Strona główna » Unia Kunice na równi pochyłej? Korona Kożuchów nie dała kuniczanom żadnych szans

Unia Kunice na równi pochyłej? Korona Kożuchów nie dała kuniczanom żadnych szans

przez Adam Sommerfeld

W 25. kolejce rozgrywek zielonogórskiej Klasy Okręgowej Unia Kunice przegrała na własnym stadionie z Koroną Kożuchów 2:3. Bramki dla Korony strzelili: Dawid Cieśla x2, Piotr Piwowarski, a dla Unii: Bartosz Olejniczak(samobójcza) i Rafael Gomes De Assis Matheus (k).
W 25. kolejce rozgrywek zielonogórskiej Klasy Okręgowej Unia Kunice przegrała na własnym stadionie z Koroną Kożuchów 2:3. Bramki dla Korony strzelili: Dawid Cieśla x2, Piotr Piwowarski, a dla Unii: Bartosz Olejniczak (samobójcza) i Rafael Gomes De Assis Matheus (k).
Nic nie zapowiadało, że mecz się skończy… tak jak się skończył. Unia do tego spotkania nie przegrała meczu na własnym stadionie i pewnie chciała podtrzymać passę. Spadkowicz z 4.ligi pogodził się już chyba z tym, że w tym roku nie wróci do rozgrywek o szczebel wyżej, ale chciał pozostawić dobre wrażenie.
Na boisku spotkały się drużyny prezentujące bardzo odmienny styl gry i to zderzenie fizyczności i techniki zapowiadało bardzo dobre widowisko.
Zaskoczyli Unię
Tak więc gra była w miarę wyrównana, choć z minuty na minutę widać było gołym okiem, że kuniczanie nie będą mieli łatwo, A nawet dosyć trudno. W 17. minucie przyjezdni objęli prowadzenie, bo wspaniałym strzale z dystansu Piotra Piwowarskiego. To trochę podrażniło gospodarzy, którzy próbowali wyrównać. Ale robili to jakoś mało przekonywująco. Bo niby prowadzili grę, niby optycznie przeważali, ale nic ciekawego z tego nie wynikało. Podopieczni Jarka Gada, chcieli dosłownie wjechać piłką do bramki, której strzegł bardzo dobrze dysponowany Przemysław Krajewski. Na nic zdały się techniczne sztuczki Gadzia i milion dośrodkowań wprost na głowy rosłych defensorów Korony, którzy w powietrzu nie przegrali żadnego pojedynku w polu karnym. Unia biła głowa w mur. Żelbetowy.
Co prawda, tuż przed przerwą, miejscowi wyrównali wynik, ale gol padł po trafieniu samobójczym Bartosza Olejniczaka, który po 279 dośrodkowaniu grającego trenera Unii, skierował przypadkowo piłkę do własnej bramki.

Za późno zmiany
Po zmianie stron znów inicjatywę mieli gospodarze, ale zupełnie nie radzili sobie z bardzo dobrze grającymi rywalami. Taktycznie wzorowo poukładany zespól z Kożuchowa udowodnił, że powrót do 4. Ligi to kwestia przyszłego sezonu. Już w 50. minucie wynik podwyższył Dawid Cieśla, który miał w tym dniu „dzień konia”, bo 10 minut ponownie trafił do siatki. W międzyczasie Jarosław Gad miał wyśmienitą okazję, żeby wyrównać wynik spotkania. Gadziu znalazł się z piłką w sytuacji sam na sam z golkiperem gości, ale zamiast huknąć ile pary w nodze, to uwikłał się w niepotrzebny drybling z obrońcami Korony, którzy w dziecinnie prosty sposób odebrali mu piłkę. I według powiedzenia, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, chwilę później padł gol dla rywali na 3:1. Kolejne minuty to umiejętne pilnowanie przez gości korzystnego wyniku. Niestety Unia niczego nie zmieniła w swojej grze. Dopiero rezerwowi wprowadzeni na 5 minut przed końcem spotkania rozruszali trochę grę kuniczan. Piłka szybciej znajdowała się w pobliżu pola karnego i po jednej z takich akcji obrońca wyciął w polu karnym napastnika Unii. Sędzia podyktował karnego, którego pewnie wykorzystał Rafael Gomes De Assis Matheus. Jednak to już był łabędzi śpiew, bo chwilę później arbiter zakończył spotkanie. Unia przegrała z Koroną Kożuchów 2:3. Karny dla Unii Kunice w ostatniej minucie meczu Unia Kunice – Korona Kożuchów

-Na pewno cieszy zwycięstwo, zwłaszcza że w ostatnich meczach ta gra nie wyglądała dobrze . Dziś jednak zagraliśmy bardzo dobrze z małymi mankamentami. Drużyna Unii w tej rundzie gra naprawdę dobrze więc wiedzieliśmy, że przyjechaliśmy na ciężki teren. My jednak nie mamy już nic do stracenia i w każdym meczu walczymy o 3punkty zwłaszcza, że jak tabela pokazuje nie wszystko już jest zależne od nas. Dzisiaj mogę jedynie powiedzieć że jestem bardzo dumny z drużyny-stwierdził Mateusz Miłek, kapitan Korony.
-Niestety przegrywamy pierwszy raz w tej rundzie na własnym stadionie. Proste błędy w obronie plus niewykorzystane sytuacje, których z przebiegu meczu mieliśmy więcej niż przeciwnik, nie dają nam punktów. Zostało 5 kolejek tego sezonu, w których postaramy się o jak największą ilość punktów. Brawa dla naszych najmłodszych kibiców, którzy zdzierają gardła na każdym meczu domowym -podsumował Konrad Pluta, napastnik Unii Kunice.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz