Niezwykle okazale wypadła inauguracja rundy wiosennej na stadionie przy ulicy Zwycięzców. Promień po dobrej grze, szczególnie w pierwszej połowie, pokonał Polonię/Spartę Świdnica. Niektórzy po tym spotkaniu zaczęli wymieniać młodą żarską drużynę jako jednego z kandydatów do awansu.
Bramki: 1:0 Gałach (18. min)
2:0 Hanclich (22)
3:0 Świdkiewicz (40. min zrzutu karnego)
Promień: Kowalczyk – Hanclich, Piechowiak, Kwiatkowski, Błośńki – Gałach (75. min Skowron), Łazar, Świdkiewicz (82. min Pirszel), Bryjak (62. min Arkuszewski) – Kosman (70. min Grochalski) – Czyżyk
Żółte kartki: Hanclich, Piechowiak, Świdkiewicz, Arkuszewski (Promień)
Pierwsze 45 minut podopieczni Roberta Czepińskiego zagrali wręcz koncertowo. Promień kontrolował przebieg wydarzeń na boisku, sporadycznie pozwalając swoim przeciwnikom na wycieczki w obręb własnego pola karnego. – Dobrze weszliśmy w mecz. Po ładnych, składnych akcjach udało się nam strzelić dwie bramki – mówił na konferencji prasowej Robert Czepiński, szkoleniowiec Promienia. W 20. min Daniel Gałach wykorzystał idealne podanie Bartosza Kosmana, uderzył z kilkunastu metrów w długi róg bramki i golkiper gości musiał wyciągać piłkę z siatki. Dwie minuty później było już 2:0. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym gości najprzytomniej zachował się Mariusz Hanclich i z bliska pokonał Igora Pierzgę. Piec minut przed zakończeniem pierwszej połowy Łukasz Czyżyk został powalony w obrębie szenstaki i Paweł Łapkowski ze Świebodzina wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił Łukasz Świdkiewicz. – W pierwszej odsłonie meczu zupełnie nie istnieliśmy. Szczególnie zawiedli mnie starzy, doświadczeni gracze, na których bardzo liczyłem – stwierdził Przemysław Malczyk, trener Polonii.
Druga odsłona w wykonaniu gospodarzy nie była już tak spektakularna. – Po przerwie nieco się cofnęliśmy, może za głęboko, ale takie była założenia taktyczne. Mieliśmy czekać na rywala na własnej połowie i go kontrować. Nie do końca udało się nam to zrealizować, ale piłkarze wyszli na drugą połowę chyba za bardzo „uśpieni” wysokim prowadzeniem. Widać, że zdecydowanie lepiej czujemy się w ofensywie niż defensywie – relacjonował R. Czepiński.
mimo ambicji nie mieli na tyle atutów, aby bardziej zagrozić miejscowym. – Nie chcę nikogo wyróżniać, bo na pochwałę zasługuje cała drużyna, tym bardzie, że od stycznia ci chłopcy nie dostali żadnej gratyfikacji za swoją ciężką pracę na treningach. Mimo tego nie narzekają, przychodzą na zajęcie, starają się. Po raz kolejny pokazali, że mają charakter – zkończył szkoleniowiec Promienia.

