Czy gotowanie to przymus? Nie dla Ewy Styś, dyrektorki Zespołu Szkół Budowlanych w Żarach, która z przyjemnością codziennie przygotowuje obiady dla synów, w soboty piecze pyszne ciasta, w w niedziele nakrywa stół do okazałego obiadu dla całej rodziny. Specjalnie dla „Gazety Regionalnej” upiekła swoje popisowe danie – udka nadziewane mięsem na słodko z żurawiną i orzechami.
– Mój plan zajęć w tygodniu jest mocno napięty. Jako dyrektorowi szkoły nie brakuje mi obowiązków. Prowadzę też sama dom. Poza tym regularnie uprawiam nordic walking, spotykam się z przyjaciółmi. Nie wyobrażam sobie jednak, moja rodzina chyba również nie, aby nie znaleźć czasu na gotowanie. W kuchni w pewien sposób odpoczywam, relaksuję się, zapominam o problemach – zdradza swoją receptę na stres Ewa Styś, dyrektorka Zespołu Szkół Budowlanych w Żarach.
Śniadania pani Ewa przygotowuje szybko. Są jednak zdrowe i pożywne – ciemne pieczywo, biały ser, mleko, płatki śniadaniowe, chuda wędlina, czasami jajecznica. – Moi synowie, Adam i Krzysztof, przed wyjściem do szkoły zawsze są najedzeni. Dostają również kanapki na drugie śniadanie. Kolacje jadamy najpóźniej o 19. Wcześniej przyrządzam kisiel, budyń albo podaję owoce. Najważniejszy jest jednak obiad – przekonuje dyrektorka szkoły.
W soboty zawsze pachnie ciastem
Pani Ewa dość późno wraca z pracy, nie ma więc czasu, by codziennie gotować obiady od podstaw. – Bazę zawsze przygotowuję w weekend. Przyrządzam wtedy mięsa, ciasta – wylicza. To, co będzie jedzone w pierwszej kolejności, trafia do lodówki. Reszta czeka w zamrażalniku. – Przychodząc z pracy, muszę w zasadzie tylko wstawić wszystko na ogień, ewentualnie ugotować ziemniaki lub zrobić sos. Zupy przygotowuję także w weekend – tak w kuchni zaoszczędza czas E. Styś. W soboty, w domu E. Styś zawsze pachnie świeżo upieczonym ciastem. Niedzielne obiady, na które zapraszany jest także syn Paweł, są okazalsze, bo wtedy zapracowana dyrektorka ma więcej czasu. Pani Ewa zdradza jednak, że nawet gdy jest zaganiania, a nagle trzeba podać na stół coś bardziej wykwintnego, bo na przykład wpadają niezapowiedziani goście, potrafi szybko przyrządzić niedrogie, ale bardzo smaczne danie – udka nadziewane mięsem na słodko z żurawiną i orzechami.
Składniki:
– 4 udka kurczaka (ze skórą)
– 0,5 kg mięsa mielonego z indyka
– orzechy włoskie tłuczone
– suszona żurawina
– przyprawy: sól (ewentualnie zioła), pieprz, pieprz ziołowy, majeranek, curry, czosnek i ewentualnie papryka chilli.
Sposób przyrządzania (około godziny):
– Na początku dzielę udka na podudzie i pałki. Kości z pałki wyciągam poprzez nacięcia mięsa dookoła kości. Mięso obsuwam w dół. Odcinam kość. Skóra jest bardzo ważna, gdyż w wysokiej temperaturze utrzymuje mięso i farsz w środku. Kieszonkę po kości wypełniam przyprawami. Jeśli ktoś lubi nieco ostrzej zjeść, może obsypać udko z wierzchu papryką chilli. Kości przeznaczam np. na zupę lub galaretkę mięsną, pozostała część mięsa czeka w zamrażarce na swoją okazję. W mojej kuchni nic się nie marnuje – zdradza pani Ewa. – Włączam piekarnik i nagrzewam go do 180 stopni. W tym samym czasie przyprawiam mięso mielone. Dzielę je na dwie miski. Do pierwszej dosypuję żurawiny, do drugiej wrzucam orzechy, które wpierw obsmażam na samej patelni, bez dodatku jakiegokolwiek tłuszczu. Do farszu nie dodaję jajek. Nie są potrzebne. Gdy wszystko wymieszam, zaczynam nadziewać udka. Przybierają wtedy kształt rożków. Wrzucam udka na rozgrzaną oliwę na patelni. Lekko je obsmażam, aby były chrupiące z wierzchu. Resztę farszu mięsnego ugniatam, dodaję jajek, bułki tartej i mogę upiec pieczeń lub małe kotleciki. Udka wkładam do naczynia żaroodpornego. I do piekarnika! Tam pieką się około 40 minut. I gotowe. Życzę wszystkim smacznego – kończy E. Styś.


