Strona główna » Truli nas jajkami?!

Truli nas jajkami?!

przez imperia

Czy w zakładzie „Ovotek” w Bobrzanach koło Małomic faszerowano kury nielegalnymi substancjami? Powiatowy lekarz weterynarii zgłosił prokuraturze, że ptaki na fermie były niehumanitarnie traktowane.
Firma „Ovotek” specjalizuje się w produkcji jajek. Można je kupić niemal we wszystkich supermarketach regionu. – To, co się dziej w zakładzie, to skandal. Karmią kury jakimiś podejrzanymi substancjami – zaalarmował nas anonimowo jeden z mieszkańców wsi.
 
Skażone jajka?
Informator zdradza, że o wszystkim dowiedział się od zwolnionego niedawno pracownika. – Miał już dość pracy. Jak go w końcu wyrzucili, opowiedział wszystko weterynarzowi, który zrobił nalot na zakład – informuje mężczyzna. Zdradza, że inspekcja na fermie odkryła nielegalne substancje, dzięki którym kury miały składać więcej jajek. – Nie wiadomo, jak taki kurzy koks może wpływać na ludzi jedzących skażone nim jajka – zwraca uwagę.
W dodatku stwierdzono, że ptaki były bardzo źle traktowane. – Firma podobno wszystkiego się wypiera, zwalając winę na jednego z pracowników, który miał na własną rękę dosypywać „odżywki” nioskom – alarmuje.
 
Niewłaściwe warunki
Prokuratura w Zielonej Górze potwierdza, że po kontroli weterynaryjnej wpłynęło do niej zawiadomienie o możliwości złamania prawa. – Tuż przed długim weekendem dostaliśmy informację, że nioski hodowane są w niewłaściwych warunkach. Chodziło głównie o nieodpowiednie oświetlenie i wietrzenie kurników – uściśla Grzegorz Szklarz, rzecznik prokuratury. Zastrzega przy tym, że nic nie wie o dosypywaniu kurom ptasiego koksu. – Sprawa jednak jest rozwojowa – zastrzega.
Informacje o nielegalnych środkach, które serwowano kurom w Bobrzanach, potwierdza jednak wojewódzki lekarz weterynarii. – Obecnie prowadzimy kontrolę pod kątem stosowania leków niezarejestrowanych w Polsce, które podawano kurom na fermie firmy „Ovotek”. Kolejna kontrola dotyczy zachorowań bakteryjnych drobiu. Potwierdziły się już informacje o zbyt dużej ilości niosek w kurnikach. O sankcjach jednak za wcześnie mówić – mówi Zbigniew Marks, zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii.
Co na to „Ovotek”? Na fermie zamilkł telefon, nie sposób również dodzwonić się do siedziby firmy w Lasocicach koło Leszna.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz