We wtorek (9.08) koleżanki zwabiły 15-letnią Olę do lasku na osiedlu Konstytucji w Nowej Soli. Tam zaczęły ją szarpać, kopać i okładać pięściami. Ola ze złamanym nosem trafiła na SOR.
Alicja Nowak, mama Oli, do dziś nie potrafi znaleźć adekwatnych słów, żeby opisać to, co się wydarzyło we wtorek przed godziną 18, więc w biały dzień. – Potworność? A może bestialstwo? – Alicja zastanawia się, jak nazwać zachowanie 15-letnich dziewczyn, które tak dotkliwie pobiły jej córkę.
Wołała „Pomocy!”. Nikt nie pomógł
– Mieszkamy w Kożuchowie, córka uczy się w Elektryku w Nowej Soli – opowiada Alicja. – We wtorek Ola pojechała do Nowej Soli. Została podstępnie zwabiona przez te dziewczyny. Napisały na messengerze, że potrzebują jej pomocy.
Czekały przy lasku na osiedlu Konstytucji. Gdy Ola przyszła, zaciągnęły ją między drzewa i zaczęły szarpać. Następnie jedna chwyciła Olę za ręce, a dwie na zmianę uderzały ją z otwartej dłoni po twarzy.
Ola wolała „Pomocy!” „Pomocy!”. Ale nikt nie zareagował. Poza jednym mężczyzną, który [paywall] spacerował w pobliżu z psem. Owszem, podszedł, ale dziewczyny powiedziały, że Ola jest pijana, że coś sobie uroiła. Więc mężczyzna machnął ręką, a one biły dalej, coraz mocniej, po kolei. Już nie z otwartej dłoni. Okładały Olę pięściami, po twarzy i po całym ciele.
Cała w sińcach
Lasek rośnie w pobliżu Powiatowej Komendy Policji. Dziewczyny usłyszały syrenę. Wtedy uciekły. Pobita Ola zadzwoniła do mamy po pomoc.
– Kazałam jej iść na pobliską stację benzynową, bo tam jest dużo ludzi, więc będzie bezpieczna, wsiadłam w samochód i pojechałam do niej – kontynuuje Alicja. – Zawiozłam córkę na komendę, żeby szybko złożyć zeznania. Policjant zasugerował, żeby jechać na SOR. Tam stwierdzili złamanie nosa. Córka jest cała w sińcach.
„One spały w naszym domu”
Ola na początku nie chciała powiedzieć, kto ją pobił. Bo dziewczyny zastraszyły ją, że jeśli doniesie komukolwiek, to pobiją ją jeszcze bardziej. Później okazało się, że to jej rówieśniczki ze szkoły. Tak jak ona, uczą się w Elektryku.
– Przecież te dziewczyny nas odwiedzały, one spały w naszym domu, jestem załamana – wzdycha Alicja. Zanim dowiedziała się, że Olę pobiły koleżanki, na Facebooku zamieściła opis sprawczyń:
Zosia: blondynka, włosy do łokcia lub trochę dłuższe, ubrana w beżowy top i spodnie;
Jula: zafarbowane na czerwono włosy, długość do łokcia, ubrana w niebieski top i spodnie;
Trzecia dziewczyna: bordowe włosy za ramiona, ubrana w zieloną bluzkę związaną z tyłu czarną gumką i czarne spodnie.
Opis widocznie przeczytała matka jednaj z dziewczyn. Skontaktowała się z Alicją. Przeprosiła. Powiedziała, że jedzie z córką na policję. Dała córkę do słuchawki. Ta również przeprosiła. Wtedy Alicja powiedziała jej, że może zrozumieć wiele rzeczy, że też miała 15 lat, że kłóciła się z koleżankami, ale nigdy nie robiła nikomu takiej krzywdy. Powiedziała jej, że kobiety powinny trzymać się razem, a nie krzywdzić siebie nawzajem.
Sprawa w sądzie
– Przesłuchaliśmy już pokrzywdzoną i sprawczynie w obecności rodziców – komentuje Justyna Sęczkowska, oficer prasowa Powiatowej Komendy Policji w Nowej Soli. – Dziewczyny przyznały się do winy. Sprawę skierowaliśmy do sądu rodzinnego. Dziewczynom grozi między innymi przydzielenie kuratora, wypłacenie zadośćuczynienia, a nawet pobyt w poprawczaku – wylicza Sęczkowska.
– Nic nie wiem, jestem na urlopie, pedałuję w Szwecji – mówi nam do słuchawki Grzegorz Königsberg, dyrektor nowosolskiego Elektryka. Krótko opisujemy zajście. Mówimy, że trzy uczennice Elektryka brutalnie zaatakowały koleżankę, że okładały ją pięściami po twarzy, że złamały jej nos. Czy wyobraża pan sobie, żeby od września, jak gdyby nigdy nic, mijały się z pokrzywdzoną na szkolnym korytarzu? – Ale tu trzeba pomóc zarówno pokrzywdzonej, jak i sprawczyniom, wszystkie potrzebują wsparcia psychologicznego – ucina Königsberg i wraca na rower.
Muszą ponieść karę
– Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak muszą się czuć matki tych dziewczyn, na pewno okropnie, współczuję im, ale ja też czuję się okropnie, jestem w szoku, bardzo boję się o moje dziecko, dlatego nie odpuszczę tej sprawy – zapewnia Alicja. – Nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego. Dziewczyny muszą ponieść karę. W przeciwnym razie na kogo one wyrosną? Moja córka jest przestraszona. Jest załamana, bo została dotkliwie pobita przez swoje koleżanki. Na pewno czekają nas wizyty u psychologa. Jak ona ma wrócić we wrześniu do tej szkoły, jeśli te dziewczyny też tam będą?
13
Poprzedni artykuł