może mogłaby stanąć na przykład przy miejskim muzeum lub w Parku Krasnala – podpowiada. – Londyn ma swoje czerwone budki, a Nowa Sól miałaby swoją. Owszem, szyby w większości są powybijane. Ale te górne, najciekawsze, bo z napisem „telefon”, są całe.

To zabytek tym cenniejszy, że takich budek w Polsce na ulicach już nie ma, a na Allegro podobne chodzą za kilka tysięcy złotych.

Takich śladów

jest coraz mniej

Budka mogłaby przypominać o dawnej Nowej Soli, tej z czasów PRL. O takie pamiątki, artefakty i miejsca w Nowej Soli coraz trudniej. – Spłonął budynek administracyjny dawnej fabryki kleju. Wkrótce zdemontują wieżę fabryki nici. Dawny budynek Dozametu, ten przy budce telefonicznej, też grozi zawaleniem – wylicza Arek. Nie każdy to dostrzega. A on idzie miastem i widzi ślady przeszłości, których jest coraz mniej. – Ostatnio wypatrzyłem ciekawy właz do studzienki kanalizacyjnej, bo poniemiecki, z napisem NEUZALS. Przy przejeździe kolejowym na Wojska Polskiego jest budynek z zawiadowcą. Okiennice są tam jeszcze pancerne. Na młynie są ślady po ostrzale…

Też byłby fajną pamiątką

Przy budce Arek dostrzegł stary, zardzewiały śmietnik. Ma ciekawy, unikatowy kształt. Może po odrestaurowaniu też mógłby stanąć w muzeum? – Kiedyś fajny śmietnik, bo w kształcie pingwina, stał przy przystanku koło energetyki. Wymieniano wiatę przystankową i śmietnik przepadł. Szkoda, bo byłby fajną pamiątką z przeszłości…

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz