Strona główna » Śmierć z apteki

Śmierć z apteki

przez imperia

Po zamknięciu sklepów z dopalaczami młodzież przerzuciła się na specyfiki, które można kupić w aptekach bez recepty. Specjaliści ostrzegają, że ich nadużywanie mocno uzależnia i może doprowadzić do śmierci.
Pani Monika z Żagania znalazła w szufladzie swojego 15-letniego syna kilkanaście pustych opakowań po popularnych lekarstwach. – Sprawdziłam w internecie, że młodzież używa tych tabletek do narkotyzowania się – mówi żaganianka. Jest przerażona, bo wyczytała, że nadużywanie popularnego lekarstwa wywołuje nieodwracalne zmiany w psychice i niszczy narządy wewnętrzne. – Syn bardzo schudł. Cały czas jest śpiący, nie ma na nic ochoty – opisuje symptomy uzależnienia. Przyznaje, że wysłanie najbliższej osoby na terapię było trudną decyzją. – Nie mogłam uwierzyć, że to spotkało moje dziecko – mówi, chcąc przestrzec wszystkich rodziców przed zagrożeniem.
 
Zamiast dopalaczy
Terapeuci z regionu podkreślają, że problem z nadużywaniem lekarstw bez recepty nasilił się po zamknięciu sklepów z dopalaczami. – Młodzież szukała zamienników, którymi można się łatwo i tanio odurzyć – wyjaśnia Piotr Grolewski z żarsko-żagańskiej poradni uzależnień „Profil”. Terapeuta wyjaśnia, że młodzi z różnych miejscowości eksperymentują z innymi lekami. – W Żaganiu i Gubinie jest popularny środek, który w Żarach pozostaje właściwie nieznany – opisuje. Podkreśla, że w dzisiejszych czasach trudno nawet określić, od jakiej substancji trafiający do przychodni młody człowiek jest uzależniony. – Eksperymentują z wieloma, w wielu przypadkach biorą regularnie kilka różnych – mówi terapeuta. Podkreśla też, że problem dotyczy wszystkich szkół i środowisk, ale w niektórych miejscach jest szczególnie nasilony. – Najgorzej jest w Żaganiu, Lubsku, Jasieniu, Małomicach i Gozdnicy.
 
Uważać, czym się „leczą”
Marzena Ciąglewicz z lubuskiego MONAR-u podkreśla, że osoby eksperymentujące z lekami po krótkim czasie nabawiają się poważnych problemów psychicznych. – Środki wywołują schizofrenię, cyklofrenię i różne psychozy – wymienia. Terapeutka podkreśla, że rodzice powinni na bieżąco kontrolować stan apteczek i reagować, kiedy zauważą, że dzieci bez ich wiedzy sięgają po jakiekolwiek leki. – Nie dawajmy wiary, że męczą je dolegliwości, z których na własną rękę próbują się wyleczyć. Nie powinno się także nigdy wysyłać dzieci do apteki po zakupy – przestrzega kierownik MONAR-u.
Aptekarze przyznają, że Inspektorat Nadzoru Farmaceutycznego wysyła co jakiś czas zalecenia, żeby nie sprzedawać pewnych lekarstw nieletnim. – Doskonale orientujemy się, co to za środki i odprawiamy z kwitkiem próbujące je kupić dzieci – zapewnia Dorota Czapczyńska z żagańskiej apteki „Eskulap”.
Jednak nie wszyscy stosują się do zaleceń, bo młodzieży mimo wszystko udaje się zaopatrzyć w śmiertelnie niebezpieczne pigułki. – Sięgają po nie coraz młodsi. Trzynastoletni pacjent to teraz nic nadzwyczajnego – kiwa smutno głową P. Grolewski, dodając, że z uzależnienia wychodzi tylko 15 proc. osób. – Reszta przegrywa życie – nie pozostawia złudzeń.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz