Kożuchów musi oddać do Ministerstwa Kultury 60 tys. zł wraz z odsetkami. – Wstyd, amatorka i brak kontroli nad wszystkim, co się dzieje w gminie – komentuje Paweł Jagasek, były burmistrz Kożuchowa.
Koniec roku w Kożuchowie nie obfitował w pozytywne informacje. Po roku pracy odeszła skarbnik Agnieszka Sobieniak. Gruchnęła też wiadomość, że gmina musi oddać dotację. Chodzi o 60 tys. zł pozyskane z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na remont rzeźby nagrobnej i dachu kaplicy w Lapidarium.
Dotację pozyskano jeszcze w poprzedniej kadencji. Obecne władze musiały jedynie dopilnować, żeby remont przebiegł zgodnie z umową i na czas się rozliczyć. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Przede wszystkim gmina spóźniła się z przesłaniem raportu końcowego. Spóźniła się tylko cztery dni, więc pewnie można było przymknąć na to oko, gorzej, że raport był niekompletny, bo i dokumentacja powykonawcza była niepełna. Poprawiony raport przysłano 11 dni później. Urzędnicy w ministerstwie nie byli zadowoleni z tego, co przeczytali, bo prace, które wykonano, odbiegały od zatwierdzonego projektu i pozwolenia konserwatorskiego, a roboty dachowe nie zostały zakończone. Ministerstwo trzykrotnie zwracało się do Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (LWKZ), żeby wyjaśniono, dlaczego zatwierdzono odbiór prac niezgodnych z pozwoleniem.

Nadmiar obowiązków
Z ustaleń ministerstwa wynika, że zmiany w zabytkowej budowli robiono na tzw. gębę. Kierownik budowy wyraził zgodę, ale w dzienniku budowy brak o tym wzmianki. Nie ma protokołów z wizyty pracownika LWKZ. Dodatkowo projektant i jednocześnie inspektor nadzoru przyznał, że nie przedłożył „rysunków zamiennych” do LWKZ z uwagi na „nadmiar obowiązków”. Oznacza to, że organ konserwatorski nie mógł zaakceptować zmiany. Te rozbieżności wzbudziły wątpliwości w ministerstwie co do protokołu odbioru prac przez pracownika LWKZ.
Żeby było śmieszniej, to gmina przedłożyła do rozliczenia raport końcowy wraz z kosztorysem oraz protokołem odbioru prac, w których wykazano, że prace zostały wykonane zgodnie z umową i pozwoleniem budowlanym. Tylko dokumentacja fotograficzna pokazywała, że wprowadzono istotne zmiany w odniesieniu do projektu. Przede wszystkim prace na dachu wykonano niezgodnie z projektem (zmieniono kąt nachylenia dachów kaplicy, kształt krokwi, podwyższono mury obwodowe).
Ładne fotki na fejsbuczku
W związku z tym, że beneficjent (czyli gmina) naruszył zapisy umowy na dotację, bo nie ukończył zadania (dach był nieukończony), a to, co wykonano, jest niezgodne z pozwoleniem, gmina musi zwrócić dotację. Gmina próbowała ratować jeszcze sytuację i napisała wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, ale nic to nie dało i ministerstwo podtrzymało decyzję. Do zwrotu jest 60 tys. zł plus odsetki. Spytaliśmy gminę, czy zwróciła już pieniądze i jaka wyszła kwota z odsetkami, a także kto jest odpowiedzialny za te nieprawidłowości. Niestety, do zamknięcia tego numeru nam nie odpisano.
Pod decyzją podpisała się Bożena Żelazowska, sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury. W maju gmina chwalił się na Facebooku, że z wizytą do pani minister pojechała burmistrz Alina Śmigiel i kierownik Renata Lityńska. Były nawet wspólne zdjęcia przy kawce. \

– Przedmiotem rozmowy w ministerstwie była możliwość uzyskania dodatkowej dotacji na remonty budowlano-konserwatorskie obiektów na terenie gminy Kożuchów – brzmiał komunikat z tej wizyty.
Paweł Jagasek, były burmistrz Kożuchowa, decyzję opublikował w mediach społecznościowych, a zwrot dotacji skomentował następująco: – Wstyd, amatorka i brak kontroli nad wszystkim co się dzieje w gminie.

Co działo się na ostatniej sesji w Kożuchowie? Zobaczcie sprawozdanie z prac burmistrza: https://www.youtube.com/watch?v=6NbFuKAolnY