Strona główna » Śmierć na torach

Śmierć na torach

przez imperia

Wersję o samobójczej śmierci przyjmują śledczy, którzy badają okoliczności potrącenia (30.05.) przez szynobus 53-letniego mężczyzny.
Mężczyzna siedział na torach, gdy po godz. 14 pojawił szynobus relacji Żagań – Forst. Maszynista nie miał szans, by wyhamować. 53-latek zginął na miejscu, na torowisku w rejonie Tuplic, przy ul. Cmentarnej. 
– U poszkodowanego stwierdzono uraz wielonarządowy. Zgon był na miejscu – uzupełnia Ryszard Smyk, szef pogotowia ratunkowego.
Okoliczności zdarzenia bada Prokuratura Rejonowa w Żarach. Odbyła się (3.06.) sekcja zwłok, która potwierdziła opinię ratowników. 
Nie było szans
Z relacji motorniczego wynika, że mężczyzna siedział na torach. Maszynista nie zdążył wyhamować i potrącił mężczyznę.
W pojeździe znajdowało się dwoje podróżnych. Pasażerowie nie odnieśli obrażeń. 
Śledczy zakładają targnięcie się na życie 53-latka.
– Nasza rolą jest zbadanie, czy go ktoś do tego nie nakłaniał, nie przymuszał, czyli czy nie ma udziału innych osób – wyjaśnia Dariusz Domagała, zastępca prokuratora rejonowego. 
Kolejarze mówią o specyfice wypadków kolejowych. Gdy, inaczej niż na drodze, maszynista nie mogąc zbyt wiele zrobić, z racji ciężaru i gabarytów składu, ma sporo czasu, by widzieć, co się stanie, jeśli desperat nie zareaguje. To często zostaje w psychice. W tym przypadku szynobus biorący udział w zdarzeniu ważył 54 tony. Droga hamowania na linii kolejowej nr 14, zgodnie z dokumentacją techniczną, to 1 tys. metrów. 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz