Strona główna » Superpuchar nie dla nas

Superpuchar nie dla nas

przez imperia

Koniec prób, czas na granie o stawkę! Stelmet BC Zielona Góra meczem o Superpuchar Polski we Włocławku z Anwilem rozpoczął sezon 2017/2018, który chce zwieńczyć piątym w historii klubu mistrzostwem kraju. Pierwszego możliwego trofeum jednak nie zdobył. Jutro (30.09) rusza Polska Liga Koszykówki.
Próbą generalną przed startem Polskiej Ligi Koszykówki dla ekipy Artura Gronka miał być środowy (27.09.) mecz z Anwilem Włocławek. Jeszcze nie liga, ale już mecz o stawkę. O trofeum, które zarówno jedni, jak i drudzy w swojej historii wznieśli tylko raz. Stelmet przed dwoma laty, a Anwil prawie dekadę temu. W ekipie zielonogórzan postawiono na stabilizację. A. Gronek postanowił dołożyć tylko jeden nowy klocek – Borisa Savovicia, który imponował w przedsezonowych sparingach. Okres przygotowawczy spędził również z zielonogórzanami Phil Taylor, ale możliwość pochwalenia się Allenem Iversonem jako ojcem chrzestnym to zbyt mało, by pozostać w Stelmecie BC na sezon i po okresie próbnym Amerykanin został odesłany do domu.
Superpuchar dla Anwilu
W Anwilu więcej zmian, bo i wynik w ubiegłym sezonie nie był satysfakcjonujący. Pojawili się nowi Polacy, m.in. Szymon Szewczyk, jak i obcokrajowcy. Z tych ostatnich uwagę zwrócił na siebie Ivan Almeida. Reprezentant Republiki Zielonego Przylądka już wzniósł nie tylko Superpuchar Polski, ale również został wybrany MVP spotkania, w którym Anwil pokonał Stelmet po dogrywce 92:89. Zielonogórzanie w mecz weszli słabo i pierwszą kwartę przegrali dziewięcioma punktami. Zupełnie inne oblicze pokazali w drugiej kwarcie, po której zeszli na przerwę z dwupunktowym prowadzeniem. Po zmianie stron trwała zacięta walka. Stelmet miał ostatnią akcję w regulaminowym czasie gry, ale celny rzut Vladimira Dragicevicia został oddany po czasie. Dogrywka należała do Anwilu, a konkretnie do Kamila Łączyńskiego, który trójką dał swojej ekipie zwycięstwo.
Zaczynamy nad morzem
Jutro (30.09) o 16:00 Stelmet rozpoczyna ligowe granie. Zielonogórzanie w Sopocie zmierzą się z Treflem, który podobnie jak biało-zieloni niewiele zmieniał w okresie przygotowawczym. Sukcesem klubu było zatrzymanie 90% składu, w tym Nikoli Markovicia. Pozyskano centra Steve`a Zacka. Są też doświadczeni Polacy: Filip Dylewicz, Marcin Stefański i Artur Mielczarek. Taka układanka Marcina Klozińskiego ma w Sopocie wreszcie dać play-offy. W poprzednim sezonie było blisko, ale skończyło się na 9. miejscu.
 
 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz