Okazuje się, że nawet czynsz 1 zł za metr kwadratowy za mieszkanie socjalne nie jest w stanie zachęcić lokatorów do płacenia. W Żarach „socjalni” zalegają miastu ponad 136 tys. zł.
Najgorzej wygląda to na osiedlu socjalnym przy ul. Powstańców Wlkp. w Kunicach. Na 54 najemców, tylko 20 pobiera tam dodatek mieszkaniowy, który w całości pokrywa czynsz. Tylko 12 systematycznie reguluje i tak niskie opłaty, a 22 lokale mają zadłużenie na 81 tys. 450 zł.
Nie lepiej jest w bloku przy ul. Ludowej 72. Na 22 mieszkania, zadłużonych jest 14 – na łączną kwotę 53 tys. 38 zł. Tylko 4 najemców pobiera dodatek mieszkaniowy.
Nie płacą również lokatorzy, którzy w styczniu wprowadzili się do nowiutkich bloków przy ul. Okrzei. – Na 63 zasiedlone mieszkania, dziś zadłużenie ma 12 rodzin – podaje Małgorzata Kiełb, główna księgowa Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Żarach, zarządzającego lokalami gminnymi. – Nie są to duże kwoty, ale niektórzy nie płacą już po 3-4 miesiące i dług rośnie. Dodatek mieszkaniowy otrzymuje tylko 19 osób. Gdyby gmina zobligowała resztę do złożenia wniosków, nie byłoby problemu.
Tak ich nauczyli
Do niepłacenia nie przyznaje się nikt. Każdy z zapytanych przez nas lokatorów osiedla przy ul. Okrzei mówi o solidnym regulowaniu rachunków. Izabela Nastaj zajmuje 30-metrowe mieszkanie. Czynsz pokrywa z dodatku mieszkaniowego. – Może mi zabraknąć na inne rzeczy, ale wiem, jak łatwo popaść w spiralę długów – mówi kobieta. – Te 30 zł za czynsz to niewiele, ale wiem, że niektórych i na to nie stać.
– Bo tak ich nauczyli – wtrąca inna lokatorka. – Ja płacę, inni też mogą. Ale wiedzą, że nie opłaca się im poprawiać swojego statusu materialnego i podejmować legalnej pracy, bo wtedy mogliby stracić prawo do lokalu socjalnego.
Lokatorzy zwracają uwagę na inny fakt. Nie wszyscy chcą korzystać z dopłat do mieszkań. Dlaczego?
– Bo wtedy trzeba by było się pofatygować do urzędu i przedstawić wszystkie dochody – zauważa pani Ewa, lokatorka jednego z mieszkań. – Niektóre panie mieszkają tu z partnerami, choć deklarują się jako samotne matki. Nie palą się do podawania dochodu swoich konkubentów. A byłoby co liczyć. Gdyby pani widziała, jakimi samochodami tu podjeżdżają…
Co żarski magistrat zamierza z tym zrobić? Chyba niewiele. Krystyna Kozłowska, naczelnik wydziału spraw społecznych, twierdzi, że dodatek przyznawany jest na wniosek mieszkańca i nie ma prawnych środków przymusu do korzystania z tej formy pomocy.

