W 3.kolejce rozgrywek 3. grupy zielonogórskiej A-klasy LZS Kado Górzyn pokonał na własnym boisku Nysę Trzebiel 5:3 (4:0). Bramki dla Kado strzelili: Michał Galik (13 minuta), Artur Dąbrowski (35 minuta, karny), Tomasz Kurpisz (39 minuta), Erwin Mróz (43 minuta), Michał Prokopowicz (63 minuta). Bramki dla Nysy: Michał Semków (49 i 58 minuta), Szymon Andraszak (67 minuta).
Nieważne w jakiej klasie rozgrywkowej gra Kado Górzyn, bo na ich meczach nie sposób się nudzić. Na stadionie jak zwykle tłum ludzi, którzy z kibicowania stworzyli swoistą religię. Na mecze swojej drużyny przychodzą się świetnie bawić i to po prostu robią. A kiedy rywale dostosują się do atmosfery nieprzerwanej fiesty panującej na Górzyn Arena to widowisko jest zawsze palce lizać.
Tak było i tym razem Nysa Trzebiel to twardzi zawodnicy, którzy z niejednego pieca chleb jedli i postawili trudne warunki podopiecznym Stanisława Słobodziana. Co prawda miejscowi szybko objęli prowadzenia po bramce Michała Galika, ale goście wcale nie zamierzali się poddać, wręcz przeciwnie, walczyli jak lwy o każdą piłkę w środkowej strefie, chcąc zdobyć przewagę w tej strefie boiska. Niestety swój wysiłek okupili utratą sił, a ławka rezerwowych świeciła pustkami, co skrzętnie wykorzystali miejscowi, strzelając z regularnością szwajcarskiego zegarka trzy gole w 7 minut. Na przerwę gospodarze schodzili z wynikiem 4:0 i nikt o zdrowych zmysłach nie przypuszczał, że górzynianom może stać się jakaś krzywda…
Halo Kado, Pobudka!
Sami zainteresowani także już myśleli, że losy meczu są przesądzone i jakoś tak niemrawo przystąpili do drugiej odsłony, sądząc, że już wygrali. Nic bardziej mylnego, bo ambitni piłkarze z Trzebiela szybko wykorzystali pierwszą szansę, strzelając w 49. minucie z wolnego pierwszą bramkę. To oczywiście nie był sygnał alarmowy dla ekipy z Górzyna, a powinien być. Dopiero drugi gol zdobyty po bliźniaczym uderzeniu jak za pierwszym razem, trochę otrzeźwił gospodarzy, którzy po boisku przechadzali się do tego momentu cokolwiek ospale. Zniwelowanie wysokiego prowadzenia dawało, więc szanse gościom na nawiązanie równorzędnej walki, niestety nadzieję te ostudził Michał Prokopowicz, który podwyższył wynik na 5;2 i nawet 3 bramka dla Nysy niczego już nie zmieniła i Kado wygrało 5:3.
-W pierwszej połowie w pełni kontrolowaliśmy przebieg gry. Kreowaliśmy i stwarzaliśmy ciekawe sytuacje bramkowe. Pomimo dobrego wyniku graliśmy dość niedokładnie. W drugiej połowie natomiast ewidentnie nie wyszliśmy z szatni po przerwie. Stanęliśmy i przestaliśmy grać. Przeciwnik doskonale wykorzystał dwa stałe fragmenty i zrobiło się nerwowo. Ostatecznie zwyciężyliśmy, więc cieszy nas komplet punktów. Nasza gra wymaga natomiast jeszcze dużo poprawy=skomentował Stanisław Słobodzian, szkoleniowiec Kado Górzyn.
-Uważam, że był to mecz z przewagą naszych rywali, którzy postawili twarde warunki w pierwszej połowie. W drugie nadzieja była, lecz braki kadrowe nie pozwoliły na osiągnięcie lepszego wyniku. Czekamy na kolejne spotkanie, by poprawić swoją skuteczność i zagrać na „zero z tyłu”-skomentował Michał Semków, strzelec obu bramek dla Nysy.
18








































































Poprzedni artykuł