Strona główna » Tu szczepienia idą najwolniej w województwie

Tu szczepienia idą najwolniej w województwie

przez imperia
0 komentarzy

– Nie chcę już nawet mówić, że to wstyd, to jest po prostu głupota – wzdycha radny Tomasz Bączkowski, słynny oponent wójta gminy Kolsko. Ma świadomość, że temat szczepień jest drażliwy. – Nie chodzi mi o walkę polityczną, bo w takiej sprawie wszyscy powinniśmy być po jednej stronie ? zaznacza. – Ale w kwestii szczepień mam naprawdę bardzo dużo krytycznych uwag do rządzących gminą, bo nie mają na to pomysłu. Nie widziałem żadnej gminnej akcji czy choćby nawet zwykłego wyjaśniania tym ludziom, że trzeba się szczepić ? zarzuca Bączkowski.

Tu nie ma grzechu zaniechania

– Ale to nie jest tak, że nasz samorząd śpi ? broni się Paweł Zapeński, przewodniczący rady gminy. – Za każdym razem, jeśli ktoś zgłaszał się do nas z prośbą o pomoc w organizowaniu szczepień, to takiego wsparcia udzielaliśmy ? w tym momencie Zapeński przywołuje Elżbietę Łukaszewską, radną i aptekarkę z Konotopu.

Łukaszewska należy do koła gospodyń. I właśnie z kołem organizowała akcję promującą szczepienia. Kto wie, możliwe, że gdyby nie ta akcja, to zaszczepionych w gminie Kolsko byłoby jeszcze mniej.

– Każdy mieszkaniec dostał publikację dotyczącą szczepień. Był punkt szczepień w Kolsku, jest punkt w Konotopie – wymienia Zapeński. – Warunki ku temu, żeby gmina była lepiej zaszczepiona, są stworzone. Tu nie ma grzechu zaniechania ? zarzeka się.

Niech włączy się kościół

– Wpływ na liczbę szczepień wśród mieszkańców ma kościół katolicki ? kontynuuje Bączkowski. – Kolsko jest mentalnie katolickie. Wystarczyłoby, żeby ksiądz z ambony zaapelował „Szczepcie się!”. I ludzie być może by się zaszczepili. Przecież w zeszłym tygodniu nawet papież Franciszek o to apelował. Natomiast nasz ksiądz mówi z ambony „Dajcie mi na remont kościoła 20 tysięcy” – wypomina radny.

– Byłem w kościele jeden raz, jak mnie strażacy zaprosili, więc nie mogę powiedzieć, czy ksiądz nawoływał do szczepień ? komentuje Zapeński. Sam nie nawiązywał tej współpracy. – Ale dobrze by było, gdyby kościół też się włączył w te kwestie ? przyznaje.

– Trzy razy namawiałem do wzięcia udziału w szczepieniach – broni się proboszcz Tadeusz Kulczyk. W ten sposób odpowiedział na apel wojewody i biskupa. – 1 lipca odbyła się szczepienie w szkole i zaszczepiło się 56 osób. 26 lipca szczepienia odbywały się w czasie odpustu w Konotopie. A na początku września w Kolsku, w Domu Kultury – wylicza proboszcz Kulczyk. I dodaje, że informacje o szczepieniach przekazywane były w czasie ogłoszeń parafialnych, a także w parafialnym biuletynie.

Przyszły dwie osoby

– Są w gminie imprezy, choćby w domu kultury. Na przykład niedawno był Dzień Niepodległości. Wkrótce będą jasełka. Można zaprosić kogoś, kto zaapelowałby do mieszkańców, kto wytłumaczyłby, nauczyłby, że szczepienia są ważne. Dlaczego nikt tego nie robi? – głowi się Bączkowski, apelując o takie akcje.

– Na początku roku szkolnego, we wrześniu, na prośbę ministerstwa i kuratorium rozsyłaliśmy informacje dotyczące możliwości szczepień dzieci od 12 roku życia. Zrobiliśmy też spotkanie z rodzicami, którzy chcieliby pozyskać wiedzę na temat szczepień i chorób zakaźnych – wylicza Beata Smalec, dyrektorka szkoły w Konotopie. Zainteresowanie było znikome. Przyszły dwie osoby. – To smutne – wzdycha Smalec. – Przecież lekarzom trzeba ufać, medycyna idzie do przodu…

Szkoła rozsyłała mieszkańcom materiały informacyjne na temat szczepień. Mogli się zapoznać z historią chorób zakaźnych. Mogli poczytać o tym, jak te choroby się rozwijały, jak były groźne. I jaką rolę w ratowaniu ludzi odegrały właśnie szczepienia. Materiały informacyjne nie podziałały. Mieszkańcy Kolska, Konotopu i okolic nie ruszyli tłumnie po pfizera czy astrę.

Ostatnio dyrektor Smalec udostępniła rodzicom informacje o możliwości szczepienia dzieci w wieku od 5 do 11 lat. Cudów się nie spodziewa.

Ostry przytyk do wójta

Bączkowski kojarzy jeszcze jedną sytuację, która mogła mieć pośredni wpływ na taką a nie inną liczbę zaszczepionych wśród mieszkańców gminy Kolsko. – I tutaj będzie ostry przytyk do wójta ? zapowiada. – Otóż, przypomnijmy sobie, jak wójt potraktował panią doktor Kot. Wymówił jej lokal. Przyszła nowa firma lekarska, kilku młodych lekarzy, których później i tak u nas nie było miesiącami z powodu pandemii. Dla tych lekarzy mieszkańcy gminy Kolsko, to tylko masa obcych ludzi. Nie utożsamiają się. Dla doktor Kot, która byłaby z nami pewnie również w trakcie pandemii, mieszkańcy nie byli masą, bo znała tu wszystkich. Może gdyby z nami została, to potrafiłaby dotrzeć do mieszkańców, może potrafiłaby przekonać do szczepień tych nieprzekonanych? Ale niestety pani doktor Kot z nami już nie ma.

Próbowaliśmy skontaktować z wójtem Henrykiem Matysikiem. Nie odbierał telefonu.

Doszło do rękoczynów

Tymczasem ratownik medyczny, który prowadzi punkt szczepień w okolicy, wspomina aferę związaną ze szczepieniami w gminie Kolsko. – Punkt prowadziła tam jakaś firma z Sulechowa ? wspomina. – I szczepionek na Sulechów rzucili bardzo dużo, aż się miasto zakorkowało. A dla Kolska były jakieś resztki. Podobno mieszkańcy gminy Kolsko stali w długich kolejkach po te szczepionki. Wielu się nie załapało. Doszło do szarpania, do rękoczynów. Interweniowała policja. Niewykluczone, że te zdarzenia skutecznie zniechęciły przynajmniej niektórych mieszkańców do skorzystania ze szczepień. Machnęli ręką i wrócili do domów.

RAMKA

Tak się szczepimy (dane z 15.12)

Nowa Sól (miasto) – 55,9 proc. (21 w województwie)

Bytom Odrz. – 52,5 proc. (46 w woj.)

Siedlisko – 52,4 proc. (47 w woj.)

Kożuchów – 51,7 proc. (52 w woj.)

Otyń – 50,3 proc. (66 w woj.)

Nowa Sól (wiejska) – 49,4 proc. (72 w woj.)

Nowe Miasteczko – 48,1 proc. (76 w woj.)

Kolsko – 43,8 proc. (82 w woj. – OSTATNIE)

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz