W 12. kolejce rozgrywek zielonogórskiej klasy okręgowej Błękitni Ołobok pokonali na własnym boisku Unię Kunice 2:1. Bramki dla gospodarzy strzelili 19min Wojciech Borkowski i w 75min Karol Borowczak, honorowego gola dla gości zdobył w 88 min Rodrigues de Almeida Andre Vinicius. W końcówce meczu bramkarz Unii Szymon Słodki obronił rzut karny.
Tak słabej rundy w wykonaniu drużyny z Kunic, nawet najstarsi kibice nie pamiętają. Porażka za porażką, a zwycięstwa wyszarpane w średnim stylu nie napawają optymizmem. Czyżby zawodnicy Unii zapomnieli, jak gra się w piłkę? Czy jest im już po prostu wszystko jedno. Bo przegrać można, a nieraz nawet trzeba, ale jak dało się z siebie maksa na boisku, to nie można mieć do nikogo pretensji.
Unia do Ołoboku jechała na pożarcie. Na schrupanie po kawałeczku, bo chociaż w tabeli oba zespoły praktycznie ze sobą sąsiadowały, to wszyscy wiedzą, jak groźni są Błękitni, zwłaszcza na własnych śmieciach.
Siła razy ramię
Pierwsze minuty pokazały kto tu będzie dzielił i rządził. Gospodarze górowali na kuniczanami fizycznie, a potem także taktycznie. Pierwsza bramka dla miejscowych padła już w 19. Minucie i więcej udziału w strzeleniu tej bramki mieli obrońcy Unii niż napastnicy Błękitnych. Goście zresztą nie mieli żadnych argumentów także w ataku. Osamotniony Jan Izdebski nie miał najmniejszych szans na wygranie choćby jednego starcia z rosłymi stoperami. Jak wielka była przewaga fizyczna byczków z Ołoboku wskazuje fakt, że Unia nie wygrała żadnego pojedynku główkowego z swoimi rywalami. Pierwsza połowa to walka w środkowej strefie boiska, po której kuniczanie na przerwę schodzili cokolwiek poobijani.
A może jednak remis?
Druga odsłona zaczęła się bardzo podobnie jak pierwsza, czyli od niemrawych ataków podopiecznych Jarka Gada, którego tym razem zabrakło na ławce trenerskiej. Kuniczanie nie mieli pomysłu, jak sforsować gęste zasieki przed bramką gospodarzy i jak ograć dwa wielkie słupy stręczące im na drodze. Miejscowi nie kwapili się do bardziej otwartej gry, a gdy w 75 minucie strzelili drugiego gola to całkowicie okopali się na własnej połowie, zwłaszcza, że sił także zaczęło ubywać. Za to kuniczanie jakby złapali drugi oddech. Wprowadzenie do gry Brazylijczyka Rodriguesa de Almeidy Andre Viniciusa ożywiło grę gości. Jasiek Izdebski zwolniony z zadań napadziorskich mógł w końcu robić to, co robi najlepiej, czyli poigrać z piłką. I to właśnie zrobił. W 88. minucie ograł podmęczonych rywali i posłał piłkę do Andre, który huknął jak z armaty i zrobiło się 2:1. Nie tego się spodziewali gospodarze, którzy chcieli w spokoju dograć to spotkanie.
Szymon debeściak
Unia złapała rywala w kleszcze i cisnęła, chcąc wyrównać i wywieźć z Ołoboku chociaż jeden punkt. Niestety takie postawienie wszystkiego na jedną kartę zemściło się. Po jednej z kontr Oleksandr Lynov zatrzymał nieprzepisowo na polu karnym napastnika gospodarzy i sędzia zawodów Krzysztof Matrunionek bez wahania wskazał na wapno. Do rzutu karnego podszedł Grzegorz Droszczak, który uderzył w lewy dolny róg, ale Szymon Słodki wyczuł jego intencje i popisał się wspaniałą paradą, dając swojej drużynie jeszcze cień szansy na wyrównanie. Niestety kuniczanom zabrakło czasu na strzelenie drugiego gola i mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Błękitnych. W ostatniej sekundzie meczu czerwoną kartkę ujrzał jeszcze Roman Szpytko(Błękitni), który szepnął coś do ucha arbitrowi. Widocznie nie było to miłosne wyznanie, bo zawodnik musiał opuścić boisko, tuż przed zakończeniem spotkania.
Wypowiedzi szkoleniowców:
-Mocno fizyczny mecz, który przegrywamy tradycyjnie po własnych szkolnych błędach. Osłabieni brakiem trenera z nami walczymy do ostatnich sekund o remis co prawie nam się udaje. Niestety nie wykorzystujemy swoich sytuacji i wracamy z dalekiego wyjazdu bez punktów. Zostały 3 mecze walczymy dalej żeby mieć spokojna zimę-stwierdził Konrad Pluta, który w tym meczu pełnił obowiązki trenera.
-Mecz walki. Mieliśmy więcej sytuacji do zdobycia gola, ale ich nie wykorzystaliśmy. W meczu o taka stawkę, nikt nie chciał się otworzyć. Obie strony miały swój plan, dziękujemy za sportową walkę-powiedział Maciej Mikołajewski, trener Błękitnych Ołobok.
78





















































































