Strona główna » Tak kantują emerytów!

Tak kantują emerytów!

przez imperia

Ofiarami oszustów najczęściej padają emeryci, renciści i bezrobotni. Podpowiadamy, jak nie dać się oszukać złodziejom.
W regionie grasują zorganizowane grupy oszustów. Bezlitośni złodzieje żerują na niewiedzy bądź naiwności ofiar, często pozbawiając ubogich ludzi dorobku życia. Ich metody są perfidne – potrafią podszyć się pod wnuczka, rehabilitantkę lub sprzedawcę okien. Okazuje się, że groźnym przestępcą może być nawet miła pani z bankowego okienka.
 
Na wnuczka i rehabilitantki
Młody mężczyzna, podszywając się pod bratanka 61-letniej żaganianki, wyłudził od niej 22 tys. zł na rzekomy okazyjny zakup laptopów. Działał przebiegle, najpierw telefonując, a później wysyłając znajomego po odbiór pieniędzy. Kobieta nie dałaby się oszukać, gdyby uważnie śledziła kroniki kryminalne w „GR”. Niecałe dwa miesiące wcześniej opisaliśmy identyczny przypadek, z tym, że łupem oszusta padło wtedy aż 35 tys. zł. Pieniądze na zakup komputerów pożyczył wówczas „chrześniakowi” 75-letni żaranin. – Niestety, dopiero po fakcie osoby oszukane kontaktują się z rodziną, a wtedy okazuje się, że padły ofiarą złodzieja. Pamiętajmy, aby nie udzielać żadnych informacji przez telefon, a szczególnie nie podawać swoich danych personalnych, numerów kont bankowych, haseł – przestrzega Kamila Zgolak-Suszka z żarskiej policji.
Z kolei dwie kobiety, udając rehabilitantki, okradły 79-latka z Lubska. Kiedy jedna zaprowadziła staruszka do łazienki pod pozorem przeprowadzenia badania medycznego, druga w najlepsze plądrowała mieszkanie – jej łupem padło 1,8 tys. zł.
Policji znani są także cygańscy złodzieje, którzy podszywają się pod handlarzy. Romowie obrabowali staruszkę z gminy Brzeźnica. – Trzech mężczyzn pod pretekstem sprzedaży koszul oraz dywanów weszło do domu starszej kobiety. Następnie wykorzystując jej nieuwagę, ze stojącej w pokoju szafy ukradli ponad 2 tys. zł – opisuje historię Sylwia Woroniec z żagańskiej policji.
 
Na montera i „kreatywną księgowość”
Sprytną metodę obrał złodziej, który podszywając się pod montera okien, naciągnął niedawno pana Ireneusza ze Szprotawy na 1000 zł. – Oszust wykorzystał moją łatwowierność – przyznaje mężczyzna. Rzekomy monter musiał wiedzieć, że pan Ireneusz tydzień wcześniej zamówił okna w jednej z żagańskich firm i czekał na ich zamontowanie. – Wziął zaliczkę i zniknął. Teraz przed powierzeniem obcemu jakichkolwiek pieniędzy dwa razy sprawdzę, z kim mam do czynienia – zapowiada emeryt.
 Niestety, na nic zdałoby się przykre doświadczenie pana Ireneusza w obliczu wyrafinowanych oszustek z Niegosławic, które na wysokie kredyty naciągnęły ludzi z całej gminy. Aż przez sześć lat, z pozoru szacowne pracownice Banku Spółdzielczego wyciągnęły z bankowej kasy 3 mln 135 tys. zł. Brały kredyty i pożyczki na nazwiska klientów figurujących w bazie danych. Fałszowały dokumentację, a zaciągnięte kredyty spłacały kolejnymi. Proceder skończył się dopiero, gdy… w bankowej kasie zabrakło pieniędzy. Na szczęście zostały skazane przez sąd i oszukani ludzie nie muszą spłacać ogromnych kredytów.
Z kolei Jolanta Sitarek z Żar, która chciała dorobić chałupniczo, nabrała się na ogłoszenie fikcyjnej firmy. Jej szef pobrał od niej pieniądze za rzekome opłaty pocztowe, a potem wyłączył telefon. – Trzeba ostrzec ludzi przed podobnymi oszustami – mówi teraz pani Jola.
 
Na Sycylię i na prostaka
Równie wyrafinowanie działa niemiecka firma posługująca się różnymi nazwami, m.in. MZM International oraz MZM Travels, która organizowała pokazy sprzętu medycznego. Kusiła emerytów gratisowym transportem, obiadem i upominkiem, a przede wszystkim możliwością wygrania atrakcyjnej wycieczki do egzotycznych krajów. Bożena Raszka z Żagania wylosowała tygodniową wycieczkę na Sycylię. Jedynym kosztem miał być przelot – ok. 1,76 tys.  zł. – Wypełniłam formularz zgłoszeniowy i wpłaciłam pieniądze. Potem okazało się, że wycieczka została odwołana. Zażądałam zwrotu pieniędzy, ale nie otrzymałam odpowiedzi – mówi kobieta. Pomimo złożenia zawiadomienia na policję, do tej pory nie odzyskała pieniędzy.
Na tle tych chytrych oszustów, prostactwem i niebywałą bezczelnością wykazał się handlarz z żarskiego targowiska, który Wiesławowi Dziadkiewiczowi próbował sprzedać używane mocowania do nart. Miał pecha, bo rozpadły się niedoszłemu klientowi w rękach podczas oglądania. 
 
Zasada ograniczonego zaufania
Magiczne poduszki, cudowne materace, uzdrawiający sprzęt rehabilitacyjny to przynęty, które mają sprawić, że namierzona przez oszustów, samotna starsza osoba otworzy im drzwi i zaprosi do mieszkania. Potem wystarczy chwila nieuwagi i po wyjściu intruzów zostają splądrowane szuflady. Ale żeby oszukać wrażliwą starszą osobę, złodzieje często nie zadają sobie najmniejszego trudu i nie wyruszają w teren objuczeni towarem. Perfidnie wykorzystują współczucie – proszą o szklankę wody, kartkę papieru i długopis, możliwość podgrzania mleka dla dziecka, które rzekomo czeka w wózku na podwórzu. Niestety, najpopularniejszy sposób – na wnuczka, który w pilnej potrzebie prosi o pożyczkę – wciąż jest bardzo skuteczny. Dlatego pozostaje zaapelować – zasada ograniczonego zaufania wobec obcych pukających do drzwi może ustrzec nie tylko przed utratą oszczędności, ale także spokoju.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz