Strona główna » Udusił się w łóżeczku

Udusił się w łóżeczku

przez imperia

Sześciomiesięczny Marcel baraszkował w łóżeczku, gdy nagle przestał się ruszać. Gdy jego mama wróciła z lasu, już nie żył.
Do tragedii doszło w niedzielę, 28 sierpnia w jednym z mieszkań w Gozdnicy.  37-letnia kobieta zostawiła w domu czwórkę dzieci, w tym półrocznego synka. Sama poszła do pobliskiego lasu zbierać grzyby.  
Minęło kilka godzin od wyjścia matki. Nic nie zapowiadało tragedii. Maluch bawił się w łóżeczku.Nagle zrobiło się cicho i spokojnie, przestał się ruszać, nie dawał oznak życia. Wystraszone rodzeństwo pobiegło po pomoc.
– Niemowlę przestało oddychać, gdy przyszłam. Nie wiem, co mogło się stać – mówi sąsiadka, która pospieszyła z pomocą zaalarmowana przez rodzeństwo.
Najprawdopodobniej udusiło się, próbując przecisnąć się między drewnianymi szczebelkami łóżeczka. Nie pomogła natychmiastowa pomoc sąsiadki.
Matka Marcela, pani Krystyna nie chciała z nami rozmawiać.
– Proszę zrozumieć, to dla niej ogromna tragedia – tłumaczy jej przyjaciółka, którą spotkaliśmy na korytarzu kamienicy.
Kobieta od pewnego czasu sama wychowywała czwórkę dzieci. Rozstała się z mężem. Siebie i dzieci utrzymywała z pracy dorywczej i sezonowej.
– Porządna kobieta, nic złego na jej temat nie mogę powiedzieć. Aby wykarmić czwórkę dzieci szukała zarobku. Stała się tragedia, z którą Krysia będzie musiała się pogodzić – mówi jej kolejna sąsiadka.- To dla niej ogromny szok.
Grozi jej pięć lat
  – Źle się dzieje w Gozdnicy. Takie dramaty wydarzają się przez biedę i brak pracy. Ludzie nie mają stałego zatrudnienia i szukają dorywczej roboty. Nie stać ich na opiekunkę czy zapłatę sąsiadce za przypilnowanie dziecka – dodaje Marcin Kopeć.
Mieszkance Gozdnicy grozi nawet 5 lat więzienia, jeśli prokuratura postawi jej zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. – Obecnie prowadzimy postępowanie w tej sprawie z artykułu 155 kodeksu karnego – mówi Anna Pierścionek, prokurator rejonowy w Żaganiu.
We wtorek, 30 sierpnia odbyła się sekcja prokuratorska. Przyczyną zgonu było uduszenie poprzez nacisk na klatkę piersiową. Prokurator rejonowy nie chce powiedzieć, czy dziecko ktoś naciskał, czy zaplątało się między szczebelki łóżeczka.
Czy można było zapobiec tragedii? To wyjaśnia obecnie prokuratura i policja. Do tematu wrócimy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz