W upalne, świąteczne popołudnie(15.08) do Sieniawy Żarskiej zawitała trzecioligowa Lechia Zielona Góra, żeby rozegrać mecz w 1. Rundzie Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. To miało być święto futbolu w niewielkiej miejscowości pod Żarami. Bo zagrać z zespołem, który w ubiegłym sezonie odpadł z rozgrywek pucharowych dopiero z Legią Warszawa to ogromny prestiż.
Goście zjawili się w Sieniawie w pełnym składzie, ale na boisku zobaczyliśmy zielonogórskie Młode Wilki. Andrzej Sawicki do boju posłał piłkarski narybek, dając odpocząć zawodnikom z pierwszego składu, którzy przyglądali się grze z ławki i trybun. Jednak charty z Zielonej Góry poradziły sobie ze zdekompletowanym zespołem Delty (brak Dariusza Piechowiaka, Kornela Szymańskiego, Kacpra Floriańczyka, Braci Sokołowskich i Żółtańskich oraz Tomasza Kowalczyka), a Marka Sitarka, znów zobaczyliśmy między słupkami.
Co prawda już w pierwszej połowie młodzi Lechici masowo zaczęli zgłaszać problemy z zawrotami głowy i osłabieniem, wszak pogoda była naprawdę niesprzyjająca, ale szkoleniowiec miał ich kim zastąpić i co rusz posyłał do boju świeże siły. Jednak nie było im tak łatwo, bo ustawiony ultra defensywnie zespół Delty dawał sobie świetnie radę na kompaktowym boisku. Pierwsza bramka padła dopiero w 27. minucie, a strzelił ją Rafał Dzidek. Po pierwszej części spotkania wynik 1:0 dla gości był lekko zaskakujący.
W drugiej połowie podopieczni Andrzeja Sawickiego włączyli drugi bieg i dołożyli do ogólnego wyniku jeszcze 4 gole, choć szczerze mówiąc mogłoby być ich dwa razy tyle, gdyby nie świetna postawa w bramce Marka Sitarka, który dał prawdziwy popis umiejętności golkiperskich, a przecież wiadomo, że nie jest przecież nominalnym bramkarzem.
W I rundzie Fortuna Pucharu Polski szczebla wojewódzkiego, grająca w 3.lidze Lechia Zielona Góra pokonała Deltę Sieniawa Żarska 5:0. Tym samym zielonogórzanie awansowali do kolejnej rundy, natomiast Delta pożegnała się z rozgrywkami pucharowymi. Bramki dla Lechii strzelili: 2 x Tomasz Matuszewski, Rafał Dzidek, Kacper Strzelecki i Mateusz Zientarski.
-Mecz z Lechią Zielona Góra był dla nas piłkarską lekcją i tak chcieliśmy podejść do tego pojedynku. Bardzo szkoda, że musieliśmy do tego spotkania przystąpić jednak w bardzo okrojonym składzie wyjściowym i tylko z dwoma rezerwowymi. W całym meczu nie byliśmy w stanie zagrozić przeciwnikowi, ponieważ z tyłu głowy mieliśmy wcześniej wspomniane ograniczenia i upalną pogodę, która przy naszej liczebności, nie była naszym sprzymierzeńcem. Pierwsza połowa to dobra praca zespołu, Lechia jedyne zagrożenie sprawiała z wyrzutów piłki z autu, więc świadczy to o tym, że nasz zespół wykonał dobrą pracę w grze obronnej. Druga połowa, to już wyładowane baterie w naszym zespole i trzecioligowiec wykorzystał to, strzelając nam 4 bramki. Przegrywamy z zespołem lepszym piłkarsko, zdecydowanie lepiej przygotowanym i jest to dla nas cenna lekcja. Mimo wysokiego wyniku, nie mamy czego się wstydzić-skomentował Marek Sitarek, trener Delty.
-Nie był to spacer, bo wymiar tego boiska nie pozwala na normalną grę, jeżeli zespół dobrze jest ustawiony w defensywie, bo tu jest mało przestrzeni. Stałe fragmenty, które mieliśmy, nic nam nie dawały, bo przeciwnik świetnie się bronił. Do tego bramkarz, czyli grający trener, bronił naprawdę fantastycznie w kilku sytuacjach. Naprawdę szacunek, bo przy straconych bramkach nie może sobie przypisać jakiejś winy, a wręcz nawet uratował zespół przed wyższą porażką-komplementował po meczu Andrzej Sawicki, szkoleniowiec Lechii.
Czytaj też: Klasa Okręgowa. Mecz Alfa Jaromirowice-Budowlani Lubsko
Czytaj też: Grali do samego końca! ŁKS Łęknica wywozi z Ochli 3 punkty
Czytaj też: Derby na remis! Delta Sieniawa Żarska zremisowała z Unią Kunice
38















































































