Ponad 150 osób bawiło się na imprezie w Gozdnickim Domu Kultury, którą przygotowano dla par świętujących jubileusze małżeńskie.
Jubileusze świętowało 25 par. Każda z nich mogła zaprosić swoich bliskich do wspólnej zabawy. Małżonkowie z 50-letnim stażem pd burmistrza otrzymali medale nadane przez prezydenta RP. Pozostali otrzymali okolicznościowe dyplomy.
Diamentowe gody, czyli 60 lat razem, świętowali: Janina i Mikołaj Kraszewscy, Janina i Edward Kozioł, Jadwiga i Waldemar Jendrzejewscy.
Szmaragdowe gody, czyli 55 lat razem, obchodzili: Wanda i Jan Pietrzak.
Złote Gody i wspólne pół wieku świętowali: Elżbieta i Zygmunt Bąk, Zofia i Aleksander Dworniccy, Teresa i Zdzisław Damas, Wiesława i Zbigniew Dąbrowscy, Marianna i Ryszard Kaczmarek, Elżbieta i Henryk Laskowscy, Aleksandra i Eugeniusz Łasocha, Elżbieta i Józef Murasiccy, Helena i Andrzej Ozga, Irena i Józef Pilżys, Krystyna i Jan Urban, Danuta i Zygmunt Wójcik.
Szafirowe gody, czyli 45-lecie ślubu, obchodzili: Urszula i Andrzej Borkowscy, Zdzisława i Henryk Jurałowicz.
Koralowe gody, czyli 35 lat razem, świętowali: Ewa i Wiesław Bembenek, Janina i Krzysztof Sadek, Renata i Janusz Szewczyk.
30 lat po ślubie i Perłowe Gody obchodzili: Agata i Dariusz Błażejewscy, Ewa i Krzysztof Jarosz, Stanisława i Krzysztof Tomaszczyk.
Srebrne gody i jubileusz 25-lecia obchodzili: Anna i Tadeusz Majkowscy.
Trzeba się w sobie zakochać
Medale za pół wieku razem odebrali m.in. Aleksandra i Eugeniusz Łasocha.
– Tak naprawdę, to jesteśmy już 51 lat po ślubie, ale przez pandemię, medal udało nam się odebrać dopiero teraz – mówi pani Elżbieta. – Poznaliśmy się z mężem, kiedy poszłam na praktyki w miejscowej ceramice i od tamtej pory jesteśmy razem. Żeby wytrwać razem, trzeba być dla siebie wyrozumiałym i wzajemnie się uzupełniać, ale najpierw trzeba się po prostu w sobie zakochać – dodaje.
Intrygować siebie nawzajem
Na dyskotece w Gozdnicy poznali się Krystyna i Jan Urban, po ślubie także 50 lat.
– Naprawdę da się razem wytrzymać pół wieku – mówi ze śmiechem pan Jan. – Trzeba jednak dążyć do zgody i chociaż trochę intrygować siebie nawzajem – dodaje.
Niczego nie udawać
Pani Elżbieta, żona Henryka Laskowskiego, przyjechała do Gozdnicy z Bytnicy.
– Ale poznaliśmy się podczas studiów w Poznaniu. Rocznicę ślubu trochę nietypowo mamy rozłożoną na dwa lata, bo 31grudnia mieliśmy ślub cywilny, a 1 stycznia kościelny – mówi. Ich przepis na wspólne 50 lat? – Potrzeba sporo wytrwałości, ważne jest też, żeby mieć co razem robić i niczego nie udawać – dodaje.
W podwójnej roli
W podwójnej roli podczas święta wystąpił burmistrz Krzysztof Jarosz. Sam wręczał odznaczenia i dyplomy, ale także z małżonką, Ewą, świętował 30-lecie ślubu.
– Oboje jesteśmy z Gozdnicy, ale poznaliśmy się, gdy ja byłem już studentem. Młodzież w Gozdnicy często spotykała się wtedy na basenie przy ul. Leśnej. W dodatku mój brat i brat żony byli kolegami. Zostałem zaproszony na jej 18 urodziny właśnie przez brata i od tamtego momentu jesteśmy razem – mówi K. Jarosz.
21
Poprzedni artykuł