Setne urodziny obchodzi Józef Stajszczak z Trzebiela. Z tej okazji zjadą się dzieci, wnuki, prawnuki i praprawnuki.
Józef i Honorata Stajszczak przyjechali do Trzebiela w 1946 r. z Miękini koła Wrocławia. Tam się poznali, pani Honorata pracowała w kolejowej kuchni, a pan Józef nosił mundur kolejarza. Były wspólne zabawy, spacery. Wtedy trzeba było sporo starań, by zdobyć wybrankę serca.
– Gdy pierwszy raz do niej podszedłem, to ucałowałem w rękę i poprosiłem do tańca. Chodziłem tak kilka miesięcy, zanim zgodziła się być moją żoną. Ale nie miała wyjścia, bo naprawdę byłem uparty i obiecałem sobie, że nie odpuszczę – uśmiecha się na to wspomnienie pan Józef.
Na zachód kraju przyjechali w 1946 r., tuż po ślubie. Brali go w niemieckim kościele, udzielał im go niemiecki ksiądz. Cały swój dobytek mieli przy sobie. Pan Józef niósł walizkę, pani Honorata – kołdrę pod pachą. Takie były realia pierwszych powojennych lat.
– Trafili tutaj, bo tato dowiedział się od innych kolejarzy, że na ziemiach zachodnich jest dużo pustych domów. I rzeczywiście tak było. Zajęli jeden, potem nawet kilka razy zmieniali – opowiada Janina Dąbkowska, najstarsza córka.
Pani Janina urodziła się już w domu, który na zawsze stał się ich rodzinnym gniazdem. Potem po kolei na świat przychodzili Maria (73 l.), Janusz (70 l.) i Andrzej (68 l.).
To były bardzo trudne lata.
– Na początku to nawet roweru nie mieli. Do Żar po chleb tato na piechotę chodził. Tak samo jak do Łęknicy do pracy – tłumaczy pani Janina.
W trudnych powojennych latach pan Józef imał się wszystkiego.
– Pracowałem przy odbudowie mostu w Trzebielu. I na murarce się dobrze znałem – opowiada pan Józef. Pracował też w lesie, zrobił kurs pilarza.
– Wtedy o wszystko było ciężko. Tato chwytał się wszystkiego. I w hucie szkła pracował w Łęknicy i Trzebielu – mówi pani Janina.
Nawzdychał się
Gdy tylko miał czas, lubił jazdę na łyżwach. Wtedy przyczepiało się je do butów i od razu można było jechać. Okolica sprzyjała też innej wielkiej pasji pana Józefa – wędkowaniu.
– Łowił przez całe lata, zawsze bardzo to lubił. Jeszcze w zeszłym roku, choć na wózku, wybrał się na wycieczkę. Objechał swoje dawne miejsca, między innymi w Kamienicy. Oj, nawzdychał się wtedy. Jakby tylko mógł, to by zaraz wędkę złapał i poleciał moczyć kija – śmieje się pani Janina.
Na to zdrowie nie pozwala, choć zważywszy na wiek pana Józefa, dopisuje całkiem nieźle.
– Ma co prawda kłopot z nogami, ale po domu porusza się samodzielnie, wspiera się na kulach. Chwilami trochę nie dosłyszy, ale pamięć ma niezawodną i nie przemijającą ciekawość świata. Przed południem ogląda wiadomości w telewizji. Bardzo interesuje się polityką i lubi wiedzieć, co się dzieje. Codziennie czyta gazety i rozwiązuje krzyżówki. A „Regionalna” jest po prostu jego obowiązkową lekturą – mówi pani Janina.
Rodzina to podstawa
Jak jest jego recepta na długowieczność?
– Uśmiech, szacunek dla najbliższych – tłumaczy pan Józef.
Z żoną przeżyli szczęśliwie razem 75 lat. Niestety, pani Honorata zmarła 2 lata temu, w wieku 95 lat.
Poza czwórką dzieci, doczekali się 8 wnuków – Sylwii, Anny, Pawła, Marcina, Mścisława, Marty, Małgorzaty i Magdaleny. Kolejne pokolenie, czyli prawnukowie, to okrągły tuzin, czyli Gabriel, Joanna, Monika, Anna, Zachariasz, Karol, Kalina, Jonasz, Antonina, Kalina, Jagoda i Monika. Pan Józef jest też już prapradziadkiem dzięki 8-letniemu Fabianowi i 2-letniej Magdalenie.
Rodzina dla pana Józefa to podstawa.
– Trzeba też dbać o zdrowie – dodaje pan Józef.
Przed laty dużo palił, bo ludzie nie zwracali na to uwagi.
– Ale kiedyś zmęczony zasnął z papierosem. I od niego zajęła się kołdra. Byłem wtedy w ósmej klasie – śmieje się pan Janusz, syn jubilata.Wtedy nikomu do śmiechu nie było, ale pan Józef rzucił dzięki temu nałóg.
– Minęło już 45 lat, jak nie palę – cieszy się J. Stajszczak.
Swoje okrągłe urodziny pan Józef obchodził wczoraj, w czwartek, 16.02. W sobotę prawie 40 osób z najbliższej rodziny zasiądzie do stołu, by wspólnie odśpiewać „sto lat”.
– Będziemy wszyscy. Przecież taka okazja zdarza się raz na sto lat – kończy z uśmiechem pani Janina.
52
Poprzedni artykuł