– Zabezpieczenia wytrzymały, ale to jeszcze nie koniec. Woda będzie opadała wolno, a wały będą nasiąkały – powiedział na popołudniowej odprawie Dariusz Gusta, wiceprezydent Nowej Soli.
Prezydent Beata Kulczycka, na poniedziałkowym (23.09.) sztabie kryzysowym nazwała swojego zastępcę „generałem”. To Dariusz Gusta dowodził akcją powodziową w Nowej Soli. Mało kto z osób decyzyjnych w urzędzie miasta (ale także w straży pożarnej), przespał noc z niedzieli na poniedziałek (22-23. 09.). To właśnie wtedy do miasta przyszła fala kulminacyjna.
– To była noc niepokoju i trwogi, bo baliśmy się jak wysoka będzie ta fala. Dziś już wiemy, że fala nie będzie miała więcej niż 6,5 metra – mówiła B. Kulczycka.
– Wszystkie zabezpieczenia, które przygotowywaliśmy od tygodnia zadziałały. Wszystkie nasze przewidywania się sprawdzają. Mamy to pod kontrolą. Jesteśmy przekonani, że nic nas nie zaskoczy, ale to jeszcze nie koniec. Jeszcze trochę wysiłku przed nami. Woda będzie opadała bardzo wolno, a wały każdego dnia będą coraz mocniej nasiąkały – powiedział D. Gusta.
Miasto monitoruje to nasiąkanie, bo nad wałami latają drony z Wrocławia wyposażone w kamery termowizyjne. 
Osobówką nie przejedziesz
Władze zdecydowały o zamknięciu ul. Portowej. D. Gusta opowiadał, że ludzie spacerowali po porcie nie zważając na ruch ciągników i wozów strażackich kierowanych do akcji powodziowej. – Momentami to było aż niebezpieczne – powiedział.
Zamknięto też Al. Wolności. Nieprzejezdna jest droga na Stany i do Przyborowa. W sobotę (21.09.) właśnie na drodze do Przyborowa utknęła rodząca kobieta. Policja eskortowała ją do szpitala w Nowej Soli.
Funkcjonariusze zablokowali wjazd na „315” do Przyborowa. – Nurt już się uspokoił i raczej nie ma zagrożenia, żeby droga została zerwana ale osobówką nie da się tamtędy przejechać – powiedział Łukasz Szymański, zastępca komendanta powiatowego policji w Nowej Soli.
Prezydent zdecydowała także, żeby w poniedziałek (23.09.) profilaktycznie zamknąć trzy przedszkola (nr 1, 5, 9). Od wtorku mają być ponownie otwarte.
W Nowej Soli od kilku dni jest 34. brygada kawalerii pancernej z Żagania. Teraz stacjonuje (aż do odwołania) w Centrum Aktywności Społecznej. Władze w niedzielę (22.09.) zdecydowały się wycofać z linii frontu społeczników, a zastąpić ich żołnierzami. – Jesteście niezastąpieni. Była konieczność, żeby zastąpić patrole społeczne, zorganizowanym i zdyscyplinowanym wojskiem – powiedziała B. Kulczycka.
Podobno w ślad za Nową Solą idą też inne gminy. W gminie Otyń w poniedziałek (23.09.) w okolicach wsi Bobrowniki, były podsiąki. Na miejscu działali żołnierze z Wojskowej Obrony Terytorialnej, ale gmina przez cały dzień publikowała komunikaty, że potrzeby jest piasek, koparki i „silni mężczyźni”.
Tymczasem mieszkańcom gminy wiejskiej Nowa Sól nie spodobało się, że urząd gminy zablokował możliwość komentowania postów informujących o stanie powodziowym.
” W imieniu mieszkańców miejscowości Stany, prosimy o reakcję w imieniu mieszkańców, za pośrednictwem państwa redakcji, do włączenia możliwości komentowania postów udostępnianych przez Urząd Gminy Wiejskiej Nowa Sól, umożliwiających komunikację między mieszkańcami,a bezpośrednią władzą samorządową, z którą nie mamy kontaktu od dłuższego czasu” – napisał mieszkaniec Stanów.
W gminie powiedziano nam, że celowo wyłączono możliwość komentowania, bo obawiano się dezinformacji i obrażania.
Tymczasem straż pożarna apeluje, żeby nie tracić czujności:
– Bardzo dobrze, że ta fala nie przerwała nigdzie wałów, ale kulminacja trwa. Wały przemakają. W okolicach Dębianki mamy 120 żołnierzy. Tam cały czas trwają pracę, bo są przesiąki. Najbliższe trzy dni są najważniejsze. Nie jest tragicznie, ale nie jest też kolorowo, musimy być czujni – mówi Mariusz Olszewski, zastępca komendanta PSP w Nowej Soli. Po spotkaniu M. Olszewski powiedział nam, że żołnierze i strażacy są we wszystkich newralgicznych miejscowościach, wymienił m.in. Stany, Buczków, Dębiankę, Bobrowniki i Starą Wieś.
37
Poprzedni artykuł