W sobotę, 9 marca rozegrano 18. kolejkę rozgrywek Lubuskiej 4.ligi. Na inaugurację rundy wiosennej Promień Żary przegrał z Zap Syrena Zbąszynek 0:2. Bramki dla gospodarzy strzelili: Mikita Sialiava i Paweł Dulat.
Żaranie do Zbąszynka pojechali w dobrych nastrojach, Wyniki sparingów rozegranych w okresie przygotowawczych nastrajały optymistycznie i wydawało się, że podopieczni Bartosza Siemińskiego są w stanie powalczyć na trudnym terenie w Zbąszynku.
Niestety. Nic bardziej mylnego. Od początku do końca to gospodarze prowadzili grę, oddając inicjatywę przyjezdnym tylko na 15 minut w drugiej połowie. Poza tym byli lepsi w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Zawodnicy Promienia byli tylko bezbarwnym tłem dla świetnie zorganizowanych, wyszkolonych i pełnych chęci do gry rywali. Podopieczni Radosława Nolki szybko otworzyli wynik, bo już w 6. minucie do bramki trafił Mikita Sialiava, który przy biernej postawie defensywy Promienia dobił strzał swojego kolegi z zespołu. Przez kolejne minuty miejscowi prowadzili grę, a niemrawe próby zawiązania akcji ofensywnej przez graczy z Żar gaszone były w zarodku. Promień nader z rzadka przekraczał linię środkową boiska, murując się własnej połowie. Największy atut podopiecznych Bartosza Siemińskiego, Bartek Pruchniak, stał na środkowej linii boiska i czekał na podanie, które nie przychodziło. Skrzydłowy zmarzł i żeby się rozgrzać cofał się aż na swoje pole karne.
A Syrena grała, co rusz stwarzała sobie okazje do strzelenia bramki, ale napastnicy ze Zbąszynka okropnie pudłowali. Pierwsza połowa skończyła się jednobramkowym prowadzeniem miejscowych, choć spokojnie mogło być już 3:0.
Krótki zryw
Po przerwie na boisku pojawił się Radosław Romanowski, który zastąpił zupełnie niewidocznego Kacpra Dawcewicza. Jego wejście i zmiana ustawienia sprawiła w końcu leciutkie ożywienie i zmianę gry Promienia. Niestety tylko na 15 minut. To właśnie wtedy goście po raz pierwszy oddali prawie celny strzał. W 70 minucie, po indywidualnej akcji i okiwaniu 3 przeciwników Bartek Pruchniak podał piłkę idealnie na głowę Karola Łyczko. Niestety piłka o centymetry minęła poprzeczkę bramki zbąszynian. W odpowiedzi gospodarze przeprowadzili podobny rajd, a skrzydłowy Syreny zostawił daleko w tyle bocznego obrońcę z Żar, Szymona Popko i podał idealnie do Pawła Dulata, który takich okazji nie zwykł marnować i było już 2:0. Ta bramka sprawiła, że z żaran całkowicie zeszło powietrze i Syrena mogła podwyższyć kilka razy wynik, ale znów zawiodła skuteczność. Promień przegrał na inaugurację z Syreną Zbąszynek 0:2.
Oto co miał do powiedzenia po spotkaniu trener żaran.
-Zespół walczył tak jak tak jak mógł w tym spotkaniu i na pewno nasza postawa musi być lepsza. Musimy się podnieść. Natomiast naszą postawę w pierwszej połowie nie wiem jak nazwać: koszmar, horror? Po prostu my na wyjazdach jesteśmy innym zespołem niż u siebie, staramy się to zmienić-twierdzi Bartosz Siemiński trener Promienia Żary. -Z wyjazdów przywieźliśmy najmniej punktów w tym sezonie i walczymy o to, żeby to zmienić, bo nie można tylko liczyć na to, że będziemy wygrywać u siebie. W drugiej połowie zmieniliśmy ustawienie, byliśmy bardziej otwarci i przeciwnik to wykorzystał strzelając 2. bramkę. Zespół ze Zbąszynka jest bardzo dobrze zorganizowany i u siebie nie przegrywa spotkań. To dla każdego zespołu jest trudny teren. My mieliśmy też swoje okazje. Mogliśmy strzelić w dziesiątej minucie i byłby mecz całkiem inny. Drużyna musi przełożyć formę, którą prezentowała w meczach w okresie przygotowawczym na ligowe mecze, musimy wrócić na te tory i przede wszystkim zdobywać bramki, bo w 2 ostatnich spotkaniach zdobyliśmy żadnej. Zaczniemy zdobywać bramki, będziemy grać lepiej. Cieszy też powrót Radka Romanowskiego, bo miał kontuzję, ale jeszcze nie jest nie jest w pełni sił. Wszedł na 45 minut i zobaczymy, Wraca też Oleg, który wszedł na 30 minut i zobaczymy, co będzie dalej. Czekamy też na powrót na Kuby Jasińskiego. Jeżeli on wróci do pełni sił, też będziemy być może mieli mocniejszy zespół- skomentował szkoleniowiec Promienia.
Zapraszamy do GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU
25















































































Poprzedni artykuł