Czy wiesz, co kryje się w ładnie opakowanych produktach? Kontrole nie pozostawiają złudzeń – producenci i sprzedawcy prześcigają się w pomysłach, jak opchnąć nam podrobioną żywność.
Kupując w sklepie kiełbasę w eleganckim opakowaniu, spodziewamy się produktu najwyższej jakości. Często wielu z nas nawet nie wie, że w (sztucznym) flaku producenci potrafią upchnąć niemal samą solankę z zagęstnikami. Mięsa w takim wyrobie może być zaledwie 10 procent! Jeszcze mniej znajdziemy soku w tanim „soku” z marketu. W kolorowym kartonie z wizerunkiem pięknych owoców znajdują się głównie sztuczne barwniki i aromaty. Mały dodatek owoców pochodzi z soku zagęszczonego, czyli odparowanego – w rezultacie pozbawionego jakichkolwiek wartości odżywczych.
Ser – nie ser?
Sprawdziliśmy, że większość oferowanego w jednym z żagańskich marketów rodzajów „sera” stanowiły wyroby seropodobne, zawierające w głównej mierze mleko w proszku i oleje roślinne. Co ciekawe, zachęcająco opakowane kostki nie były wcale dużo tańsze od prawdziwego sera. Podobnie było z masłem, które w składzie miało często tanie tłuszcze roślinne.
Eksperci podkreślają, że oprócz nabiału, najczęściej „fałszowane” są wędliny. – Czasem producenci deklarują, że ich kiełbasa to w 90 procentach woda. Według prawa, wszystko jest w porządku – rozkłada ręce Bogdan Karwowski, wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Zwraca uwagę na inne wyroby, które często robione są z tańszych „półproduktów”. – Chleb jest z mąki sojowej, a w konserwach i parówkach znajdziemy zmielone skórki i ścięgna wieprzowe – wylicza.
Czytajmy i… myślmy
– Trzeba uważnie czytać etykiety. Bierzemy z półki buteleczkę zielonej muliwitaminy i myślimy, że pijemy zdrowy produkt. Wystarczy zerknąć na skład, żeby przekonać się, że naprawdę to mieszanka nieprzyswajalnych, syntetycznych witamin z cukrem. Ładny kolor to zieleń brylantowa, bardzo szkodliwy barwnik – ostrzega towaroznawca Alicja Binder z Żagania. Informuje ponadto, żeby wystrzegać się dodatków „E” oznaczonych numerami od 102 do 252. – Bardzo przetworzona, niepełnowartościowa żywność powoduje różne niedobory witamin i minerałów. W rezultacie chorujemy – zwraca uwagę.
Chociaż etykieta nie może wprowadzać konsumenta w błąd, na sklepowych półkach wciąż roi się od nieprawidłowo oznaczonych artykułów. Edyta Trojanowska-Jersz z Inspektoratu Jakości Handlowej uczula, że dobra etykieta to taka, która informuje o rzeczywistym składzie produktu i nie przypisuje mu nieprawdziwych „cudownych” właściwości.
– Przydaje się też trochę rozsądku. Z kilograma mięsa za 15 zł, nie da się zrobić dwóch kilo dobrej kiełbasy za 9,99 zł – kwituje A. Binder.
49
Poprzedni artykuł