Żarscy radni powiatowi podjęli decyzję o zamiarze likwidacji Zespołu Szkół Technicznych w Żarach. – To skandal! Nawet nie wysłuchali naszego zdania – powiedzieli zawiedzeni rodzice uczniów, wychodząc z sali, tuż po głosowaniu.
Na czwartkowej sesji (9 lutego), 15 radnych było za uchwałą o zamiarze likwidacji Rolniczaka, dwóch było przeciw, jeden się wstrzymał. Trzech wyłączyło się z głosowania.
Zanim radni podnieśli ręce, głos pozwolili zabrać tylko dyrektorce ZST, Alicji Bażańskiej. Pominęli rodziców i uczniów, którzy przybyli na sesję.
– To skandal! Widać, że radni już wcześniej podjęli decyzję i te konsultacje z rodzicami i dyrekcją były tylko na pokaz. Takie działanie to zapychanie dziury w budżecie, kosztem uczniów i ich rodziców – grzmiał Dariusz Szrejber, jeden z rodziców.
A. Bażańska, usprawiedliwiając się tremą, odczyta z kartki oświadczenie – swoje i rodziców.
– W naszej niewielkiej szkole żaden uczeń nie jest anonimowy. Jednak nie baza lokalowa świadczy o wynikach w nauczaniu, ale ciężka praca oświatowa – powiedziała dyrektorka. Wyraziła obawę, że po likwidacji ZST, uczniowie będą ponosić większe koszty, ponieważ będą dojeżdżać do Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Technicznych, a także że wydłuży się czas nauki, ze względu na wprowadzenie dwóch zmian. Dyrektorka przyznała, że martwi ją, iż uczniowie będą wracać późno do domów. – Zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest człowiek. Uczeń to nie jest jakiś mebel, który tak łatwo można przenieść – powiedziała na koniec swojego wystąpienia.
To smutne
Część radnych, przeciwnych likwidacji, chciała przekonać kolegów do swoich racji.
– Smutne jest to, że cały dorobek szkoły zostanie przekreślony jedną decyzją. Mam rozdarte serce. Oszczędzanie na edukacji to tragedia na narodzie – powiedział radny Kazimierz Drozd. I wyłączył się z głosowania.
Podobnie jak radny Wiktor Kułdosz, który jednak wpierw się rozpłakał. Twarz ukrył za chusteczką. – To jest szkoła techniczna, dzisiaj bardzo trudno jest znaleźć fachowca. Brakuje doświadczonych majstrów. A ta szkoła takich kształciła – argumentował Kułdosz. – Mój syn, uczeń tej szkoły, przekonywał mnie: „Tato, nie głosuj”.
W obronie Rolniczaka stanął również radny Marek Femlak. I tak jak Drozd i Kułdosz, nie zagłosował. – To, że jestem absolwentem tej szkoły, to nie żaden wstyd, a raczej duma. Byłem w poczcie sztandarowym, gdy ta szkoła otrzymała imię Wincentego Witosa. To dla mnie wrażliwa chwila – zwierzył się kolegom.
Optymizm starosty
Starosta Marek Cieślak skwitował: – Ciągle słyszę, że oszczędzamy na edukacji, zdrowiu i innych rzeczach. Otóż dodam, że na własnej administracji też. Brak pełnej obsady urzędników powoduje kolejki, m.in. do wydziału komunikacji czy geodezji – zaznaczył. – Nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej. Tyle.
Teraz uchwała trafi do wojewody. Jeśli nie będzie uwag, radni ostatecznie zagłosują za likwidacją.




