Pan Józef (78 l.) z Przewozu szuka kobiety. Dał ogłoszenia do gazet. Przyjechało 17 kandydatek, ale żadna mu nie odpowiadała. Po nieudanych castingach, zgłosił się osobiście do redakcji „GR”. Liczy, że tak dostrzeże go ta jedyna, z którą spędzi resztę życia.
– Szukałem cierpliwie, jednak po ostatniej kandydatce niemal straciłem wiarę, że jeszcze kogoś znajdę – opowiada pan Józef. – Głównie młode przychodzą. Jedna taka miła, ale patologiczna, nie chciała wyjść. Trzeba było wzywać policję. Nie miała gdzie mieszkać, więc dałem jej 30 zł, aby kupiła sobie coś do jedzenia i poszła. W sumie chciałem nawet jej wydzierżawić pokój, jednak już nie wróciła. Na innej, że tak powiem, przejechałem się. Była z Żar. Miała 58 lat. Gdy tylko przekroczyła mój próg, zażądała pełnomocnictwa na pobieranie emerytury, zameldowania dla siebie oraz córki z zięciem. Mnie chciała umieścić w garażu, gdzie wybiłaby okno i postawiła wersalkę. Tam miałem siedzieć! Bez łazienki i swobody we własnym domu! Pogoniłem oszustkę, ale na koniec puściła mi niezłą wiązankę: „A co pan chciał? Na stare lata wygody będzie pan szukał? Panu to już ziemia czekoladą pachnie”.
Gdy będzie chora, też jej umyję nogi
Pan Józef mieszka sam już 25 lat, od kiedy rozwiódł się z żoną. Jak zapewnia – było to pokojowe rozstanie. Długo nie narzekał na samotność. – Jednak z wiekiem żyje mi się coraz trudniej – nie ukrywa. Zarzeka się, że nie szuka przygód, ale spokoju i oparcia w drugiej osobie. – Jedna kandydatka była mocno śmiała. Pytała się mnie, jak się czuję w łóżku, czy jeszcze coś potrafię, bo ona ma od czasu do czasu chęć na kochanie się – opowiada.
Pan Józef nie chce jednak seksu. Woli kobietę, która mu ugotuje, pomoże w sprzątaniu, zrobi zakupy, zawiezie do lekarza, zajmie się nim w razie zasłabnięcia. Zastrzega, że nie może być uzależniona od alkoholu. Wiek nie jest taki istotny. Może być z dzieckiem. Musi być godna zaufania. Czasami będzie musiała umyć mu nogi, bo pan Józef nie może się schylać.
– Jeśli będzie o mnie solidnie dbała, to i ja będę oddany. Gdy będzie chora, też jej umyję nogi. Będę traktował ją jak własną zonę – przyrzeka pan Józef.
Wszystko, co jest potrzebne
A co oferuje w zamian za opiekę i pomoc?
– Mam dwa telewizory, w pełni umeblowany dom, pralkę, lodówkę, kuchenkę. Mam wszystko, co jest potrzebne do normalnego życia. Z mojej emerytury naprawdę da się wyżyć. W dodatku w ogrodzie rośnie piękna jabłonka, duża i dorodna. Wiśnie też bogato obradzają i agrest smaczny jest. A do tego mam 17 arów działki, na której stoi dom z dobudówką, dwoma piecami, gdyby jeden się zepsuł, łazienka w kafelkach – wylicza pan Józef.
Uczciwość i lojalność kobiety nagrodzi także tymczasowym zameldowaniem na 6 miesięcy. Jak próba się uda, to przepisze na nią cały majątek. Musi tylko znaleźć tę jedną, jedyną.
– Dzwonią do mnie często. Przyjmuję je, nie odmawiam nikomu. Zawsze pogadać można – zapewnia.
Uczciwa w zamiarach
Pan Józef mieszka w Przewozie od 1971 roku. Pracował jako klasyfikator mięsa, a potem owoców i warzyw. Ma czwórkę dzieci. – Najstarsza córka jest po germanistyce. Wcześniej pracowała w wojsku, a teraz jest kierownikiem spraw gospodarczych w komendzie wojewódzkiej we Wrocławiu. Druga córka wyszła za mąż za Niemca i mieszka za granicą. Prowadzi z mężem hotel we Frankfurcie nad Menem. Mam jeszcze dwóch synów bliźniaków. Jeden jeździ tirem, też w Niemczech, a drugi opiekuje się chorą matką, również w Niemczech – opowiada pan Józef.
Rodzina odwiedza go średnio raz w roku. Bywa, że córki przyjeżdżają co dwa lata. Nie mogą częściej. – Muszą pracować. Mają swoje życie. Jednak popierają mnie i chętnie poznają moją ewentualną przyszłą partnerkę. Zadeklarują też na piśmie, że nie będą się ubiegać o majątek po mojej śmierci – zapewnia.
Warunek dzieci pana Józefa w stosunku do nowej gospodyni jest tylko jeden – musi wykazać się uczciwością w swoich zamiarach.
Z ofertami i propozycjami należy dzwonić pod bezpośredni numer komórkowy do pana Józefa: 889 560 728.



