Chynowianka wygrała w piątek (18.08) ze Spartakiem Budachów 3:1. Dwa gole dla zielonogórzan strzelił w tym spotkaniu ściągnięty z Syreny Cybinka Szymon Kozinoga.
Nowy napastnik Chynowianki otworzył wynik już w 10. minucie. Pokazał w tej akcji wszystkie atuty. Ładnie wymienił podanie z kolegą z drużyny, wygrał pojedynek bark w bark z kapitanem Spartaka – Wojtkiem Siejką i pokazał, że jest typem szybkościowca. Bramkarz gości robił, co mógł, skracał kąt, ale Szymon uderzył zbyt precyzyjnie i było 1:0. Goście wyrównali po składnej kontrze. Miejscowi zgubili krycie przy rzucie z autu i Spartak ruszył prawą stroną. Ostatecznie piłka trafiła do Tomka Murzyna, który naciskany przez obrońców zdołał wpakować ją do siatki. Po tym golu Budachów zaczął atakować coraz śmielej, ale do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Chwilę po zmianie stron kolejną dobrą piłkę dostał Kozinoga i w kolejnej sytuacji sam na sam dał Chynowiance prowadzenie. Po tej bramce Sławomir Zając, trener gospodarzy zdecydował się na zmiany. Wpuścił na boisko Wojtka Lehmanna i Przemka Piątka. Ten pierwszy już po minucie odwdzięczył się golem. Po chwili został jednak cofnięty na prawą obronę, bo o zmianę poprosił Jakub Bukowski. Warto zaznaczyć, że przy stanie 2:1 do siatki trafił też Spartak. Sędzia boczny dopatrzył się jednak kontrowersyjnego spalonego. Przy dwubramkowym prowadzeniu miejscowych Budachów rzucił się do ataku. Trwało prawdziwe oblężenie bramki Chynowianki, ale Tytus Gołębiowski nie dał się zaskoczyć.
– Budachów był od nas lepszy, ale my mieliśmy skuteczność – mówił po meczu Sławomir Zając, szkoleniowiec gospodarzy. – Mimo jedenastu nieobecności mieliśmy w składzie 17 zawodników. Myślę, że ta ławka dała nam dziś wygraną, bo to właśnie zmiennicy zamknęli ten mecz strzelając na 3:1 – dodaje trener Chynowianki.
– Spartak to wysokie i silne chłopaki. Grali długa piłkę i wygrywali prawie wszystkie głowy – tłumaczy Patryk Jaśkiewicz, pomocnik gospodarzy. – Zdziwiliśmy się, że atakują nas tak wysoko, ale potrafiliśmy to przetrwać. W tym sezonie nie nie mówimy głośno o awansie. Nie chcemy się też bić o utrzymanie, albo w środku tabeli. Myślę, że pierwsza trójka to odpowiedni przedział – dodaje P. Jaśkiewicz.
– Budachów trochę nas postraszył, ale myślę, że uśpiło nas to, że szybko strzeliliśmy bramkę – mówi Szymon Kozinoga, napastnik Chynowianki. – Oddaliśmy im pole, ale najważniejszy jest wynik. Dwa gole na początku drugiej połowy załatwiły sprawę.