Czy dwie kolejne kary finansowe w wysokości 12 tys. zł i zbliżający się wyrok sądowy skłonią w końcu właściciela warszawskiej firmy do wywiezienia z podszprotawskich Wiechlic niebezpiecznych dla zdrowa i życia odpadów?
Substancje w beczkach zalegają na terenie zakładu Formid przy ul. Jesionowej od pięciu lat. Ale jest nadzieja, że wkrótce znikną.
– Prezes firmy przedłożył mam oświadczenie, że do końca października tego roku zobowiązuje się do wywozu odpadów z terenu prowadzonej działalności w Wiechlicach – informuje Joanna Michalik-Pietraszak, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Zielonej Górze. – Transporty odpadów będą się odbywać do uprawnionych podmiotów, które posiadają ważne decyzje na gospodarowanie odpadami.
Rzeczniczka przypomina, że w tym roku wobec spółki Formid wydano już dwie karne decyzje administracyjne na kwotę 12 tys. zł. Dodajmy, że wcześniejsze były podobnej wysokości, ale nie zmusiły właściciela do wywózki odpadów.
– Pierwsza kara pieniężna w wysokości 2 tys. zł została przez nas nałożona na przedsiębiorcę za nieprowadzenie ewidencji odpadów, druga – w wysokości 10 tys. zł – z tytułu zbierania odpadów bez zezwolenia – dodaje rzeczniczka.
Jeśli właściciel nie spełni kolejnej obietnicy, otrzyma następną karę.
Dodajmy, że w sprawie nielegalnego składowania substancji niebezpiecznych prokuratura oskarżyła pięć osób. Zarzuca im stworzenie zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców. Sprawa na wokandzie zmierza ku finałowi. 14 listopada sąd przesłucha ostatniego świadka. Po tym ogłosi wyrok. Oskarżony jest nie tylko właściciel firmy Formid, ale i osoby, które podnajmowały od niego miejsce na ten cel, a także zwoziły odpady chemiczne.
Pół tablicy Mendelejewa
Pierwszy raz o tej sprawie pisaliśmy w artykule pt. „Ekologiczna bomba” w 2017 roku, gdy szprotawianie zauważyli wyciek substancji chemicznych do gruntu na terenie zakładu przy ul. Jesionowej. Niektóre znajdowały się w otwartych kadziach i miały zamalowane farbą etykiety. Kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska stwierdziła obecność wielu substancji, w tym bardzo niebezpiecznego kwasu siarkowego. Gdy doszło do wycieku substancji do gruntu i okazało się, że właściciel nie miał wymaganych zezwoleń, otrzymał pierwszą karę grzywny. Obiecał zrekultywować i oczyścić skażony kawałek ziemi, gdzie nastąpił wyciek. Mimo podpisania umowy z gminą na sukcesywny wywóz i utylizację chemikaliów, nie realizował harmonogramu.
Za nielegalne składowanie odpadów niebezpiecznych dla zdrowia i życia grozi 5 lat pozbawienia wolności.
23
Poprzedni artykuł