Strona główna » Szprotawski Janosik

Szprotawski Janosik

przez imperia

Szprotawianin realizuje marzenia, zarabiając pozowaniem w stroju Janosika. – Z taką twarzą nie miałem wyjścia – śmieje się.
Czesław Honczaruk (51 l.) to człowiek orkiestra. Pracował jako elektryk, górnik, a potem ratownik w śląskich kopalniach, miał hurtownię i prowadził zespół muzyki gospel. Obecnie jest pastorem w Kościele Zielonoświątkowców, występuje w kabarecie i pomaga żonie w prowadzeniu komisu meblowego. – Ostatnio jeżdżę też do Zakopanego, żeby pozować do zdjęć w stroju rozbójnika – śmieje się szprotawianin, który jest łudząco podobny do Marka Perepeczki, odtwórcy serialowego Janosika. Podobnie jak nieżyjący już aktor, jest wysoki i dobrze zbudowany. – Przez lata ćwiczyłem karate i boks. Prowadzę zdrowe życie, nic dziwnego, że w wieku 51 lat wyglądam jak pan Marek, kiedy miał 31 – uśmiecha się. Żeby jeszcze bardziej upodobnić się do wizerunku ekranowego zbójnika, pan Czesław zapuścił długie włosy. – Jak miałem krótkie, to i tak wołali za mną Janosik i chcieli robić sobie ze mną zdjęcia. Cóż, nie miałem innego wyjścia jak kupić strój rozbójnika – stwierdza szprotawianin.
Janosik ma także swoją Marynę. Żonę Krysię (42 l.) przywiózł do Szprotawy ze Śląska. – Wróciłem w rodzinne strony w 2004 r., po 24 latach. Zawsze tęskniłem za tym miastem. Mam tu wciąż wielu starych przyjaciół, np. z burmistrzem Józkiem Rubachą w dzieciństwie służyłem do mszy – śmieje się C. Honczaruk. 

Cel – pomagać biednym
Nie tylko wygląd łączy pana Czesława z Janosikiem, bo podobnie jak legendarny zbójnik, szprotawianin deklaruje, że pomaga biednym. – Nie muszę w tym celu łupić bogatych, bo w dzisiejszych czasach sami dają – mówi z rozbrajającą szczerością. Wszystkie zarobione w górach pieniądze (a nie może opędzić się od klientów) przeznacza na remont zabytkowego biurowca przy ul. Podgórnej. – Będzie w nim centrum młodzieżowe. Zamierzam organizować koncerty, spotkania kulturalne i urządzić świetlicę dla biednych. Na strychu będzie kącik bilardowy i studio nagraniowe – opowiada C. Honczaruk. Dary od sponsorów na budowę centrum trzyma ukryte w „jaskini”, czyli poniemieckim schronie. – Myślę, że już za rok moje centrum będzie tętnić życiem – rozmarza się zbójnik.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz