– Nie o taki szpital walczyłem! – mówi nam Henryk Janowicz, radny powiatowy i były starosta. Został odesłany z kwitkiem przez 105. Szpital Wojskowy w Żaganiu. A pilnie potrzebował pomocy. Potłukł się, spadając z dachu naprawianej wiaty.
Pan Henryk w sobotę, 10 maja, wykonywał prace na swojej posesji. Spadł z dachu wiaty, był bardzo potłuczony. Żona zawiozła go do żagańskiej filii 105. Szpitala Wojskowego. Ale gabinet Nocnej i Świątecznej Opieki Lekarskiej był nieczynny.
– Po upadku z dachu byłem mocno obolały, źle się czułem. Po przyjeździe do żagańskiego szpitala, „odbiłem się” kolejny raz, tym razem od drzwi gabinetu – mówi H. Janowicz. – Żona zawiozła mnie do Szpitala na Wyspie w Żarach. Dobrze i szybko mnie tam obsłużono. Dostałem kroplówkę, od razu lekarze wykonali szereg badań, łącznie z tomografem. Na szczęście na stłuczeniach się skończyło – opowiada. I dodaje z żalem: – Po tylu latach ciężkiej pracy na rzecz rozwoju żagańskiego szpitala, nie dane mi było osobiście skorzystać z jego usług. Jako starosta, robiłem wszystko, aby nasza lecznica miała najlepszy sprzęt. Nie o taki szpital walczyłem. Jak widać, szpital ma się coraz gorzej, skoro nawet nocna i i świąteczna opieka nie funkcjonuje. Miało być lepiej a jak się okazuje, jest gorzej – kwituje.
NFZ zapowiada kontrolę
Pan Henryk nie jest jedyną osobą odesłaną z żagańskiego szpitala z kwitkiem. Zamknięte na cztery spusty drzwi gabinetu Nocnej i Świątecznej Opieki Lekarskiej zastała w piątek, 18 kwietnia (po godz. 18.00), mieszkanka Żagania, która szukała pomocy dla dziecka z bólem ucha. Zastała na drzwiach kartkę, że gabinet jest zamknięty z powodu „choroby lekarza”, a dostępna jest „jedynie nocna i świąteczna opieka pielęgniarska”. Taki sam komunikat był w sobotę, 10 maja, a także w dwie wcześniejsze soboty w kwietniu.
Matka dziecka złożyła skargę do NFZ. Joanna Branicka, rzecznik oddziału NFZ, zaznacza, że sprawa jest wyjaśniana. Fundusz nie dostał informacji od szpitala, że gabinet Nocnej i Świątecznej Opieki Lekarskiej będzie działał bez lekarza.
Lekarz zachorował
Ryszard Smyk, kierownik pogotowia w 105. Szpitalu Wojskowym, przyznaje, że zachorował jeden z lekarzy. W ostatnią sobotę, a także kilka dni we wcześniejsze weekendy.
– Lekarz nam zachorował, szukamy innego. Staram się zapełnić ten grafik, nawet sobą – mówi R. Smyk. – To nieprawda, że pacjenci odbijają się od zamkniętych drzwi. W gabinecie jest pielęgniarka, która udzieli pierwszej pomocy, wskaże adresy najbliższych szpitali, m.in. w Żarach i Szprotawie. A jeśli jest zagrożenie życia, wezwany zostanie lekarz z oddziału.
Sprawą chce się zająć Elżbieta Kozdęba, przewodniczącą komisji zdrowia w Radzie Powiatu.
– Pani starosta musi naciskać na władze 105. Szpitala Wojskowego, aby wywiązywały się z obietnic. Bo przecież warunkiem podpisania umowy na dzierżawę budynków w Żaganiu było utrzymanie świadczeń na co najmniej tym samym poziomie, jak wcześniej – mówi. – Mało tego, mówiło się o ich zwiększeniu, tymczasem jest gorzej. Bo jak inaczej powiedzieć, skoro nie ma lekarza w gabinecie nocnej opieki w weekendy?
Do tematu wrócimy.
16