Włamali się do garażu, ukradli samochód i zrobili sobie rajd ulicami Żagania, a po libacji alkoholowej nad Bobrem wepchnęli je do rzeki.
Grupa nastolatków postanowiła uczcić święto swoich koleżanek (8 marca) i porządnie się zabawić. Chcieli je przewieźć samochodem, a że go nie mieli, to wpadli na ulicę Krętą włamali się do tamtejszych garaży. W jednym natknęli się na fiata sienę. Jego właściciel zostawił w środku kluczyki i dokumenty. Wsiedli do auta i zrobili sobie rajd wokół Żagania. Metą była polana nad Bobrem, w okolicy tzw. Małego Bożnowa. Pili piwo, rozpalili ognisko. Fiata zrzucili ze skarpy do rzeki. Przez noc dryfowało w wodzie. Nad ranem jeden z mieszkańców zauważył płynące Bobrem auto i zawiadomił policję.
– Nadaje się na części – przyznaje jego właściciel Janusz Kamiński. – Tego dnia odstawiłem auto do garażu. Była godzina 16. Zawsze zostawiam w środku dokumenty i kluczyki. To błąd, ale nigdy nie przypuszczałem, że mogą włamać się do garażu. Byłem w szoku, gdy policja mnie poinformowała, że moje auto pływa w Bobrze! Dla mnie to gnojki. Powinni być surowo zostać ukarani.
J. Kamiński dodaje, że auto miał od 1999 roku. Kupił je nowe. Do tej pory przejechał nim ok. 85 tys. km, bardzo o nie dbał. W tym roku chciał je sprzedać i kupić coś mniejszego.
Próbowali do kilku
Włamali się do sześciu garaży.
– Do mojego również próbowali się włamać, ale akurat nie było tam auta – dodaje Zbigniew Krzysztof. – To trochę wina urzędników, którzy do tej pory, mimo licznych próśb, nie zamontowali na ul. Krętej oświetlenia. W ogóle jest tutaj niebezpiecznie, to miejsce spotkań pijaczków, niech pan zobaczy, ile butelek.
Waldemar Kasperowicz, rzecznik żagańskiej Straży Pożarnej przyznaje, że akcja była utrudniona, ze względu na podmokły, grząski brzeg. – Najpierw auto linami przywiązaliśmy do brzegu, a potem z pomocą płetwonurków i łodzi wyciągnęliśmy z wody – tłumaczy. – Widać, że komuś zależało na jego utopieniu, bo szyby były opuszczone. Auto było zanurzone prawie całkowicie, dostrzec można było jedynie czerwony dach.
Mieszkańcy ul. Strumykowej i tzw. Małego Bożnowa nie słyszeli bawiącej się nad rzeką młodzieży. – Ktoś tam śmignął autem przez las nad rzekę, ale nie wiem, co dalej się działo – mówi jeden z nich. – To miejsce częstych spotkań młodzieży. Zrobiło się ciepło i była okazja na ognisko. Dziś młodzież ma bujną fantazję. Wielu nie stać na auto, więc można je ukraść.
Żagańska policja poszukuje złodziei. Do sprawy wrócimy.


